Oglądałam ostatnio z synami film „Dzieci z Bullerbyn”. Kwintesencją beztroski i naturalności bohaterów jest scena, w której dzieci idą nad jezioro, zrzucają ubrania i wskakują do wody. Robią to bez skrępowania, spontanicznie. A są to i chłopcy, i dziewczynki w wieku szkolnym. Próbowałam sobie wyobrazić polskie dzieci w tym samym wieku, które zachowują się podobnie. Przyszło mi to z trudem.

Być może to jest niewyobrażalne dla pani, osoby dorosłej, ale czy to jest coś niewykonalnego dla 6-10-latków?

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej