Lucyna Kicińska – koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 (czynny codziennie od godz. 12 do 2) przy fundacji Dajemy Dzieciom Siłę

Interweniujecie?

Zawsze kiedy zagrożone jest zdrowie bądź życie. To tzw. interwencje kryzysowe. Niezależnie od tego, czy dziecko się zgadza, czy nie. Zwykle się zgadzają.

Jakie to mogą być sytuacje?

Najczęściej próby samobójcze. Dziecko dzwoni do nas po zażyciu garści leków albo na przykład mówi: „Stoję na ruchliwym skrzyżowaniu, zaraz rzucę się pod samochód”. Zdarzają się też telefony od dzieci, które podejmują próbę samobójczą w swoim pokoju, kiedy tuż za ścianą siedzą rodzice.

Pamiętam, gdy zadzwoniło do nas dziecko nie po to, żeby je ratować, tylko dlatego, że nie chciało być samo w momencie umierania.

Nie bało się śmierci, tak było zdeterminowane, bało się momentu przejścia i potrzebowało, żeby ktoś mu w tym towarzyszył. Rodzice, niczego nieświadomi, byli w domu.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej