Ilona

Włosy? Kiedyś odrosną. Ale zęby już nie. W maju musiała usunąć. Lekarz powiedział, że to najlepsze wyjście. Dentyści też się przejęli. „Pani już ma swój ból” – powiedzieli i dali najlepsze znieczulenie. Poszła cała dolna szczęka. Wszystko przez zespół Costena, chorobę, która towarzyszy fibromialgii Ilony.

Natomiast włosy straciła przez raka. Przechodzi przez niego już drugi raz. Gdy miała 26 lat, zachorowała na nowotwór piersi. Teraz ma raka jelita grubego. Właśnie skończyła brać chemię. Kiedy po raz drugi zdiagnozowano u niej raka, zezłościła się. Jedyne, co ją teraz złości, to to całe „ojojoj”, które słyszy, kiedy ktoś dowiaduje się o jej raku. Choćby w szkole córki – rozmawiali na lekcji o nowotworach i córka powiedziała: „Moja mama ma raka”. Nauczyciel zareagował natychmiast: to straszne, oczywiście ma wsparcie szkoły, może pogadać z psychologiem. A przecież od tylu lat wszyscy widzieli, że coś jest nie tak – Ilona chodziła o kulach, czasami pod szkołę podjeżdżała specjalnym skuterem. Nikt się nie zainteresował, dlaczego ma problem z poruszaniem się.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej