Wysokie Obcasy Extra

red.
Nowy numer Wysokich Obcasów Extra. A w nim:

Okładka

Wysokie Obcasy Extra, październik 2011

1
Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Agenda-film

''Przepis na miłość'' Jeana-Pierre'a Améris to francuska komedia romantyczna z bohaterami około czterdziestki. Nie wiadomo, kto jest bardziej nieśmiały - starająca się o pracę Angélique Delange (Isabelle Carré) czy przyjmujący ją do fabryki czekolady Jean-René (Benoît Poelvoorde). Ona, gdy się stresuje, śpiewa, on się poci, więc natychmiast pędzi zmienić koszulę.
Améris kręcił wcześniej wyłącznie dramaty, a na pomysł tej komedii wpadł, uczęszczając na spotkania osób z problemami emocjonalnymi (Angélique też należy do takiego kółka). Fabryka prowadzona przez Jeana-René jest na skraju bankructwa. Angélique przyjmuje posadę osoby sprzedającej sklepom jej wyroby, nie rozchodzą się najlepiej. Naprawdę jest jednak mistrzynią w robieniu czekoladek - jej poprzedni szef, nagle zmarły, ukrywał przed światem, że to ona przygotowała jego najlepsze łakocie. Łatwo przewidzieć, jak Angélique pomoże Jeanowi-René, zwłaszcza że oboje wpadają sobie w oko. Podobieństwa do ''Amelii'' nie są przypadkowe.
Premiera 21 października

2

Agenda-muzyka

Nakręcony na paryskim wzgórzu Montmartre klip. Trójka stojących w bramie grajków bawi się muzyką - gitarzysta przygrywa na ukulele, swingujący kontrabasista i - w centrum - dziewczyna. Wyluzowana, świetnie frazująca, lekko zachrypniętym, intrygującym głosem wyśpiewuję numer, w którym klasyczny jazz i uliczny blues łączą się w bezpretensjonalny sposób z miejskim folkiem i tradycyjną piosenką francuską. Od tej nakręconej na żywo i wrzuconej na YouTube akustycznej wersji numeru ''Je veux'' zaczęło się całe zamieszanie. Filmik zanotował ponad 7 milionów odsłon i entuzjastyczne komentarze. Chociaż historia wygląda na typową błyskawiczną karierę z internetu, Zaz nie wzięła się znikąd. Nazywa się Isabelle Geffroy, urodziła się w Tours w 1980 roku. Zanim stanęła na scenie, studiowała teorię muzyki i brała lekcje śpiewu. Stąd jej szerokie muzyczne horyzonty. - Intensywnie ćwiczę. Potrafię łączyć różne wokalne style. Uwielbiam muzykę kubańską, latynoski jazz, flamenco - mówi Zaz, która wśród swoich mistrzów wymienia Ellę Fitzgerald, Bobby'ego McFerrina i Antonio Vivaldiego. Występowała w kapelach bluesowych i jazzowych, nagrywała chórki na płytach wielu francuskich gwiazd. W przerwach między śpiewaniem podróżowała i z zapałem opowiada o wrażeniach z Maroka, Japonii czy Syberii - trenowała sporty walki. W końcu nagrała debiutancki album. Wiosną 2010 roku, na kilka chwil przed premierą płyty, lokalny francuski magazyn muzyczny przestrzegał, że Zaz będzie hitem nadchodzącego lata. W Polsce zagra dwa koncerty w listopadzie - u nas ma więc raczej zostać szansę przebojem jesieni. ''Ze swoimi piosenkami trafiam do słuchaczy od 7 do 77 lat'' - mówi o sobie. - Szczęście to uniwersalne uczucie. A to właśnie szczęście słychać  mojej muzyce.
Warszawa, Palladium, 8 listopada
Wrocław, klub Eter, 9 listopada

3
fot. shutterstock fot. shutterstock

Agenda-książki

Apetyt na opowieści
''Gotowanie i jedzenie może być proste, a tak dalece może wyrażać uniwersalną miłość i człowieczeństwo'' - pisze Sophie Dahl. Wspomina, że jej dziadek Roald Dahl (autor m.in. książek ''Charlie i fabryka czekolady'' i ''Fantastyczny pan lis'') uwielbiał czekoladę, barszcz i burgunda, a babcia Gee-Gee robiła wspaniałą tartę melasową. ?Apetyczna panna Dahl? to przepisy na każdą porę roku połączone z pełną brytyjskiego czaru i poczucia humoru narracją autorki, byłej modelki (na przełomie wieków, nosząc rozmiar 42, reklamowała Opium Yves'a Saint Laurenta). O tyciu i chudnięciu Sophie Dahl pisze otwarcie, z dystansem (''w chwilach ataków hormonalnych, kiedy czuję się jak grubsza kuzynka ludzika Michelina''), ale nie gloryfikuje neurotycznego objadania się. Opisuje przemianę podejścia do jedzenia po ciężkiej chorobie, wyznaje podziw dla kuchni makrobiotycznej i fascynację nią, ale wierzy też w ''leczniczą moc czekolady''. Jej książka balansuje pomiędzy stylem dietetyczki Gillian McKeith (risotto z brązowego ryżu z dynią i szałwią) a hedonizmem Nigelli Lawson (ciasto cytrynowe Capri). ''Apetyczna panna Dahl'' jest idealna na ponure jesienne miesiące - gotując według jej przepisów, nie powitamy wiosny z podwyższonym cukrem i cholesterolem, a przy tym będziemy mieć wiele przyjemności. Można tę książkę trzymać przy łóżku i czytać w bezsenną noc - nie tylko przepisy, lecz także opisy podróży, przeprowadzek, kariery modelki (wspaniały opis sławnej stylistki Isabelli Blow z miniaturowym statkiem na głowie) czy też marzeń z okresu dojrzewania w szkole z internatem: - Tęskniłam za zgrabnymi kończynami, większą złożonością bytu i bielizną od Chantal Thomass. Szczęśliwie wiedza o tym, jak zdobyć takie rzeczy, pozostawała całkowicie poza moim zasięgiem?.

4
Fot. ANNA MORGOWICZ Fot. ANNA MORGOWICZ

Wyćwicz sukces w życiu

Recepty na to, jak osiągnąć sukces i być szczęśliwym, zapełniają miliony stron - zarówno papierowych, jak i WWW. Ciężka praca, dużo szczęścia, pasja - to początek długiej listy składników. Czy rzeczywiście? Według Roya F. Baumeistera i Johna Tierneya wystarczy tylko jeden - siła woli.
Gdyby nie jej brak, Ewa i Adam nie zjedliby jabłka i ludzkość wciąż hasałaby po rajskich pastwiskach, a święty Augustyn nie modliłby się: ''Boże, daj mi czystość, ale jeszcze nie teraz''. A reszta z nas nie paliłaby, piła, ulegała narkotykom i zadłużała się po uszy.
O tym, jakie to ważne, by umieć się opanować, wiadomo od eksperymentu Waltera Mischela, który w latach 60. męczył czterolatki wyborem: jedna waniliowa pianka teraz czy dwie za kwadrans? Sprawdził postępy dzieci kilka dekad później i okazało się, że te, które czekały dłużej, mają lepszą pracę, zarabiają więcej i są szczęśliwsze.
To wiadomo jednak od półwiecza. Nową rzeczą jest to - jak przekonują panowie Baumeister i Tierney w książce ''Willpower'' (''Siła woli'') - że siłę woli można ćwiczyć w każdym wieku. Zestaw ćwiczeń zaczyna się od dbania o porządek i niegarbienia się. Powodzenia

5
Fot. HBO Fot. HBO

Bielizna sufrażystki

Terence Winter, twórca legendarnego serialu ''Rodzina Soprano'', rozsiada się na kanapie w nowojorskim hotelu Waldorf-Astoria. Rozmawiamy o kobietach. W ''Zakazanym imperium'', najnowszym serialu Wintera, są bite i poniżane przez mężów i kochanków oraz wykorzystywane przez polityków. Nie tylko nie mają prawa głosu w wyborach, ledwo decydują o własnym życiu. Dopiero walczą o wolność, z której bez skrępowania korzystają ich koleżanki w ''Seksie w wielkim mieście''.
Vadim Makarenko: Pokazujecie kobiety jako bezbronne i zdane na mężczyzn stworzenia - przeczytałem w prasie i na blogach.
Terence Winter: - Uważam, że odtworzyliśmy losy naszych bohaterek rzetelnie, i nie interesuje mnie naginanie historii po to, by dziś ktoś poczuł się dobrze. Gdybym tak robił, musiałbym też stwierdzić, że Afroamerykanie w latach 20. byli potężną i wpływową grupą społeczną w USA. Tworząc serial fabularny, musimy pozostać w zgodzie z historią, a jest, jaka jest. Jednak w drugim sezonie serialu wprowadziliśmy więcej kobiet z różnych warstw społecznych. Pojawia się na przykład Aster Randolph. Jej historycznym pierwowzorem jest Mabel Walker Willebrandt, pierwsza kobieta na stanowisku pomocnika prokuratora krajowego Stanów Zjednoczonych. To była niezwykle potężna postać w latach 20. W ''Zakazanym imperium'' widzimy jej młodszą wersję, która wchodzi w zwarcie z głównym bohaterem Nuckym Thompsonem

6
EastNews/kolaż lula.pl EastNews/kolaż lula.pl

Fashion Week

Każdy Fashion Week na żywo to wielka przyjemność, dla cierpliwych.
W tym roku w ciągu ośmiu dni obejrzeliśmy 91 pokazów - od Calvina Kleina, Ralpha Laurena, Marca Jacobsa po... Ewę Minge. Ci, którym się wydaje, że to wielkie tempo i nagłe zwroty akcji, mylą się.
Większość czasu zajmuje czekanie - na wejście na pokaz, na sam pokaz, na wyjście z pokazu. Cała celebra na żywo trwa zwykle trzy razy dłużej, niż to pokazują w Fashion TV. Niestety, żadnych reklam. Spieszą się tylko ci, którzy pracują za kulisami. Tam wszystko wygląda, jakby było organizowane na ostatnią chwilę, a każdy pokaz jest spóźniony o co najmniej pół godziny. Spóźniają się wszyscy, bez wyjątku.
Fashion Week to przede wszystkim szaleństwo pozorów. Kto co założył? Kto siedzi w pierwszym rzędzie? Jakie gwiazdy, i z kim tym razem, przyszły na pokaz?

7
Fot. S?awomir KamiOski / Agencja Fot. S?awomir KamiOski / Agencja

Nie schodźcie pod pokład

Powiedzenie, że Bóg jest ojcem, mało dla mnie znaczyło i nadal mało znaczy. Ojciec to ktoś, kto ma ważniejsze sprawy niż ja. O tym byłam zawsze przekonana.

Każdy całe życie kombinuje, jak żyć. Mówią, że pani się udało. Przyszedłem do mądrej pani Bortnowskiej po radę.
- Coraz jaśniej widzę i wiem, że to nie moja zasługa, tylko że otrzymuję to w prezencie. Nie mogę powiedzieć, jak to zrobić, bo dary się otrzymuje z inicjatywy dawcy.
Ale nie mogę iść do Pana Boga z pytaniem, co dał Bortnowskiej.
- Może nie trzeba tego wiedzieć (śmiech).
Lepiej chyba nie zajmować się tym, żeby życie było udane i spełnione, tylko zajmować się jedną rzeczą po drugiej. I może rzadziej mówić sytuacjom i potrzebom ''nie'', a częściej ''tak''. ''Tak'' jest naturalne.
I okazuje się, że jak się dostatecznie długo pożyje, to nawet inni to widzą, że jakoś tak...
... Życie się ułożyło.
- Tak. Ale nie wiem, czy ja w ogóle mogę coś polecać. Swego czasu ostrzegała mnie Anna Morawska: Jak ty tak będziesz robić i to, i to, i tamto, to w ogóle nie będziesz miała porządnych osiągnięć, nie napiszesz książki. Nikim nie będziesz. Musisz wybrać.
Posłuchała pani?
- Właśnie, że nie.
To była mądra rada, ale jakoś nie dla mnie.
Młodzi starych nie słuchają. Bardziej niż kiedyś. Mam 53 lata...
- O to już trochę...
Mój ojciec ma 80.
- To mój rówieśnik.
Spotykam mądrych starych ludzi, którzy mają żal, że ich mądrości nikt chce. A dookoła pani kręci się pełno młodych ludzi.
- Świat się teraz zmienia tak szybko, że to, co ci starsi mają do zaoferowania, wydaje się nieaktualne.

8
Fot. Defd/Deutscher Fernsehdienst/MEDIUM defd / Medium Fot. Defd/Deutscher Fernsehdienst/MEDIUM defd / Medium

Lepszy wampiryczny dżentelmen niż ludzkie chamidło

Nie wierzymy już, że sensem życia jest odsuwanie od siebie wszelkich pokus. Doceniamy dyskretny urok robienia od czasu do czasu rzeczy niezbyt rozumnych i niekoniecznie cnotliwych. Dlatego wampir przeszedł największą metamorfozę stulecia.

Dziś bardziej niż Draculi boimy się Van Helsinga. A raczej: że skończymy jak ktoś, kto całe życie żyje racjonalnie i cnotliwie, by na starość gorzko tego żałować. I wzdychać za pokusami, którym trzeba było ulec, gdy jeszcze była po temu okazja.
Drogi mężczyzno, który czytasz te słowa, spójrz w lustro. W odróżnieniu od Lestata możesz w nim zobaczyć swoje odbicie. Ale czy tylko to cię od niego odróżnia? Wytęż wzrok i poszukaj innych szczegółów. Może to one wystarczą za wyjaśnienie, dlaczego dzisiejsze kobiety fantazjują o romansie z Lestatem, Comptonem albo Cullenem?

9
Fot. http://www.rdl.com.lb/1999/3709/art2.html Fot. http://www.rdl.com.lb/1999/3709/art2.html

Majj, co budziła uśpionych

Prowadziła najsłynniejszy salon literacki w Kairze początku XX wieku. Mówiła siedmioma językami, żądała wyzwolenia kobiet i nie chciała byle jakiego męża. To oczywiste, że była szalona i trzeba było ją zamknąć w szpitalu.

Jest słoneczny dzień 1939 roku. Sala Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie pęka w szwach. Zgromadzonych nie interesuje teraz złowieszcze widmo wojny, dziesiątki oczu wpatrują się w kruchą kobiecą postać na podeście. Wszyscy chcą wiedzieć to samo: Czy jest szalona?
A ona wie, że aby żyć dalej, musi ich wszystkich przekonać, że nie jest.
Statki pełne książek
W 1886 roku świat należy do mężczyzn. Gottlieb Daimler konstruuje w Niemczech pierwszy samochód. W Nowym Jorku zostaje odsłonięte dzieło Frédérica Auguste'a Bartholdiego powszechnie nazywane Statuą Wolności. Farmaceuta John Pemberton zaczyna sprzedawać w Atlancie coca-colę.
Mimo to Elias Zijada, maronicki nauczyciel mieszkający w palestyńskim Nazarecie, cieszy się, gdy jego żona rodzi córkę. Dziewczynka dostaje imię Marie, choć w przyszłości mało kto będzie się tak do niej zwracał. W peanach na jej cześć, a także w plotkach i oszczerstwach ludzie będą nazywać ją Majj.

10
Fot. Kobas Laksa Fot. Kobas Laksa

Zakocham się za 10 lat

Wiadomo, że ja się nie będę wbijać w suknie, które prezentuję na szczupłych modelkach. Tylko proszę nie pytać, dlaczego na szczupłych. Po prostu na szczupłym wszystko lepiej leży i już.

Katarzyna Surmiak-Domańska: Kiedy ostatnio miała pani wolne?

Gosia Baczyńska: Wczoraj. Dałam wolny poniedziałek swoim paniom i sobie. Potrzebowałyśmy tego. W sobotę był bal TVN. Sześć czy siedem pań w moich sukniach, niektóre zamawiały w ostatniej chwili, robiłyśmy przymiarki jeszcze kilka godzin przed balem. Do tego ból głowy, żeby nie spotkały się panie w podobnych sukniach. A przecież nie zawsze wypada mi dopytywać, gdzie pani się wybiera w tej kreacji. Mój asystent sprawdza, komu szyliśmy podobną. Wiem, z jakiego towarzystwa jest ta pani, z jakiego tamta, czy mogą się spotkać na tym samym balu. Uszyć suknię to nie wszystko, klient musi być zadowolony do końca.

Szyjemy też suknię dla Małgorzaty Kożuchowskiej, która będzie jurorką na wyborach Miss Universe. W piątek o szóstej rano suknia musi być na lotnisku. Właściwie nie było przymiarek, bo Małgosia też nie ma czasu, ciągle gra. Teraz bierzemy się za nową kolekcję, która ma być gotowa za miesiąc. Ciągły wyścig z czasem. Wkrótce znowu wszyscy będziemy siedzieć w pracy po godzinach.

I co pani robiła wczoraj?

- Spałam. Bo to moje wolne to jest takie, że... Eh. Nawet w tym śnie tyle się dzieje.

11
Fot. Grzegorz Kapla Fot. Grzegorz Kapla

Teraz zapadamy się we dwoje

Klub Zejman w Gdańsku to pub, muzeum i galeria w jednym. Znajduje się na parterze spichlerza Steffen nad brzegiem Motławy, za drzwiami obwiedzionymi szczękami wieloryba olbrzyma. W środku setki marynistycznych drobiażdżków, obrazy, unikatowe dokumenty przewozowe, stare mapy, globusy, karylion z okrętowych dzwonów, modele zamknięte w butelkach, poczerniała od starości stępka z zatopionego żaglowca i fragment relingu z żaglowca ''Otago'', na którym pływał Joseph Conrad.

Pisarz i podróżnik kapitan Maciej Krzeptowski napisał, że na całym świecie - a był wszędzie - jest tylko kilka miejsc, do których żeglarze ciągną jak ćmy do światła. I że spośród nich dwa są naprawdę niezwykłe - stary bar na Azorach i Zejman w Gdańsku.

Dorota: Praca? U nas nie ma podziału na pracę i życie. To miejsce powstało z pasji Jędrka i mojej miłości do niego. Inaczej bym nie wytrzymała. Dopóki byłam dziennikarką, wściekałam się, że on zapadał się w klubie, a ja musiałam siedzieć w pracy. W styczniu tego roku wróciłam do redakcji ?Poznaj Świat?, wytrzymałam kilka miesięcy i porzuciłam etat w połowie lipca. Co z tego, że mam mniej pieniędzy, i tak bym ich nie wydała, a o ile mniej bym przeżyła! Każdy dzień w Zejmanie przynosi coś nowego. Tutaj czas biegnie zupełnie inaczej, więc lepiej nie mieć planów na jutro.

12
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Nie muszę mieć hobby - ja gram

Wojtek Smarzowski przy pracy nad ''Domem złym'' mówił do mnie: ''Mikołaj, w tym fragmencie muzyka ma iść razem ze Środoniem, a potem niech będzie przeciwko niemu''. To od razu to słyszałem. Rozumiesz? Nie?

Muzyka to coś więcej niż harmonia i dźwięk. Dla mnie to narracja, rodzaj opowieści, która powstaje dzięki relacji ze światem. Taki rewolwer uczuć, sięganie do energii, którą masz w sobie. Grasz i zaczyna się. Muzyka staje się realnym terytorium, w którym dzieje się życie, we wszystkich kolorach i odcieniach. W tym świecie nigdy nie jesteś samotny.

Nie mogę nie grać. To taki wewnętrzny przymus z jednej strony, z drugiej - przecież nic innego nie umiem robić. Moja pasja jest rodzajem ułomności, nic na to nie poradzę. Nie zostałem obdarzony kalectwem wielkiego talentu, takiego mozartowskiego - moja muzyka powstaje z regularnej pracy i tego, co dzieje się ze mną.

13
Fot. Stock Fot. Stock

Znieczuleni seksem

Dostarczenie sobie wzajemnie orgazmu jest na pewno prostsze niż dostarczenie sobie poczucia bliskości.

Czy seks nie jest aby przereklamowany? Filozof prof. Zygmunt Bauman odpisał: ''Głos niemal dziewięćdziesięcioletniego starca w egzegezie dzisiejszego seksu przez poważny organ prasowy może mieć za swój skutek li tylko wybuch śmiechu i stek pomówień o starczą pożądliwość''. Ale odesłał do swojej książki ''44 listy ze świata płynnej nowoczesności'', konkretnie na ''ss. 37-42, ale patrz także ss. 88-93''. Z lektury wskazanych stron - zwłaszcza rozdziału ''Wirtualny seks'' - dowiedziałem się, że:

- uprawianie seksu nie różni się dziś od zamawiania pizzy, po prostu wchodzisz do internetu i zamawiasz sobie genitalia (Bauman cytuje tu Emily Dubberley, autorkę przewodnika ''Jak uprawiać przygodny seks'');

- dzisiejsze reklamy obiecują nam zaspokojenie równie błyskawiczne jak kawa czy zupa w proszku (''po prostu zalej wrzątkiem'') oraz potępiają i wyszydzają wszystkie przyjemności odległe w czasie, których zaspokojenie wymaga cierpliwości i przygotowań. Seks zatem należy nam się natychmiast. Bauman nazywa to ''kompleksem niecierpliwości'';

- wzrost liczby kontaktów seksualnych został okupiony ich jakością. Nowa, ulepszona wersja seksu - seks z internetu - nie jest tożsama z tym, co wzbudzało aż tak wielki zachwyt naszych przodków, że skłaniało ich do komponowania tomów poezji i opiewania potęgi miłości. Dzisiejszy seks - jak zauważa psychoterapeuta Philip Hodson - odzwyczaja od snucia marzeń.

Tyle Bauman. Na podstawie lektury pism kobiecych i młodzieżowych zrobiłem listę pięciu postulatów seksualnych, które próbuje nam wmówić świat ponowoczesny. I sprawdziłem.

14
Fot. ddp images/FORUM ddp images Fot. ddp images/FORUM ddp images

Twoje dziecko cię pożera

Dzieci nie potrzebują nieustającej opieki matek. W dzisiejszych czasach to raczej matki potrzebują więcej czasu bez dzieci, by móc żyć.

Z taką, idącą wbrew współczesnej modzie tezą wystąpiła w zeszłym roku francuska filozofka Elisabeth Badinter w książce ''Konflikt: kobieta i matka''. Choć francuskie matki są jednymi z najbardziej wyzwolonych w Europie i w większości nie mają wyrzutów sumienia, pozostawiając swoje dzieci na wiele godzin w żłobkach, Badinter najwyraźniej trafiła w czuły punkt. Książka była we Francji medialnym wydarzeniem miesiąca. Radio France Inter poświęciło jej cały dzień programów i dyskusji, dziennik ''Le Monde'' - kolumnę tekstów. ''Konflikt'' sprzedał się w prawie 200 tys. egzemplarzy. Kilka miesięcy później czytelnicy lewicowego i raczej nieekskluzywnego tygodnika ''Marianne'' wybrali Badinter na intelektualistkę roku. (We Francji, gdzie filozofia to osobny przedmiot w szkołach, filozof to nadal zawód, a nie skłonność do rozmyślań. Najbardziej znani filozofowie są gwiazdami prawie na miarę postaci ze świata rozrywki).

67-letnia Badinter nakreśliła portret współczesnego pokolenia kobiet młodych matek. Jej zdaniem coraz bardziej dają one sobie wmawiać, że naturalną rolą kobiety jest poświęcanie się bez reszty dzieciom: ani jednego kieliszka wina i ani jednego papierosa podczas ciąży, naturalny poród bez znieczulenia, potem długie karmienie piersią, gotowanie ekologicznych zupek, używanie wielorazowych (czytaj: ekologicznych) pieluch, organizowanie swego życia według harmonogramu dziecka. ?Dziś oczekuje się od kobiety, że jednemu dziecku poświęci tyle troski co kiedyś szóstce? - podkreśla.

15
Fot. moodboard/Cultura RF/Getty Images/FPM Getty Images/Cultura RF Fot. moodboard/Cultura RF/Getty Images/FPM Getty Images/Cultura RF

5 sposobów, jak nie uprawiać sportu

Jeśli od lat próbujesz zmusić się do większej aktywności fizycznej, ale na dłuższą metę nic z tego nie wychodzi, mamy dla ciebie dobrą wiadomość - jest duża szansa, że będzie tak już zawsze. I bardzo dobrze, bo przecież od sportu się śmierdzi, bolą mięśnie, a nawet - nie daj Boże - można sobie coś złamać. Jest to też pole do wielu frustracji, bo tłuszcz spala się wolno, a mięśni nie widać nawet po kilku tygodniach morderczych treningów.

Ale co zrobić, jeśli czujesz, że rozpoczęcie regularnych treningów mimo wszystko ci grozi? Jeśli nachodzi cię natrętna myśl: ?Od wiosny zacznę biegać?? Jeśli kompulsywnie odwiedzasz stronę internetową szkoły tańca? Co zrobić, jeśli już kupiłaś karnet na fitness? Czy jest jeszcze ratunek? Jest. Skorzystaj z naszych pięciu porad. Zostały wypróbowane przez wiele osób, więc gwarantują dużą skuteczność.

16
Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Żyjemy, by błądzić w chmurach

Marzymy o tym, co jest niedostępne, co mogłoby być, ale nie jest. I bardzo dobrze, bo to jest motorem działania i postępu. Faust wpadł w ręce Mefistofelesa, kiedy powiedział: ?Chwilo, trwaj wiecznie?.

Piotr Cieśliński: Czy szczury marzą?

Jerzy Vetulani*: O, to niezwykle inteligentne zwierzęta, ale czy kiedykolwiek widziałem zadumanego, rozmarzonego szczura? Z pewnością potrafią okazywać emocje. Mieliśmy kiedyś wspaniałą szczurzycę. Bardzo lubiła mojego starszego syna, jak przychodził, to przybiegała, podskakiwała z radości, wdrapywała się mu na rękę, upuszczała dwie kropelki moczu.

Moczu?

- Krzywi się pan, ale u szczurów to wyraz afektu. U człowieka w podobnej sytuacji też następuje wymiana wydzielin, na przykład śliny podczas pocałunku. Jak na to popatrzeć z biologicznego punktu widzenia, to jedno i drugie zachowanie jest podobne, z tym że mocz jest bakteriologicznie czystszy.

Pytam, bo zastanawiam się, czy my, ludzie, mamy wyłączność na marzenia.

- Jak ktoś ma psa, to na pewno zauważył, że szczeka przez sen. Musi więc mieć przynajmniej marzenia senne. Czy to to samo co marzenie na jawie? Chyba nie do końca, ale dowodzi, że mózgi ssaków, a może i ptaków, które też śpią, są zdolne do pewnej ubocznej aktywności, która nie ma - jak się wydaje - żadnego bezpośredniego związku z walką o byt.

17
Fot. Luc Fournol/ Photos12.com/BE&W Photo12/LucFournol Fot. Luc Fournol/ Photos12.com/BE&W Photo12/LucFournol

Kocham cię - ja też nie

Kiedy Jane Birkin postawiła w Paryżu swą nogę dłuższą niż wieża Eiffla, szybko stało się jasne, że obraz kobiety wampa ucieleśniany przez Bardot i jej podobne nie dotrzymuje jej kroku. Jane to była nowoczesność, coś, co dopiero nadejdzie, coś, co ubierze (i rozbierze) się jeszcze inaczej...

Gunter Sachs, niemiecki milioner, playboy, sportsmen, fotograf, człowiek odważny, zakazał Brigitte Bardot rozpowszechniania piosenki ''Je t'aime... moi non plus'' nagranej z Serge'em Gainsbourgiem w 1967 roku. Można go zrozumieć, Sachs adorował Bardotkę, z helikoptera spuszczał tysiące róż nad jej willą, udało mu się nawet doprowadzić do małżeństwa. Na całe trzy lata.

Gdy moja francuska narzeczona przyjechała pierwszy raz do Warszawy w latach 70., też rozrzucałem na peronie Dworca Gdańskiego kwiaty i sprowadziłem dwóch gitarzystów; miałem mniej pieniędzy, ale byłem równie romantyczny, czytaj: głupi i staroświecki, jak Sachs w zalotach. Zresztą dobrze się stało, że Sachsa nerwy poniosły i wycofano tę wersję, jeśli nie najsłynniejszej, to jednej z najbardziej znamiennych piosenek ostatniego półwiecza. Bo trudno sobie wyobrazić, by w tamtych czasach ktoś lepiej wzdychał miłośnie na taśmie dźwiękowej niż Jane Birkin, która zastąpiła Bardot.

Wersja wykonywana przez Bardotkę była o wiele bardziej aktorska, o wiele mniej zmysłowa; to nie śpiewała, jak w przypadku Birkin, wyłącznie kobieta przeciągająca się z rozkoszy tu i teraz pod ciałem mężczyzny, lecz także komediantka, która chwilami bardziej wygłasza, niż przeżywa, połączenie kotki i nieco napalonej nauczycielki francuskiego wyraźnie recytującej lekcję. Ale i tak, trzeba przyznać, dała z siebie dużo; jej pozamałżeński romans z Gainsbourgiem był dla obu stron głęboki i gdy nagrywali piosenkę, trzymali się w półmroku za ręce; świadkowie nagrania twierdzą, że chwila była gęsta i niezwykła. Później uważała, że ulegając mężowi, popełniła artystyczny błąd, gdyż było to jej najlepsze nagranie w ogóle. Odblokowała je dopiero w 1986 roku, za duże pieniądze, które przeznaczyła oczywiście na opiekę nad zwierzętami.

18

Oblewanie i kochanie

Kinga Kenig: Skąd się wzięły psy w twoim studiu?

Carli Davidson: Po studiach nie chciałam być fotografką, choć już jako nastolatka zarabiałam na zdjęciach. Mój ojciec pracuje w reklamie i często asystowałam przy sesjach. Marzyłam o pracy w zoo. I tą drogą podążyłam. Pracowałam ze zwierzętami w ogrodzie zoologicznym w Oregonie. Kochałam to. Zwrot w moim życiu nastąpił po wypadku samochodowym. Nie było to nic poważnego, ale nie mogłam już fizycznie obciążać organizmu. Praca w zoo to w dużej mierze sprzątanie, dźwiganie worków. Brudna harówka. Lekarz mi jej zabronił. Musiałam znaleźć sobie inny sposób na życie. Postanowiłam nadal pracować ze zwierzętami - fotografując je. Otworzyłam studio półtora roku temu.

19
Fot. Paweł Kiszkiel, styl. KATARZYNA TKACZYK-DOMAGAŁA Fot. Paweł Kiszkiel, styl. KATARZYNA TKACZYK-DOMAGAŁA

Przypraw się

W kotłach perfumiarzy wylądowało dużo przypraw: majeranek, kardamon, kolendra, dzięgiel, tymianek. Rezultat? Szaleństwo u Dolce & Gabbany, Playboy w Londynie, Michał Szulc wystawia swój pierwszy zapach Sale.

20
Fot. Agata Jakubowska / Agencja Fot. Agata Jakubowska / Agencja

Lukrecja i drzewa

Słodkości dominują. Mamy więc sporo dawki miłości (Diesel), szczyptę lukru (Prada), różaną idyllę (Guerlain, Lancôme) oraz praliny (Juicy Couture). Przełamują je piżmo i nuty drzewne.

21
Fot. Agata Jakubowska Fot. Agata Jakubowska

Mokra robota

Lato nas nie oszczędzało. Słońce za chmurami albo w ogóle. Deszcz na porządku dziennym. Warto jednak jak bohaterka powieści Eleanor H. Porter ''Pollyanna'' zobaczyć dobre strony tej sytuacji. Z jesiennych makijaży wybraliśmy te, które sprawdzą się w każdej mokrej sytuacji

22
Fot. Momdadori Photo/East News Fot. Momdadori Photo/East News

Cynk na łupież

A do tego cytrusy - dla odświeżenia

23
Fot. FRANCOIS GOUDIER/EAST NEWS EAST NEWS Fot. FRANCOIS GOUDIER/EAST NEWS EAST NEWS

11 powodów, żeby pójść na masaż

Jest zbawieniem dla leniwych, którzy zajęcia fitness czy pływalnię omijają z daleka. To rodzaj ruchu, który wykonują za nas inni. A nam jest miło. I nie tylko.

24
Fot. Endo Fot. Endo

Lisia taktyka

Rozmawianie o seksie z mężczyzną jest trudne. A z mężczyzną, na którym nam zależy - jeszcze trudniejsze.

Paulina Reiter: Trzeba szczerze i dużo rozmawiać z partnerem o seksie - ciągle to słyszę. A to nie takie proste!

Alicja Długołęcka: - Kobiety, zwłaszcza młode, często mają naiwne przekonanie, że partnera można zmienić, a nawet należy wychować. Wierzą, że wymieniając się poradami, czytając poradniki, będą w stanie zmienić swoją relację na lepszą. Nie kwestionuję wiedzy z książek, sama je przecież piszę, ani koleżeńskich grup wsparcia, ale zmieniać można siebie! Istotą każdej relacji, również seksualnej, jest to, że bierzemy drugą osobę taką, jaka jest. I ją akceptujemy. Albo nie.

A pani jak zwykle wbrew wszystkim teoriom. Zawsze słyszałam, że nad związkiem należy pracować.

- Nad związkiem tak, ale nie nad zmienianiem człowieka, czyli dopasowywaniem go do swoich potrzeb. Są dwie szkoły - jedną reprezentują przekonani, że ?kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa?, że jesteśmy inni, np. że kobiety mają kłopoty z logicznym formułowaniem myśli, a mężczyźni z subtelnym wyrażaniem uczuć, i nic się nie da z tym zrobić. Druga, nie ukrywam, że mi bliższa, to idea partnerstwa. Zakładamy, że w każdym mężczyźnie jest pierwiastek kobiecy, a w każdej kobiecie męski, i że na tym gruncie możemy osiągać - przynajmniej czasami - porozumienie. Tylko, jak to się mówi za Boyem-Żeleńskim: ?W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz?. I tu jestem pesymistką, bo to kobiety o wiele częściej wykazują motywację do zmiany - chodzą do terapeutów, wyczytują podręczniki i są bardziej otwarte na dialog o seksie.

25
Fot. Andrzej Wat, Zbiory Muzeum Literatury w Warszawie/EAST NEWS Fot. Andrzej Wat, Zbiory Muzeum Literatury w Warszawie/EAST NEWS

Piękna i bestia

Burzliwe życie, wielka miłość, absolutne poświęcenie - historię Aleksandra i Oli Watów opowiada Aleksandra Klich.

Zapamiętała, że była już dziesiąta. Prawie. Brakowało jej dźwięku dzwoneczka, którym wzywał ją rano do łóżka, więc weszła cicho do pokoju.

Leżał na tapczanie. Stopa wysunęła się spod kołdry. Poprawiła ją i zdziwiła się: nie poruszył się. Powinien się poruszyć, budził go byle szmer.

Zostały notatki, listy. Urwane zdania, strzępy.

Do lekarza: ''Pozwólcie mi umrzeć''.

Do niej: ''Nie mogę już a b s o l u t n i e... przebacz mi moją straszliwą zbrodnię... chciałem ciągnąć agonię, już absolutnie niemożliwe. To i tak nie do uniknięcia... Przebacz, błagam, nie rozpaczaj. Dobranoc, moje światło, dobranoc, moja kochana, dobranoc, Olu''.

Połknął 40 tabletek nembutalu - silnych środków przeciwbólowych, barbituranów. Dziś, pół wieku po samobójczej śmierci poety Aleksandra Wata, o którym Miłosz napisał, że jest ''światłem, niczym przewodnik z latarnią pokazuje nam drogę w labiryncie XX wieku'', używa się ich tylko w Szwajcarii, w klinikach eutanazyjnych.

26
Fot. Endo Fot. Endo

Obie ''gorąco całuje''

Kaśka założyła sobie fałszywy profil randkowy, ze strony z rosyjskimi modelkami ściągnęła zdjęcie obfitej blondynki. I napisała do ukochanego jako Ela, przedszkolanka z Poznania.

Kilka minut biegania po dachach z komórką przy uchu i Tom Cruise dorwał terrorystów, którzy porwali mu żonę. W ''Mission: Impossible III'' pościg po ulicach Szanghaju to pestka dzięki satelitom - bez geolokalizacji nie byłoby happy endu. Mniej szczęścia miała Kaśka, 28-letnia prawniczka z dużej firmy w Warszawie. Gdyby nie geolokalizacja, może już byłaby mężatką, i to być może przez chwilę nawet szczęśliwą.

W tej historii wszystko było cyfrowe, cała znajomość oraz jej finał. Zaczęło się jednak analogowo. Zgubiony w księgarni notes z adresami odniósł Kaśce do domu przystojny żołnierz z sił ONZ stacjonujący w Szwajcarii. Oczywiście nie poprzestał na tym. Czy dzisiaj dwa tysiące kilometrów może stanąć na przeszkodzie tak romantycznie rozpoczętej znajomości? Jest przecież Skype, są komórki i internetowe kamery. Dzięki nim można spędzać ze sobą tyle czasu, ile się chce! Kaśka weszła w to bez zastrzeżeń. W końcu jakoś ludzie muszą się poznawać, a Michał wydał jej się świetnym, spokojnym facetem. To na niego czekała.

27
fot. Rainer Holz/Corbis   Rainer Holz/Corbis fot. Rainer Holz/Corbis Rainer Holz/Corbis

Dziuple

Gotują na małych kuchenkach i mają lodówki wielkości schowków wbudowanych w ścianę. Zrezygnowali z nagromadzonych przez lata majątków, a teraz radzą sobie z dwiema koszulami, dwiema parami spodni, jednym kubkiem i widelcem.

Malcolm Gladwell przyjął mnie kilka lat temu w swoim mieszkaniu na Manhattanie. Ten 48-letni reporter ''New Yorkera'' jest autorem trzech książek, przetłumaczonych na dziesiątki języków i okupujących czołówki list bestsellerów w niejednym kraju. Wiedziałem, że firmy i branżowe stowarzyszenia chłoną każde jego słowo i są gotowe sporo za nie płacić - według ?New York Magazine? za godzinę odczytu autor ''Poza schematem'' czy ''Błysku'' bierze 80 tysięcy dolarów. Wiedziałem też, że jest właścicielem lexusa IS, który jest zaparkowany nieopodal. Jednak gdy wszedłem do jego mieszkania na poddaszu w modnej dzielnicy West Village, byłem zaskoczony. Całość miała nie więcej niż 40 metrów kwadratowych, na których mieściły się dwa pokoje, w tym jeden połączony z kuchnią. Dookoła - na półkach i na podłodze - leżało mnóstwo książek, a pod ścianą stał rower.

Jednak niektórzy wybierają życie w miejscach, przy których mieszkanko pisarza w modnej dzielnicy West Village jest przestronne niczym pałac. I nie chodzi tu o najuboższą część nowojorskiego Bronksu ani nawet o slumsy Manili, Rio de Janeiro czy Bombaju. Chodzi o tzw. malutkie domy, mające zaledwie po 10-15 metrów kwadratowych. W samych Stanach Zjednoczonych jest ich obecnie od kilkuset do tysiąca.

28
Fot.M.Klaban Fot.M.Klaban

Adwokat Dudka

Nawet za granicą próbował gotować rolady wołowe z ogóreczkiem, kluski śląskie z modrą kapustą.

Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej na temat piłki nożnej. To ona sprawiła, że mój ojciec w czasie mistrzostw świata w 1982 roku nieomal miał zawał, a syn, gdy trwa mecz, nie pozwala mi przejść w pobliżu telewizora.

Kiedy na tarasie mojej restauracji na konferencji prasowej pojawił się Jerzy Dudek w otoczeniu kibiców, podeszłam. Nie było to proste, każdy chciał stanąć obok gwiazdy największego klubu piłkarskiego na świecie.

Podobnie było w Krakowie, na nowoczesnym ''orliku'' przy szkole gastronomicznej nr 1, gdzie umówiliśmy się na rozmowę o gotowaniu i jego nowym życiu bez piłki. 38-letni piłkarz w tym roku zagrał ostatnie 78 minut w meczu z Almerią, reprezentując hiszpański Real Madryt. Koledzy z boiska, między innymi Ricardo Kaka, Cristiano Ronaldo i Xabi Alonso, utworzyli szpaler, a kibice bili brawo na stojąco, aby z honorem pożegnać Polaka. Przychodząc do tego klubu, dobrze wiedział, że będzie jedynie zmiennikiem i wsparciem dla Ikera Casillasa. Przez cztery lata zagrał tylko w 12 meczach, ale takie pożegnanie było dowodem, jak ważną postacią dla trenera José Mourinho i prezesa klubu Florentino Péreza był Dudek. W wywiadzie udzielonym ''Gazecie Wyborczej'' powiedział, że będąc w Madrycie, czuł się jak jeden z Beatlesów, bo dla kibiców Realu ten klub jest religią.

29
Kapif Kapif

Najgorsza kara? Jak ojciec odwracał twarz

Miałem szesnaście lat, wyglądałem na dziewiętnaście, byłem na wakacjach, poszedłem na dancing i taka ładna pani mi się przyglądała. Zagrali białe tango, a ona do mnie. A potem zapragnęła pokazać mi księżyc. Jaki piękny...

Urodziłem się w 1946 roku w Katowicach, ale tego okresu nie pamiętam. Wiem tylko, że musieliśmy się wynosić, bo nasze mieszkanie spodobało się pewnemu dygnitarzowi partyjnemu, który bardzo zapragnął w nim zamieszkać. Ojciec, który też do partii należał, wdał się w spór, a potem teatralnym gestem rzucił legitymację, co nigdy nie zostało mu zapomniane.

Przenieśliśmy się do Białegostoku, a potem do Poznania, w którym ojciec dostał angaż w Teatrze Polskim.

Zamieszkaliśmy w przepięknym mieszkaniu, na które składały się dwa potężne wysokie pokoje, kuchnia i łazienka.

Mieszkanie było poniemieckie, mieliśmy więc też poniemieckie meble, w tym kredens czarny jak smoła.

A potem przenieśliśmy się do Łodzi. Dlaczego? Bo ojciec solidaryzował się z grupą aktorów, którzy popierali robotników, i ktoś mu podpowiedział, że lepiej by było, gdyby się usunął.

Mieszkanie w Łodzi to był horror. Mieliśmy jeden pokój, a resztę, czyli łazienkę, przedpokój, kuchnię, dzieliliśmy z bardzo głośną trunkową rodziną i z równie trunkowym, ale bardzo kochanym doktorem. Jak on mnie widział, to zawsze dawał mi parę złotych. A na Gwiazdkę to nawet mi narty kupił.

To mieszkanie poza tym, że przeludnione, było piękne, wysokie, we wspaniałym budynku, w którym przed wojną na pewno mieszkał jakiś właściciel fabryki. Wpadło więc w oko jednemu z ówczesnych posłów. I takie to wtedy układy były, że on dostał to mieszkanie, a my, awanturnicza rodzina oraz pan doktor kochany - po jednym mieszkaniu w bloku. Piękne dwa pokoje z kuchnią.

W każdym razie od małego widziałem, że jak ojciec protestuje, z władzą się nie zgadza, to z tego są przykre rzeczy. Dlatego też nigdy nie protestowałem.

Ja się bałem. Tego reżimu się bałem.

30

Boso albo w kaloszach

Chyba będę chodzić boso. Jesień za pasem, a ja bez butów. Moje sportowe wytrzymały dwa lata. I nawet nie wiem, czy to dużo, czy mało. Biorąc pod uwagę jakość większości obecnych na rynku, może to i niezły wynik. Próbowałam je reklamować (podeszwa rozdziawiała gębę, skóra przetarła się do białości). Niestety, okazało się, że to oznaki nieprawidłowego użytkowania. Ciekawe, czym zawiniłam. Może tym, że miałam czelność wyjść na dwór podczas deszczu? Albo przetrzeć je szczotką w celu umycia? Naganne.

A już myślałam, że uda mi się uniknąć w tym roku tego koszmarnego wyboru. Nawet nie wiem, jak określić ten dylemat. Etyka versus ekologia? Prawa pracownicze kontra dobrostan zwierząt i ograniczenie emisji CO2? A może można mieć wszystko? Jeśli tak, to ja chciałabym, żeby te buty mi się również podobały.

31
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Polki, głosujcie na Polki

W konserwatywnej Polsce panie głosują tak jak ich partnerzy. Nawet młode Polki pytają mężczyzn, na kogo warto oddać głos. Trzeba nam buntu żon i narzeczonych!

Grzegorz Giedrys: Dlaczego w naszym życiu politycznym jest tak mało pań?

Tomasz Szlendak: Mało jest w polityce na poziomie ponadlokalnym. Proszę zauważyć, że te, które się już na politycznym topie znalazły, często zmuszone są do udziału w typowo męskich dyskusjach o tym, który to z polityków jest najwspanialszy. Panowie politycy zapominają za często, że reprezentują interesy wyborców. Kobiet tymczasem nie interesuje gra o prestiż, ale działanie, którego efekty są wymierne, i dlatego zdominowały trzeci sektor.

32
Komentarze
Czy takie nęcenie mężczyzn wystarczy? Czym On siał to zgorszenie? Penisy według WYSOKICH OBCASÓW maleją, złotówka słabnie, tylko 13 minut seksu co 2 tygodnie a Platformie spada, czyli nadciąga KRYZYS. Czy 13 minut trwający stosunek seksualny zadowala polskie kobiety? Tyle trwa przeciętne zbliżenie seksualne kobiety z mężczyzną w Polsce według najnowszych badań. Co może być tego przyczyną? Więcej pod linkiem: tuskopalikot.pl/index.php/2011/11/22/nauczanie-wf/
już oceniałe(a)ś
0
0
mi się podoba, jest cała noir no i niepolityczny papieros, pióra z koronką piękne, pierś też korzystnie. fajne
już oceniałe(a)ś
0
0
to drugie zdjęcie też fatalne, wyjątkowo niesympatycznie i nieapetycznie się prezentuje
już oceniałe(a)ś
0
0
Okropna okładka, gorsza niż kompetencje wdów .... obserwatorpolityczny.pl/?p=740
już oceniałe(a)ś
0
0
Przewiń i czytaj dalej Wysokie Obcasy