Z Krystyną Koftą, pisarką, plastyczką, felietonistką, rozmawia Monika Kucel/Element Żeński

Pani Krystyno, przyznam, że mi głupio, że przychodzę do pani rozmawiać o kosmetykach, a nie o książkach.

Ale dlaczego?

Pielęgnacja jest dla mnie wielkim odpoczynkiem. Wie pani, gdzie dochodzę do siebie po kilku miesiącach intensywnej pracy nad książką? Na koncercie symfonicznym i w gabinecie kosmetycznym.

W tych miejscach moje ciało ekspresowo się rozluźnia. Czuję, jak napięcie schodzi mi z barków do dłoni, palców, opuszcza mnie i rozpływa się w powietrzu.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej