Rozmowa z Ewą Negrusz-Szczęsną

ALEKSANDER GURGUL, MAŁGORZATA SKOWROŃSKA: Obiecał, że się razem zestarzejecie?

EWA NEGRUSZ-SZCZĘSNA: Nie musiał obiecać. Tak po prostu miało być. Dzieci, Zosia i Krzysztof, są już dorosłe. Mieliśmy z Piotrem plany. Wcale nie wielkie, raczej z tych małych. Lubiliśmy spacery po Puszczy Niepołomickiej – zaczyna się tuż za płotem naszego domu. Szliśmy, rozmawialiśmy albo milczeliśmy. Po 32 latach dobrego małżeństwa takie milczenie nie jest niczym krępującym. To raczej stan odczuwania obecności tej drugiej osoby. Miłe uczucie. Już go nie doświadczę. Jego pożegnanie zaczyna się od słów: „Jeżeli czytasz ten list, to znaczy, że nie możemy dalej iść razem”.

Późnym popołudniem 19 października rok temu pojawiają się pierwsze doniesienia o samospaleniu pod Pałacem Kultury i Nauki. Media informują, że mężczyzna, który to zrobił, chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko demolującym Polskę rządom PiS.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej