4/6
zamknij < >

Burleska to nie striptiz

Zdjęcie numer 4 w galerii - Burleska to nie striptiz

Fot. Jan Zamoyski

Sailor Kitty Sailor Kitty zostałam ochrzczona nieprzypadkowo - jestem dziewczyną marynarza, a w dodatku z Trójmiasta. Trochę bardziej przypadkowo trafiłam do Betty Q. Miałam ochotę potrenować pole dance, jednak mój studencki portfel cicho zaprotestował, a zajęcia pod zachęcającą nazwą 'Burlesque' były osiągalne i okazały się strzałem w dziesiątkę. Burleska dodała mi pewności siebie, zmieniła sylwetkę, garderobę i to, jak postrzegają mnie ludzie. Wreszcie przestałam bać się tego, że jestem kobietą i nie tylko mój marynarz na mnie patrzy, kiedy idę ulicą albo siedzę przy stoliku w kawiarni. No i oddaliłam od siebie widmo przepoczwarzenia się w szarego belfra w okularach grubości denek od butelek, co nie jest takie trudne, kiedy miejscem pracy jest szkoła językowa na zmianę z własnym biurkiem (po godzinach zajmuję się tłumaczeniami). Mój udział w Betty Q and Crew określiłabym jako niestacjonarny ze względu na 400 km między moim rodzinnym miastem a centrum wydarzeń, czyli Warszawą, ale związki na odległość to moja specjalność!
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Burleska to nie striptiz
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Burleska to nie striptiz
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Burleska to nie striptiz
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Burleska to nie striptiz
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Burleska to nie striptiz
  • Zdjęcie numer 6 w galerii Burleska to nie striptiz
Komentarze
Może pójdźmy dalej i odważniej? Co sądzicie o artykule: obserwatorpolityczny.pl/index.php/2011/11/28/wprowadzic-nakaz-pedalowania/
już oceniałe(a)ś
0
1
Brawo dziewczyny! Życzę sukcesów!
już oceniałe(a)ś
1
0
Okropne lochy za robotę by się wzięły
już oceniałe(a)ś
0
1