Wchodzimy do popularnej niemieckiej drogerii. Lustrujemy półkę z antyperspirantami.

– Aluminium na pierwszym miejscu, tu na drugim – pokazuje mi Aleksandra Zaprutko-Janicka, historyczka, która właśnie wydała książkę „Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek”. – Kolejność substancji wymienionych w składzie kosmetyku pokazuje, jakich substancji jest w nim najwięcej. W każdym balsamie do ciała znajdujemy parafinę, czyli pochodną ropy naftowej. W każdym szamponie – nawet najdroższym – SLS na pierwszym miejscu listy INCI.

– Sodium lauryl sulfate to ostry detergent odtłuszczający. Drażni i wysusza skórę, szkodliwie działa na oczy. Jest nawet w produktach do delikatnej skóry i dla dzieci. Jak do mnie dotarło, co w siebie wcieram,...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.