Czaputowa zaprzysiężona zostanie dopiero 15 czerwca. Wybory wygrała z ogromną przewagą, zyskując w II turze ponad 60 proc. głosów. Było to 30 marca i dziś aż trudno uwierzyć, że jeszcze w lutym bynajmniej nie była faworytką.

Sam pomysł startu w wyborach wziął się stąd, że Czaputowa po latach działalności w sektorze pozarządowym postanowiła wejść do polityki. Została wiceprzewodniczącą świeżo powołanej i kompletnie nieznanej partii Progresywna Słowacja. Jej start w wyborach prezydenckich miał tylko zwrócić uwagę na to ugrupowanie. Na sukces nie liczył nikt, nawet ona sama.

Światowe media rzuciły się na nią z dwóch powodów. Po pierwsze – w świecie polityki w tłumie szpakowatych panów w szarych garniturach młoda blondynka jednak się wyróżnia. Po drugie – i to dużo ważniejsze – od samego początku imponowała kompetencją, zdecydowaniem i charyzmą.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej