Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – skąd to wieczne zmęczenie, depresja, nagłe wybuchy gniewu i jeszcze te napady gorączki? Najgorsze były noce. Nigdy nie miałam problemów ze snem, a tu nagle budziłam się w środku nocy mokra od potu, a po chwili trzęsłam się z zimna.

Noce były nie do wytrzymania. Dawniej trudno mnie było dobudzić, teraz spałam do pierwszego przebudzenia, targał mną wewnętrzny niepokój, jakby mnie coś goniło. Wstawałam zmęczona, w złym humorze, nie mając na nic ochoty” – pisze blogerka Valeriana.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej