Martyna Wojciechowska, Anna Pamuła: Gdzie jest piekło?

Morena Herrera: Jeśli istnieje, to w moim kraju. Dla wielu kobiet Salwador jest piekłem. Pamiętam dzień, jeden z najgorszych w moim życiu, odkąd przewodniczę Agrupación Ciudadana por la Despenalización del Aborto (Obywatelskiemu Stowarzyszeniu na rzecz Depenalizacji Aborcji)... Rano byłam na wstępnym przesłuchaniu 18-latki, która została skazana na pięć lat za nieumyślne zabójstwo. Rodziła w domu, pojawiły się komplikacje ginekologiczne, dziecko zmarło. Na przesłuchaniu babcia błagała prokuratora, by nie wysyłał jej wnuczki do więzienia. To dziecko pracuje od 11. roku życia, by opłacić sobie naukę w szkole, tłumaczyła. Nic to nie dało, dziewczyna została zakuta w kajdanki i odprowadzona do więzienia.

Później tego samego dnia dostałam informację, że w Santa Cruz, niewielkiej wiosce w pobliżu stolicy, 16-latka w ciąży popełniła samobójstwo. Pojechałam tam mimo niebezpieczeństwa, bo to okolica kontrolowana przez gangi, jak zresztą znaczna część kraju. Okazało się, że dziewczyna została wielokrotnie zgwałcona. Pamiętam ten smutek, który mnie ogarnął tamtego dnia, bo to były dwa życia… dwa życia młodych kobiet, które wysłano prosto do piekła.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej