Ostatni seans filmu "Reformatorka Islamu" podczas Docs Agiant Gravity w niedzielę, 19 maja, w Kinotece.

Wezwanie do modlitwy „Allahu Akbar”, które rozbrzmiewa w kopenhaskim meczecie Mariam, brzmi zupełnie inaczej niż w setkach tysięcy islamskich świątyń na całym świecie. Wprawdzie słowa są takie same, jakich używają wszyscy imamowie, ale chodzi o to, że wyśpiewuje je kobieta. Na jej znak rzędy obleczonych kolorowymi szalami głów schylają się w pokłonie. Na niektórych głowach szali nie ma, bo w tej świątyni – meczecie pierwszym w Danii i jednym z niewielu na świecie przeznaczonych tylko dla kobiet – zakrywanie głowy jest sprawą wyboru. Imamka Sherin Khankan zakłada go tylko wtedy, gdy prowadzi modlitwę.

Monopol na Koran

Trudno mówić o łamaniu przez nią stereotypu islamskiej duchownej, bo takowy nie istnieje. Ale Khankan na pewno łamie obiegowe opinie na temat tego, kim powinna być pobożna muzułmanka. Na co dzień nie nosi nakrycia głowy, a gęstym włosom w kolorze ciemnego blondu pozwala swobodnie opadać na ramiona. Urodę skandynawskiej fotomodelki podkreśla delikatnym makijażem, a w spojrzeniu jej niebieskich, głęboko osadzonych oczu z ciężkimi powiekami jest coś hipnotyzującego.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej