CÓRKI

Anna

Kiedy byłam nastolatką i nie chciałam pomagać mamie w kuchni, a tata się wściekał, mama tłumaczyła: "Jeśli teraz będę ją zmuszać do gotowania, nigdy tego nie polubi!". Miała rację - teraz uwielbiam gotować. Przed każdą klasówką czy egzaminem tata, robiąc mi kolejną kawę, mówił: "Ucz się, ucz! Masz zdać!". A mama siadała koło mnie, głaskała po włosach i mówiła: "Nie przejmuj się! Nawet jeśli nie zdasz, to świat się nie zawali ".

Tata marzył, że będę pierwszą osobą w rodzinie, która osiągnie sukces, a metodą, którą stosował, była krytyka. Uważał, że mnie to zmotywuje. Ciągle było mu za mało moich sukcesów: w nauce, sporcie, domu. Nie był złym ojcem, ale nie potrafił okazywać czułości. Pochodził z patologicznej rodziny, zresztą tak samo mama. Nie miał gdzie się...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.