Bez wyroku. Rozmowa z prokurator Barbarą Sworobowicz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która wielokrotnie doprowadzała do prawomocnych skazań osób oskarżonych o pedofilię

...

Rozmawiała: Hanna Wilczyńska-Toczko 2005-02-05, ostatnia aktualizacja 2005-02-02 15:32:12.0

Dlaczego ledwie co piąte zgłoszone przestępstwo krzywdzenia seksualnego dziecka kończy się wyrokiem? Co roku około tysiąca takich spraw nie trafia na wokandę! A to tylko czubek góry lodowej, bo większość takich dramatów nigdy nie wychodzi na jaw.

Najczęściej jedynym dowodem w sprawie o molestowanie seksualne są zeznania dziecka. Postępowanie musi być prowadzone z wyjątkową uwagą i ostrożnością, wymaga od prokuratora także umiejętności psychologicznych. Tego nie uczą na studiach ani podczas aplikacji.

Prokurator bierze odpowiedzialność za dwie osoby - ofiarę molestowania i osobę podejrzewaną. Bardzo ważna jest więc opinia psychologa, który uwiarygodni zeznania ofiary. A kwalifikacje biegłych sądowych do orzekania w tego typu sprawach też pozostawiają wiele do życzenia.

Czy wystarczy opinia jednego psychologa?

Tu nie ma reguł. Moim zdaniem należy zasięgać opinii wielu psychologów. Tym bardziej jeśli oskarżenie opiera się tylko na zeznaniach dziecka. Należy też przesłuchać wszystkie osoby, które stykały się z ofiarą molestowania: nauczycieli, sąsiadów, znajomych - ich spostrzeżenia mogą mieć dla psychologa i prokuratora kolosalne znaczenie.

A jeśli - jak w przypadku Aliny - matka nie wierzy córce i wspólnie z ojcem zarzuca jej kłamstwo?

To dla prokuratora najtrudniejsza sytuacja. Musi szukać dodatkowych dowodów, które obalą zmowę milczenia rodziców. Wymaga to wysiłku i intuicji. Często matki dzieci molestowanych przez ojców dopiero po długim czasie decydują się zgłosić to do prokuratury. Wcześniej działa odruch zaprzeczenia i wypierania trudnej do zniesienia prawdy.