Gęste osiedla panelek, bloków z wielkiej płyty, sprzyjają anonimowości. W kilkunastopiętrowych domach trudno zawrzeć znajomość ze wszystkimi sąsiadami, którzy w tak ogromnym mieście, jak Moskwa, często się przecież zmieniają. Michaiła, głowę rodziny Chaczaturian, znali jednak niemal wszyscy.

Michaił „Jerozolimski”

Wysoki, postawny mężczyzna o kaukaskich rysach twarzy, z zawsze dobrze widocznym, zawieszonym na grubym łańcuchu prawosławnym krzyżem na szyi. Jeździł luksusowym samochodem.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej