Kobieta skarży się lekarzowi, że nie może schudnąć. W odpowiedzi słyszy: „Dużo pani je, to pani tyje”. To chyba częsty scenariusz?

Tak. To jest to, co pacjentka w takiej sytuacji najczęściej słyszy, a czego nie chce słyszeć i czego nie powinna słyszeć od lekarza. Złe nawyki żywieniowe i brak aktywności fizycznej to niejedyne przyczyny przyrostu masy ciała.

U wielu pacjentek nadwaga lub otyłość ma podłoże hormonalne. I nie chodzi tylko o takie poważne endokrynopatie jak akromegalia czy zespół Cushinga, ale także o tzw. dyskretne zaburzenia.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej