Sylwia Chutnik - pisarka, działaczka społeczna

Myślę o sobie jako o typowym przykładzie wielkomiejskiej panienki: wydziarana weganka z kredytem we frankach i zamiłowaniem do alternatywnej kultury. Z doktoratem schowanym w biodegradowalnej torbie i zdaniem na każdy temat. Typowa lewacka księżniczka. I właśnie ja wprowadzę niniejszym kategorię klasowości, bo już mnie jasny piorun strzela, kiedy widzę tysięczny post czy artykuł o slow life.

Bo czas też jest towarem i żeby żyć, „uważnie dbając o swoje potrzeby”, to trzeba mieć uporządkowaną piramidę Maslowa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej