Niedawno obchodziłam 24. urodziny. Tyle lat już żyję z cukrzycą. Choroba jest dla mnie motorem, popycha mnie do działania, ale z drugiej strony co jakiś czas zarzuca na mnie lasso. Na początku była dla mnie jak straszny potwór, którego nie wiadomo, jak ugryźć. Wyskoczył znienacka...

Właśnie zostałam mężatką, zaczęłam pracę jako położna w szpitalu w Łowiczu i dowiedziałam się, że jestem w upragnionej ciąży. Życie miałam pod kontrolą i zaplanowane. Pamiętam, że była wtedy brzydka pogoda. Wszyscy wciąż byli przeziębieni. I mnie złapało.

Ta, która odstaje

Poprosiłam kolegę lekarza, by mnie osłuchał. Podczas badania powiedział: „Słuchaj, Renata, osłuchowo to w porządku, tylko nadciśnienie chyba masz?”. Zdziwiłam się, ale zmierzyliśmy i rzeczywiście było podwyższone. Kolega popatrzył na wynik i skomentował: „Zdejmuj czepek z głowy i przyjmij się na oddział”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej