Dwa tygodnie temu Wojda napisał „Odezwę w sprawie planowanego marszu środowisk związanych z LGBT (lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów)”.

Ta odezwa to hańba.

Jak na wykształconego i głęboko zatroskanego księdza przystało, Wojda zaczął ostrożnie, w tradycyjnej kościelnej nowomowie: że marsz to „inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi i społeczności, która jest mocno zakorzeniona w Bogu, zatroskana o dobro własnego społeczeństwa, a zwłaszcza dzieci”. Bo, przypomniał, w innych miastach uczestnicy marszów „gorszyli swoją niecenzuralną postawą i strojem” i „szydzono z wartości chrześcijańskich”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej