Jedni czytają fantasy, a ja uwielbiam portale plotkarskie. Świat celebrytów podobny jest do nierealnych skrzatów, strzyg i smoków. Wymyślone krainy botoksu i sponsorowanych imprez stanowią dla mnie nieustanną pożywkę z rodzaju zakazanej przyjemności. Ledwo przestałam śmiać się z nagłówka „Tłumy gwiazd na sobotniej gali Hasztagi 2019” a już chichoczę przy kolejnych doniesieniach.

Tym razem: dramat na Instagramie! I to zagraniczny. Moja ulubiona stand-uperka Amy Schumer opublikowała zdjęcie, czym „oburzyła fanów”. Fani są w tego typu doniesieniach albo oburzeni, albo zachwyceni, nie mają innych pośrednich uczuć, ponieważ jako osoby zaburzone są niczym zepsuty kran z ciepłą lub zimną wodą. Nie do końca wiadomo, jaka jest definicja fanowania – przecież zostawienie komentarza pod postem nie musi być oznaką uwielbienia. A jednak, Amy Schumer została z-hej-to-wa-na.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej