Jak się prognozuje przyszłość?

Na pewno nie zaglądając do szklanej kuli ani wróżąc z fusów. Nie jestem też, jak to ktoś mnie kiedyś określił kąśliwie, „prorokinią”. Po prostu obserwuję wnikliwie rzeczywistość, wyciągam wnioski i na tej podstawie kreślę potencjalne scenariusze. Stosuję wiele metod. Jedną z nich jest analiza czynników zmian, czyli zjawisk, które mogą znacząco wpłynąć na nasze funkcjonowanie.

Weźmy technologie w kontekście pracy. Pierwszy scenariusz, który się nasuwa, to postępująca automatyzacja. Zakłada on, że w przyszłości ludzie w ogóle przestaną pracować. Staną się „useless class” – „klasą bezużyteczną”, bo zastąpią ich maszyny i sztuczna inteligencja. I są już sygnały, które wskazują, że...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.