Przywitaj się z panem. Pocałuj chłopca. Przytul się do cioci – słyszą polskie dzieci. I od wczesnego dzieciństwa uczą się naginania do woli dorosłych, innych, silniejszych od nich osób. Z tych maluchów wyrastają posłuszni dorośli, którzy często nie potrafią powiedzieć „nie“.

Ale to, że nie potrafią wyrazić sprzeciwu, nie znaczy, że myślą „tak“. I nie znaczy, że nie doznają przemocy.

Uległość i pochwały za bycie „grzecznym“ są wpisane w polski krajobraz. Uznawane za część tradycji – tak, tej samej, na którą powoływali się posłowie i posłanki, próbując storpedować ratyfikowanie konwencji antyprzemocowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej