I.

30 letnia Janka żyła z Krzyśkiem pięć lat. Widywali się codziennie, spędzali razem urlopy i święta, ale noce Krzysiek przesypiał w swoim domu. Twierdził, że sam, bo żona ma osobną sypialnię. Kiedy zginął w wypadku, nie mieli dzieci i rozwodu.

Janka usłyszała wówczas od brata Krzyśka, że ma nie przychodzić na pogrzeb, „bo to sprawa rodziny”. Obecność na pogrzebie odradzali jej matka i przyjaciele – bo jak się będzie czuła zdradzana żona Krzyśka, kiedy zobaczy na cmentarzu kochankę.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej