Wywiad Magdaleny Środy z Weroniką Rosati otworzył puszkę Pandory. Spośród wszystkich krytycznych głosów najgroźniej brzmi ten, który mówi, że walka z przemocą oraz hasło „wierzę kobietom” uderzają w fundament niezawisłego sądownictwa, czyli zasadę domniemania niewinności. Ale ci, którzy podnoszą ten zarzut, nie zauważają jednego - hasło „wierzę kobietom” to nic innego jak walka o sprawiedliwy proces. Dla obu stron.

Przemoc seksualna i przemoc domowa rozsadzają potoczne rozumienie sprawiedliwości jako symbolicznego kleju danej wspólnoty lub społeczeństwa. Ich ujawnienie sprowadza wstyd, podważa hierarchie i przypomina, że potwory czyhają nie tylko na zewnątrz, wśród obcych, ale również żyją blisko nas. Niezliczone filmy i powieści demaskują przemoc wobec kobiet jako zjawisko powszechne i silnie związane z potrzebą sprawowania władzy – od „Miasteczka Twin Peaks” po „Opowieść podręcznej”, od sagi „Millenium” po ”Wielkie kłamstewka”. Tyle że te nauki wpadają w próżnię.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej