Picie coli to obciach

Aneta Augustyn
Nie ma u nas zgody na byle jakie jedzenie. Kiedy raz w sklepiku pojawiły się słodkie szyszki z ryżu, dzieci same mi o tym doniosły i szyszki zniknęły
Na przerwach dzieci chrupią marchewki, same wyciskają soki z cytrusów i komponują kanapki. To jedyna w Polsce szkoła, która bierze udział w projekcie European Schools for Healthy Food. - Nie chcemy śmieciowego jedzenia - mówią nauczyciele i uczniowie z państwowej szkoły podstawowej w Kiełczowie pod Wrocławiem. Szefowa szkolnej kuchni i sklepiku Krystyna Piejko codziennie sama obiera kilka kilogramów marchwi. Schłodzona marchewka po 10 gr jest szkolnym hitem. - Dzieciaki ją uwielbiają, biorą garściami - śmieje się pani Krystyna.
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Za złotówkę w sklepiku można kupić jabłko, gruszkę lub pomarańczę. Za 2 zł - kanapkę według własnej kompozycji, dzieci same wybierają: pomidor, ser, ogórek i inne dodatki. Jeśli czipsy, to tylko z buraków, pomidorów i jabłek. Żadnych kolorowych gazowanych napojów, wyłącznie woda mineralna. Nie ma tu cukierków, tostów i żelków, za to w sklepowym okienku stoi doniczka pachnącej mięty. Wszystkie warzywa i część owoców są od dostawcy z sąsiedniej wsi. Na ścianach wiszą przepisy na krokodyla z ogórka, łódki z jajek i hasło: 'Jedz lokalnie, myśl globalnie'.

1
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Kiełczowskie dzieci z klas V i VI zawiązały klub obrońców smaku i co tydzień robią 'piątki ze smakiem' - tego dnia dzielą się rodzinnymi przepisami, pieką ciastka, piernik z powidłami, robią sałatki i jeże z warzywnych szaszłyków wbitych w kapustę. Ostatnio przyniosły po jabłku i pomarańczy. Wycisnęły świeży sok i 200 kubków sprzedały na przerwie po złotówce, a zysk oddały dla kolegów chorych na mukowiscydozę.

2
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

W 'smaczne piątki' uczą się, jak odróżnić dobre jedzenie od bezwartościowego - na warsztatach smaku degustują na przykład sery. Albo same kwaszą mleko i przygotowują jogurt. Zwiedzają też lokalne wytwórnie. - Byliśmy w sąsiedniej wsi w rodzinnej piekarni, widzieliśmy, jak powstaje chleb, i nawet sami piekliśmy bułki - opowiada Rafał z III klasy. - A na wycieczce w Toruniu poznaliśmy XVI-wieczny przepis na pierniki i potem robiliśmy podobne! - dodaje 10-letnia Natalia.

W grudniu do szkoły przyszła babcia Julki, żeby opowiedzieć o kluskach z makiem i innych pysznościach. Miesiąc później dzieci zaprosiły także inne babcie - upiekły dla nich ciastka i obdarowały je zapachowymi saszetkami z cynamonu i suszonych owoców.

3
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Szkołę w marcu odwiedzili Włosi ze Slow Food, międzynarodowej organizacji non profit, która promuje m.in. dobre jedzenie, niespieszny tryb życia, lokalne specjały i małych producentów. Skupia już 100 tys. osób na całym świecie. To Włosi wymyślili program European Schools for Healthy Food, do którego należy 13 szkół w Europie, m.in. we Francji, w Belgii, Irlandii, Hiszpanii. A teraz również kiełczowska szkoła w Polsce. Program ten zakłada poprawę jakości szkolnych posiłków, nawiązanie do lokalnych tradycji i kulturę jedzenia. Ważny jest szacunek dla środowiska, więc preferuje się korzystanie z lokalnych produktów - to nie wymaga przywożenia ich z daleka i zmniejsza problem, w co i jak żywność pakować. Jedzenie ma być smaczne, urozmaicone, sezonowe i świeże, bez wysoko przetworzonych 'gotowców'. - Posiłki powinny działać na zmysły i budzić emocje - mówi Annalisa D'Onorio ze Slow Foodu. - Ma być przyjemnością, a nie koszmarem.

4
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

W niektórych włoskich szkołach korzysta się wyłącznie z produktów od lokalnych producentów; uczniów i ich rodziny zaprasza się okazjonalnie do wspólnego gotowania. - Rodzice mailem dostają informacje, co dzieci jedzą danego dnia, dlaczego wybrano właśnie takie jajka, jakiej rasy są kury, jak są chowane i skąd pochodzą pomidory na sos - opowiada Rita Guidetti ze Slow Foodu. - W przyszkolnych ogródkach uczniowie sami sadzą sałatę i pietruszkę. Dzięki temu chętnie sięgają potem po zieleninę, warzywa - dodaje.

Kiełczowska podstawówka jest jedyną w Polsce, która zbliża się do włoskiego ideału. - Kiedy byłam we Włoszech, usłyszałam o tym pomyśle i postanowiłam wprowadzić go u siebie - mówi Joanna Lejza (na zdjęciu), dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Wandy Chotomskiej w Kiełczowie. Warunkiem było posiadanie szkolnej stołówki, korzystanie z lokalnych dostawców, uczenie dzieci zdrowego stylu życia.

5
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Dyrektorka przyznaje, że niektórzy rodzice zupełnie nie interesują się, co i czy w ogóle ich dziecko jada w szkole. - Dają rano kilka złotych, za co dzieci kupują czasem byle co. Rodzice nie zdają sobie sprawy, jak silny związek jest między tym, co jada dziecko, a jego wynikami w nauce i zachowaniem. Jest coraz więcej dowodów, że nafaszerowane barwnikami i konserwantami reklamowane pseudoprzysmaki nasilają nadpobudliwość u dzieci - mówi dyrektorka.

W szkole codziennie gotuje się świeże zupy (ulubiona jest neapolitańska z serem) i podaje surówki, najchętniej z sezonowych warzyw. Zupa jest zawsze w wazie, dzieci jedzą tyle, na ile mają ochotę. - Niektórzy rodzice wstydzą się zgłaszać do pomocy społecznej, więc kilkorgu dzieciom za obiady płaci szkolne koło Caritas - dodaje pani Joanna, która stworzyła stołówkę przed trzema laty, kiedy została dyrektorką.

6
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Na 240 szkół podstawowych w powiecie wrocławskim tylko w 82 są stołówki. Z tego jedynie w 49 gotuje się obiady, reszta korzysta z cateringu. - Takie jedzenie z masowej produkcji przywożone z drugiego końca miasta jest już letnie, w dodatku dzieci jedzą z plastikowych naczyń. Ale dla szkół tak jest wygodniej: nie muszą się martwić o utrzymanie kuchni, opłacenie personelu - mówi Czesława Bigaj z wrocławskiego sanepidu. - W gimnazjach stołówek prawie wcale nie ma - dodaje.

7
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

W Kiełczowie na szkolnych oknach i na tablicach widać kolorowe ślimaki. To logo Slow Food, symbol niespiesznego życia odbieranego wszystkimi zmysłami, delektowania się smakami. W szkołach z European Schools for Healthy Food edukację smaku włącza się do programu nauczania, więc na godzinach wychowawczych kiełczowskie dzieci rozmawiają o starannym jedzeniu, a na lekcjach polskiego analizują przysmaki z 'Pana Tadeusza'.

Elwira z VI klasy przekonała tatę, żeby przestał się spieszyć i jadać byle co w mieście. - Teraz jada kolacje w domu, na spokojnie - mówi z dumą. Natalia z VI klasy: - Czasem przychodzi ochota na coś słodkiego, ale nie jemy już byle jak, jak kiedyś. Czipsy nie wchodzą w grę.

8
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Joanna Kowalczuk, anglistka, zaproponowała eksperyment: uczniowie zrobili hamburgera ze świeżego mięsa i sałaty. Postawili go potem na szkolnej półce obok hamburgera z baru i obserwowali, jak się 'starzeją'. Kanapka domowa dość szybko pokryła się pleśnią, natomiast ta z baru przez kilka dni wyglądała jak z plastiku. - Takie przykłady skuteczniej docierają do dzieci niż gadanie - mówi nauczycielka.

9
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

- Nie ma u nas zgody na byle jakie jedzenie. Kiedy raz w sklepiku pojawiły się słodkie szyszki z ryżu, dzieci same mi o tym powiedziały i szyszki zniknęły. U nas picie coli to obciach - śmieje się dyrektorka. - Przy okazji pojawiło się coś jeszcze: podczas wyjść do piekarni czy wspólnego gotowania uczniowie i nauczyciele się integrują. Za kilka dni przy szkole powstanie ogródek, w którym dzieci będą hodować szczypiorek i rzodkiewkę, a jadłospis i przepisy pojawią się na stronie internetowej.

10
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

- Szkolne sklepiki to dramat - uważa Jacek Szklarek, szef polskiego Slow Food. - Wielkie koncerny spożywcze wiedzą, że wśród uczniów mają wdzięcznych odbiorców, więc sklepiki są pełne batonów i kolorowych napojów. - Jeśli kiełczowski model się sprawdzi, chcielibyśmy, żeby stał się wzorem dla innych szkół w Polsce. Kulturę jedzenia i bogactwo smaków trzeba pokazywać jak najwcześniej. Zwłaszcza że dzieci lepiej identyfikują smaki niż dorośli. Być może uda nam się wychować pokolenie, które będzie odżywiało się lepiej niż my teraz. W Polsce jada się pangę zamiast śledzia czy bellony; zapomnieliśmy o gęsinie, z której słynął nasz kraj, i o starych, znakomitych odmianach jabłek.

11
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Picie coli to obciach

Czesława Bigaj z sanepidu sprawdziła szkolne sklepiki: gimnazjaliści wybierają markowe słodycze, dla dzieci z podstawówek najważniejsze jest to, żeby było słodko i kolorowo. - Lizaki, proszki w rurkach, czipsy, żelki, nawet słodki żel sprowadzany z Chin - wylicza. - Rodzice zwykle się tym nie interesują, podobnie jak dyrektorzy szkół, którzy mogliby w umowie dzierżawnej zabronić najemcom sprzedawania śmieci - kwituje. - Czy nie można by wszędzie sprzedawać marchewki jak w Kiełczowie?

(na zdjęciu Joanna Lejza, dyrektorka szkoły)

12
Komentarze
Świetny pomysł, oby tak dalej!
już oceniałe(a)ś
6
0
No tak: najważniejszy argument przeciw Koli to to, że to "obciach". Typowe. GW/WO gratulujemy.
już oceniałe(a)ś
2
3
Brawo P.Dyrektor,tak sie zachowuja ludzie ktorzy wykonuja swoja prace z pasja.Wyrazy uznania i szacunku.
już oceniałe(a)ś
5
0
Fantastyczny artykuł- oby przybywało w PL więcej takich szkół!
już oceniałe(a)ś
5
0
Bardzo dobra inicjatywa. Popieram i oby więcej takich.
już oceniałe(a)ś
4
0
Wszstko jest dla ludzi, byle rozsądnie i z umiarem. Zarówno obżeranie się chipsam i hamburgarami jak i robienie z dzieci królików to takie samo przegięcie. btw nikt nigdy nie udowodnił szkodliwości coli, rownie dobrze można pisać o "szkodliwości" chlleba z masłem kiedy zje się go dwa bochenki posmarowane warstwą 2 cm na jedno posiedzenie
już oceniałe(a)ś
0
4
"Żadnych kolorowych gazowanych napojów, wyłącznie woda mineralna" ciekawe w takim razie co tam robi (zdj.2) ta szafa z barwionymi "kubusiami" i "tymbarkami"
już oceniałe(a)ś
2
2
dzieci używają gotowych wysoko przetworzonych produktów - lukier z tubki, gotowa polewa z torebki. To ma być zdrowe. przecież zrobienie lukeru jest trywilnie proste nie mówiąc o polewie
już oceniałe(a)ś
2
1
Przewiń i czytaj dalej Wysokie Obcasy