http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

W poszukiwaniu wytrysku

Paulina Reiter
02.09.2011 , aktualizacja: 27.05.2010 15:33
A A A Drukuj
'Kobiety, które to przeżyły, mówią o silnym doświadczeniu psychicznym, że nie powiem duchowym. Nie chodzi tu nawet o oddawanie się w pełni partnerowi, tylko o oddanie się' - rozmowa z dr Alicją Długołęcką
68 proc. Polaków jest zadowolonych z tego jak wygląda ich życie seksualne.
Fot. gazeta.pl
68 proc. Polaków jest zadowolonych z tego jak wygląda ich życie seksualne.
ZOBACZ TAKŻE
Czytałam, że brytyjscy naukowcy stwierdzili, że punktu G nie ma, na co francuscy naukowcy wytoczyli batalię, że jest. To jest czy nie ma?

Ten spór jest związany z nomenklaturą ginekologiczno-seksuologiczną. Są naukowcy, którzy wyróżniają ten organ anatomicznie, i są zwolennicy klasyfikacji funkcjonalnej - i ja do nich należę. Używają wtedy pojęcia platformy orgazmicznej oznaczającego cały system naczyń połączonych w obrębie narządów płciowych, które wymagają autopoznania i stymulacji, aby uzyskać orgazm.

Skąd się bierze tyle wątpliwości?

Przypominam, że dopiero 12 lat temu łechtaczka została odkryta w pełni (notabene przez kobietę - chirurga urologa), jako organ o wiele większy i dużo bardziej złożony, niż wcześniej uważano. Wcześniej znałyśmy jedynie wierzchołek góry lodowej. W trakcie eksploracji tych okolic okazało się też, że jest tam jeszcze jakaś inna tkanka. Znajduje się pod wargami mniejszymi i obejmuje części cewki moczowej. Struktury te, w rzeczywistości o wiele większe, są wyczuwalne poprzez przednią ścianę pochwy jako niewielkie wzniesienie znane jako punkt G.

Który wcale nie jest punktem.

Tak, nie jest punktem w pochwie, tylko narządem wewnętrznym. Punkt G to duży obszar tkanki jamistej sięgający od łechtaczki do odbytu. To dosyć duża przestrzeń, którą można stymulować poprzez ścianę pochwy. Punkt G jest o wiele lepiej wyczuwalny w stanie podniecenia, kiedy cała tkanka jamista nabrzmiewa. Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że ta tkanka otacza również - ważny w naszej rozmowie - gruczoł zwany prostatą.

Prostata? Przecież to męski gruczoł.

Żeński też. W 1999 roku został dokładnie opisany jako żeńska prostata. Podobnie jak u mężczyzn znajdują się w niej gruczoły wytwarzające ejakulat i liczne przewody. Jej funkcja to wytwarzanie żeńskiego ejakulatu i hormonów. Jest bardziej wydłużona niż męska i znajduje się w sąsiedztwie cewki moczowej. Proszę zwrócić uwagę na to, że dopiero od 20 lat w środowisku seksuologów i ginekologów trwa dyskusja na temat istnienia i budowy podstawowych narządów seksualnych kobiety! To szokujące, biorąc pod uwagę to, jak dokładnie poznano męską strukturę anatomiczną. Kobiecą nikt się do tej pory szczególnie nie interesował. Bez pojęcia i reprezentacji łechtaczki i żeńskiej prostaty reakcje seksualne kobiet nie mogły być rozumiane. Założenia naukowe były więc z gruntu fałszywe i uniemożliwiały odkrycie tak istotnych rzeczy - a przecież nie są to mikroskopijne organy, lecz narządy widoczne gołym okiem podczas analizy anatomicznej.

To jak znaleźć ten punkt G?

Przede wszystkim punkt G trudno znaleźć, jeśli nie jest się w stanie podniecenia. Tylko w czasie seksualnej stymulacji opisana przeze mnie tkanka jamista wypełnia się krwią, nabrzmiewa i uwypukla. Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że coś takiego posiada, bo nie mają doświadczeń masturbacyjnych. I to w dodatku specyficznych, bo dla większości kobiet masturbacja dotyczy tylko stymulacji łechtaczki. Albo penetracji pochwy za pośrednictwem jakiegoś urządzenia. Rzadko która kobieta dotyka się wewnątrz pochwy. Musiałybyśmy więc zacząć naszą rozmowę od pochwały masturbacji.

To chwalmy.

Masturbacja jest dobra dla wszystkich kobiet zainteresowanych samorozwojem w sferze seksualnej - wspólnie z partnerem lub indywidualnie. W badaniach do masturbacji przyznaje się mniej niż jedna trzecia kobiet. Zresztą kojarzona jest ona z okresem dojrzewania albo z czymś, co robią kobiety dojrzałe, ale nieposiadające partnera. Wynika z tego, że większość kobiet uważa, iż masturbacja w związku jest czymś nie OK. A oczywiście trzeba powiedzieć, że jest OK. Zostawmy na moment temat masturbacji w okresie dojrzewania, ale dodam tylko, że z badań wynika, iż dziewczyny, które mają doświadczenia masturbacyjne, statystycznie mają mniej problemów seksualnych w przyszłości.

Bo poznają swoje ciało?

Po pierwsze, jeżeli robią to bez poczucia grzechu i nie robią tego w sposób kompulsywny, czyli nie ma to podłoża nerwicowego i nie służy rozładowaniu napięcia psychicznego, tylko jest związane z uzyskiwaniem przyjemności zmysłowej, to przełamują pewne kulturowe tabu - poznają swoje narządy płciowe. Skoro te narządy dostarczają im przyjemnych doznań, to kobiety je po prostu lubią. I już nie myślą o nich w kategorii sromu, czyli wstydu, tylko obszaru będącego źródłem radości. Te dziewczyny będą już wiedziały, jak tę przyjemność uzyskać, i gdy wejdą w relację partnerską, łatwiej im będzie przekazać te informacje partnerowi.

W przypadku kobiety, która ma już za sobą doświadczenia seksualne, chociażby petting, miała już stosunek seksualny, urodziła dzieci, była u ginekologa i kwestie związane z tym obszarem są dla niej oczywistością, odczuwanie oporu związanego z masturbacją z psychologicznego punktu widzenia może wydawać się dziwne. Ale niestety, jest wpisane w naszą kulturę.

Nie wypada tam sobie gmerać.

Nie wypada. Po pierwsze, na nieświadomym poziomie kobiety mają wdrukowaną z treningu czystości niechęć do tego obszaru ze względów estetyczno-zapachowych. Po drugie, masturbacja kojarzy się z samotnością i wiele kobiet mi o tym mówi, że jak się masturbują, to je to przygnębia. Bo od razu myślą, że to jest tak, jakby nie miały z kim uprawiać seksu. Takie jesteśmy my, kobiety - że o seksie myślimy niezwykle relacyjnie, wiążemy go z drugą osobą, a nie z samą sobą. A sama to w domyśle samotna, czyli 'coś ze mną jest nie tak'.

Kolejna rzecz to przekonanie, że masturbacja to zachowanie wykraczające poza klasykę tego, co rozumiemy pod słowem 'seks', więc wiele kobiet obawia się, że to przejaw nadmiernego zainteresowania seksualnością, nadmiernego pożądania, rozbudzenia. Ostatni powód jest taki, że brak nam odwagi, boimy się, co będzie dalej. Miałyśmy jakieś swoje doznania fizyczne, które uznawałyśmy za krańcowe, a tu okazuje się, że przed nami jest jeszcze więcej do odkrycia.

Usłyszałam od pewnej kobiety, że nie masturbuje się, bo mogłoby się jej to tak spodobać, że seks z partnerem mógłby jej się wydawać potem gorszy.

Taki lęk może pojawić się, kiedy się domyślamy, że nasz partner nie będzie gotowy na coś więcej, bo już się przyzwyczaił do jakiegoś obrazu partnerki seksualnej. Obawiamy się, że zakłócimy ten obraz, wprowadzając do seksu nowe elementy. Jeśli jesteśmy długo z partnerem, to możemy się obawiać, że to nie będzie się mieściło w jego schemacie nas samych albo związku, relacji seksualnej. To oczywiście nie dotyczy tylko zachowań masturbacyjnych... Kobieta, która kupi sobie wibrator, też może zostać odrzucona. Nawet przy próbie wzbogacenia związku o seks oralny może się okazać, że mężczyzna tego nie zaakceptuje, jeśli w jego mniemaniu stała partnerka proponuje mu to, od czego są "brudne kobiety". Tego typu lęki warto jednak pokonywać, ponieważ blokują naszą seksualność. Seks z partnerem, kiedy dobrze poznamy swoje własne ciało i jego reakcje, może być tylko lepszy!

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • biedronka2222

    Oceniono 1 raz 1

    No i co z tego jak kobieta pozna już swoje ciało do końca, jeśli partner będzie mało sprawny w dziedzinie seksu. Dlaczego polskie kobiety są zaniedbywane?
    Próba wyjaśnienia pod adresem: obserwatorpolityczny.pl/index.php/2011/11/22/nauczanie-wf/
    To są powiązane ze sobą sprawy i obecna mama niech lepiej wygoni synka na boisko z piłką niż pozwoli mu bezpiecznie (w jej mniemaniu) siedzieć przy komputerze.
    Sprawność fizyczna syna, to jego udany w przyszłości związek i długie szczęśliwe życie.
    Nie zapominajmy o tym, WF jest bardzo ważny.

  • Gość: bunn

    Oceniono 1 raz -1

    Przeżywac tą rozkosz z partnerką ona czuje się doceniana

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX