Co to właściwie znaczy kochać własne dziecko?

To jest raczej pytanie do filozofa, nie do psychologa.

Dla mnie to oznacza dbanie o to dziecko, akceptowanie go takim, jakie jest, dążenie do tego, żeby wychować je na człowieka, który będzie potrafił wykorzystać wszystkie swoje możliwości, talenty.

W psychologii mówi się o tak zwanym bezpiecznym przywiązaniu. I to jest chyba najważniejsze zadanie rodzica – wytworzyć w dziecku poczucie, że może nam zaufać, polegać na nas. To w zasadzie klucz do dobrego rozwoju.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej