Michał Nogaś: Czy to prawda, że nie byłbyś dziś szczęśliwym mężem i ojcem, gdyby nie morsy?

Casprer Hanederson: Jestem dowodem na to, że życie pisze nieprzewidywalne scenariusze. Od zawsze byłem zafascynowany morsami arktycznymi i marzyłem o tym, by zobaczyć je w ich naturalnym środowisku. Wcale nie zrażało mnie to, że na zdjęciach czy filmach przyrodniczych wyglądają na grube i brzydkie, słyszałem za to wiele o ich inteligencji i zwinności. Swoimi zwalistymi cielskami potrafią wykonywać akrobatyczne figury, dając przykład prawdziwej radości życia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej