Dowalanie politycznym wrogom oraz ich wyborcom to kampanijny standard i robią to wszyscy politycy. Ale w naszej obecnej rzeczywistości niektórzy politycy mówią rzeczy haniebne, wykluczające i krzywdzące część Polaków.

Jarosław Kaczyński na konwencji PiS przekroczył jednak granicę, której nikt wcześniej nie odważył się przekroczyć.

Prezes partii rządzącej wszedł na scenę po występie popierającej PiS rodziny państwa Piskorzów, której głowa - bo tak chyba się w tym środowisku mówi o mężu i ojcu - wygłosiła pean na cześć Kaczyńskiego.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej