6 maja 2017 r. opublikowałyśmy rozmowę z Karoliną Piasecką. Jej decyzja o upublicznieniu prywatnych nagrań rozpoczęła ogólnopolską dyskusję o przemocy domowej

Magdalena Kicińska: Przyszłam porozmawiać z panem o oczywistościach.

Luis Alarcon Arias: Które, jak przypominają ostatnie tygodnie, nie dla wszystkich są takie oczywiste, prawda? O przemocy domowej, której skala w Polsce jest olbrzymia, nadal powszechnie wiadomo niewiele.

Nazwijmy ją więc. Kiedy to, co dzieje się między dwojgiem ludzi, jest przemocą?

Trzonem przemocy są zachowania agresywne. Wszystkie istoty żyjące mają możliwość uruchamiania zachowań agresywnych, są one bowiem w naszym wyposażeniu biologicznym. Niemniej nie każde zachowanie agresywne jest przemocą. Aby stało się przemocą, muszą występować cztery warunki.

Po pierwsze: jest intencjonalne, czyli nieprzypadkowe. Osoby dopuszczające się przemocy z reguły mówią, że mają dobre intencje: „To dla twojego dobra”, „Robię to, aby się posłuchała i robiła, co do niej należy” itp.

Po drugie: zawsze, gdy ktoś narusza twoje prawa lub dobra, lub/i uniemożliwia korzystanie z nich przez ciebie, jest na ścieżce przemocy.

Po trzecie, najważniejsze, istnieje asymetria sił w tej relacji. Sprawca ma znaczącą przewagę nad drugim człowiekiem, taką, która uniemożliwia samoobronę. Ta przewaga może być fizyczna, psychiczna, ekonomiczna lub instytucjonalna.

Po czwarte: powoduje szkody zarówno fizyczne, jak i psychiczne – te są gorsze w skutkach. Więc jeśli siły są wyrównane, będziemy mieli do czynienia z wymianą „ciosów”, a nie z przemocą. Odpowiedzialność za przemoc, niezależnie od powodu, spoczywa po stronie silniejszego. Ta sytuacja powoduje to, że osoba, która padła ofiarą przemocy, potrzebuje interwencji i pomocy z zewnątrz, bo sama nie jest w stanie się bronić, jest słabsza.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej