JOANNA: Dziesięć minut płakałam w pokoju pielęgniarek. Mówiły, że kobieta w ciąży nie może się tak denerwować. Spytałam, czy ten lekarz zawsze w taki sposób traktuje pacjentki. Dostrzegłam u nich cień zrozumienia.

KAMILA: Przyszłam do lekarza, bo dostawałam krwotoków i zakrzepów. Usłyszałam: „Jesteś za małą dziewczynką, bym ci wierzył”.

NATALIA: „Rozebrać się”, „Rozłożyć nogi”, „Niżej dupę”, „Szerzej nogi”. Żadnego „proszę”, żadnego „pani”, jak do psa. Nie wrócę tam nigdy.

***

Z kodeksu etyki lekarskiej: „Lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności”.

Polka u ginekologa: Czułam się jak zgwałcona

Warszawa, 2016

Te idiotki z internetu

Joanna ma 34 lata i właśnie zaszła w pierwszą ciążę. Starannie wybiera z mężem lekarza prowadzącego, razem idą na prywatną wizytę. Są zachwyceni: doktor poświęca im godzinę, wszystko cierpliwie tłumaczy, żartuje. Proponuje, żeby kolejne badania zrobić już na NFZ, u niego w przychodni. Tam sprawia już inne wrażenie – jest zmęczony, zniecierpliwiony. Ale dopiero trzecią wizytę Joanna zapamięta ze wszystkimi szczegółami. Najpierw ostrzega ją w poczekalni pacjentka w zaawansowanej ciąży: – Z doktorem trzeba delikatnie, szybko się denerwuje.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej