http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
Gazeta.pl > Wysokie Obcasy >  Moda

Cięcie - wystawa fotografii

Zdjęcia Iza Moczarna-Pasiek
15.10.2009 01:00 , aktualizacja 08.10.2009 18:30
<b>Bogusia i Wojtek</b>
Nie przeżywałam utraty piersi tak bardzo jak utraty włosów. To było dla mnie najgorsze w chorobie. Jak będę wyglądała? Co powiedzą ludzie? Po drugiej chemii włosy zrobiły się sztywne i zaczęły wychodzić - najpierw kilka, potem garściami. Kiedy fryzjerka goliła mnie maszynką, łzy same leciały mi z oczu. Płakała i ona, i moja przyjaciółka, która trzymała mnie za rękę. Czułam wstręt do siebie. Poprosiłam Wojtka, żeby na mnie nie patrzył. Założyłam chustkę z małą grzywką do niej przypiętą. Wiele osób mówiło mi, że wyglądam lepiej niż przedtem. Wtedy też poczułam, jak jest to nieważne. To właśnie w trakcie chemii, będąc łysa, przyjęłam oświadczyny Wojtka. Włosy zaczęły mi już odrastać. 
<br>
Projekt 'ciĘcie' autorka dedykuje 
swojej przyjaciółce Joli,  która odeszła latem 2008 roku Zdjęcia Iza Moczarna-Pasiek
Bogusia i Wojtek Nie przeżywałam utraty piersi tak bardzo jak utraty włosów. To było dla mnie najgorsze w chorobie. Jak będę wyglądała? Co powiedzą ludzie? Po drugiej chemii włosy zrobiły się sztywne i zaczęły wychodzić - najpierw kilka, potem garściami. Kiedy fryzjerka goliła mnie maszynką, łzy same leciały mi z oczu. Płakała i ona, i moja przyjaciółka, która trzymała mnie za rękę. Czułam wstręt do siebie. Poprosiłam Wojtka, żeby na mnie nie patrzył. Założyłam chustkę z małą grzywką do niej przypiętą. Wiele osób mówiło mi, że wyglądam lepiej niż przedtem. Wtedy też poczułam, jak jest to nieważne. To właśnie w trakcie chemii, będąc łysa, przyjęłam oświadczyny Wojtka. Włosy zaczęły mi już odrastać.
Projekt 'ciĘcie' autorka dedykuje swojej przyjaciółce Joli, która odeszła latem 2008 roku
  • <b>Bogusia i Wojtek</b>
Nie przeżywałam utraty piersi tak bardzo jak utraty włosów. To było dla mnie najgorsze w chorobie. Jak będę wyglądała? Co powiedzą ludzie? Po drugiej chemii włosy zrobiły się sztywne i zaczęły wychodzić - najpierw kilka, potem garściami. Kiedy fryzjerka goliła mnie maszynką, łzy same leciały mi z oczu. Płakała i ona, i moja przyjaciółka, która trzymała mnie za rękę. Czułam wstręt do siebie. Poprosiłam Wojtka, żeby na mnie nie patrzył. Założyłam chustkę z małą grzywką do niej przypiętą. Wiele osób mówiło mi, że wyglądam lepiej niż przedtem. Wtedy też poczułam, jak jest to nieważne. To właśnie w trakcie chemii, będąc łysa, przyjęłam oświadczyny Wojtka. Włosy zaczęły mi już odrastać. 
<br>
Projekt 'ciĘcie' autorka dedykuje 
swojej przyjaciółce Joli,  która odeszła latem 2008 roku - miniatura
  • <b>Marianna</b>
Wypadanie włosów było najbardziej widocznym przejawem choroby. Zawsze bardzo dbałam o włosy. Były długie, gęste, lśniące. To wszystko, co tak dopieszczałam, kilkoma ruchami fryzjerskich nożyczek spadło na podłogę. Szkoda mi było. Chodziłam w peruce. Czasem przekrzywiała się na boki. Czułam się komicznie. Nigdy jednak nie odważyłabym się chodzić bez peruki. Za bardzo się wstydziłam i obawiałam reakcji ludzi. Mam nadzieję, że ten projekt pomoże kobietom tego wstydu odczuwać mniej. - miniatura
  • <b>Gosia</b>
Zostałam poinformowana o skutkach ubocznych chemioterapii. Wypadanie włosów to tylko jeden z nich. Sama zdecydowałam, że nie chcę i nie będę czekała na działanie leku. Fryzjerka nie próbowała ze mną dyskutować. Zdecydowałam się na noszenie chustki. Nie chciałam peruki, a o chodzeniu bez przykrytej głowy nawet nie pomyślałam. Spojrzenia i pytania znajomych kwitowałam: 'Jestem chora'. Nikt nie drążył tematu. Teraz mam krótkiego jeżyka. Nie noszę już chustki i częściej słyszę: 'Jak ładnie wyglądasz!'. - miniatura
  • <b>Jola i Blanka</b>
Moje życie było wypełnione pracą, dzieckiem i prowadzeniem domu. Aż do momentu choroby. Jak przeżyłam utratę piersi, włosów, brwi i rzęs? Na pewno poczułam się mniej atrakcyjna. Chodziłam w peruce. Ale nie było to aż tak bolesne jak brak emocjonalnego wsparcia męża, 
choć pomagał mi we wszystkich czynnościach. Był również przeciwny mojemu udziałowi w tym projekcie. Blanka, moja córka, była cały czas ze mną. Zgodziła się stanąć razem przed obiektywem.  - miniatura
  • <b>Renata</b>
Fakt wykrycia choroby bardzo wcześnie dawał duże szanse na całkowite wyleczenie. Włosy straciłam szybko. Były momenty, kiedy wydawałam się sobie bez nich całkiem atrakcyjna. Częściej jednak patrzyłam na siebie z brakiem akceptacji. Nosiłam chustkę, ale chodziłam też bez nakrycia głowy. Widok mężczyzny bez włosów nie wzbudza reakcji, ale łysa kobieta może liczyć na spojrzenia dziesiątek par oczu. W upalne lato to moja łysa głowa je przyciągała. Jak również obraźliwe komentarze. Mój udział w tym projekcie jest między innymi chęcią zmiany takiej perspektywy społecznego postrzegania. - miniatura
  • <b>Kasia</b>
Już kilka tygodni przed pierwszą chemią zaczęłam w domu zakładać chustkę, żeby się przyzwyczaić. Kiedy zostawało mi w garści coraz więcej włosów, zgoliłam je. Wydawało mi się, że jestem dzielna, robiłam dobrą minę do złej gry, ale byłam przerażona, moje poczucie własnej wartości legło w gruzach. Mój 12-letni syn nie chciał mnie łysej oglądać. Częściej dostrzegałam kobiety z bujnymi czuprynami. Tak jakby świat nagle zaczął składać się tylko z włosów. Drażniły mnie reklamy szamponów. W 40. urodziny zdjęłam chustkę. Moje włosy były mi wdzięczne. Nie czułam się źle bez włosów. Zawsze chciałam zobaczyć siebie 'z gołą głową'. Czasem chodziłam bez chustki. Odczuwałam jednak, że brak włosów kojarzy się ludziom jednoznacznie. Myślę, że problemem w rozmowach o raku nie jest wstyd, ale reakcja ludzi dookoła. Rozmówca jest w szoku ze strachu o mnie i o siebie. Pokazywanie się bez włosów i możliwość swobodnej rozmowy o raku mają ścisły związek. - miniatura
  • <b>Olga</b>
Podczas sesji zdjęciowej i kiedy oglądałam pierwsze zdjęcia, wydawałam się sobie piękna. Myślę, że widzenie siebie przekłada się na to, jak postrzegają nas inni. Może dlatego chodziłam w chustce? Nie chciałam, żeby inni widzieli we mnie chorą, bo sama zaczęłabym się tak czuć. 
Nie czułam się źle bez włosów. Zawsze chciałam zobaczyć siebie 'z gołą głową'. Czasem chodziłam bez chustki. Odczuwałam jednak, że brak włosów kojarzy się ludziom jednoznacznie. Myślę, że problemem w rozmowach o raku nie jest wstyd, ale reakcja ludzi dookoła. Rozmówca jest w szoku ze strachu o mnie i o siebie. Pokazywanie się bez włosów i możliwość swobodnej rozmowy o raku mają ścisły związek.
<br>
Wystawę można oglądać
od 9 października w Galerii Dominikańskiej we Wrocławiu. Patronuje jej Fundacja Psychoonkologii 'Ogród nadziei' - miniatura

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

ZOBACZ TAKŻE

• Odejście taty, odejście chłopaka (21-12-09, 17:00)
• Zdjęcie od Nasierowskiej (17-11-09, 01:10)
• Kolorowa chustka (15-10-09, 18:00)
• Pomyślę o tym jutro? Błąd! (15-10-09, 01:00)
• Oto moje ciało (08-12-09, 01:00)