Irena Cieślińska: Jeśli wierzyć naukowcom z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, którzy przeanalizowali kondycję męskiego nasienia w ostatnim półwieczu, jak tak dalej pójdzie, to do 2060 r. wszyscy Europejczycy i Amerykanie będą niepłodni.

Katarzyna Kozioł: Może tak być. Kiedy zaczynałam pracę, normą było 60 mln plemników w mililitrze nasienia, potem Światowa Organizacja Zdrowia obniżyła tę normę o połowę, do 30 mln. Dziś norma wynosi 15 mln na mililitr. Ta „norma” plasuje się już bardzo blisko granicy, poniżej której zapłodnienie naturalne może być znacznie utrudnione.

Dlaczego? W końcu do zapłodnienia wystarcza jeden plemnik, więc mamy jeszcze pole do obniżania normy.

Nie. Zapłodnienie to jest praca zbiorowa. Część plemników toruje drogę tym szybszym, inne tuż przy celu rozpuszczają otoczkę komórki jajowej. Jeden plemnik, bez pomocy innych, nie dałby rady. Lekarzom medycyny rozrodu faktycznie wystarcza natomiast jeden plemnik, byle tylko miał prawidłowy materiał genetyczny i zdolność do zapłodnienia.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej