Natrafiłam ostatnio na jednym z forów parentingowych na post młodej mamy, która zastanawiała się, jak postępować z 18-miesięczym synkiem, który jej zdaniem bardzo szybko się rozwija i chętnie uczy nowych rzeczy. Pod postem komentarze matek: a to, że syn jednej przed ukończeniem dwóch lat znał wszystkie litery i cyfry, a to, że syn drugiej jako dwulatek recytował alfabet po polsku i po angielsku. Pod tym komentarzem od razu polecenia metody Domana, dzięki której rzekomo nawet kilkunastomiesięczne dziecko może nauczyć się czytać.

Ile zmieści mała głowa

Wszystko to zbiegło się w czasie z moimi ostatnimi doświadczeniami ze Stasiem. Syn przez ostatni rok zaczął dynamicznie rozwijać się w różnych kierunkach. Byłam z tego oczywiście dumna i zadowolona do czasu, kiedy przyszło do zapłacenia rachunku.

Kosztem były pewna nadwrażliwość, rozterki, dylematy i pytania, które nie powinny się jeszcze pojawiać w pięcioletniej główce.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej