Rozmowa z Beatrice Mautino, włoską biotechnolożką, ekspertką od chemii kosmetycznej, autorką książki „Bez parabenów. Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami i mądrze dbać o urodę”

––––––––––

Szampony, produkty antycellulitowe, kremy z filtrem, woski do depilacji. W książce „Bez parabenów. Jak bronić się przed kosmetycznymi oszustwami i mądrze dbać o urodę” wzięła pani pod lupę większość drogeryjnego asortymentu. Czy naukowczynię z długim stażem jako chemiczka było w stanie coś zaskoczyć?

O dziwo, tak. Kiedy zaczynałam pracę nad książką, nie zdawałam sobie sprawy z potęgi marketingu. To, co dla mnie było odkryciem podczas pisania, to fakt, że drogi wcale nie znaczy lepszy. Co więcej, skład luksusowych kosmetyków często jest znacznie gorszy od tych, które znajdziemy w supermarkecie. Podobnie z produktami aptecznymi. To, że krem jest sprzedawany w aptece wśród leków, sprawia, że automatycznie pokładamy w nim większe nadzieje. Niestety, badania wielokrotnie dowiodły, że ani nazwa, ani miejsce sprzedaży, ani opakowanie nie mają nic wspólnego z efektami działania danego specyfiku. Niby to oczywista rzecz, ale bardzo trudno się przełamać i przy wyborze nie ulec pokusie luksusu.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej