ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Fale kobiecego pożądania (29-03-09, 01:00)
- Zachwycające klejnoty (15-02-09, 11:00)
- Seks po polsku: tabu i upokorzenie (26-06-10, 01:00)
- Norma a seks (09-06-10, 16:10)
- Co może seksuolog (07-06-10, 02:00)
- W poszukiwaniu wytrysku (02-06-10, 01:00)
- Seks i religia (11-03-10, 01:00)
- Trzy śmierci (09-02-10, 01:00)
- Wszystkie jesteśmy trochę homo (17-05-09, 01:00)
- Erotyka minitelowa (06-07-08, 11:00)
- Zabawki dla dziewczyn (05-07-09, 01:00)
Czy fisting ociera się już o seks sadomasochistyczny?
Lekko tak. Dlatego zaczęłyśmy oglądać film od sceny, która może budzić kontrowersje. Pokazuję czasem młodym adeptom seksuologii sceny z tego filmu, bo są tu normy seksualne, których niektórzy nie uznają. A oni powinni wyrobić w sobie postawy nieoceniające. Jak widać na filmie, obydwu kobietom ta sytuacja bardzo odpowiada, więc mieszczą się całkowicie w tak zwanej normie. Tu nie ma żadnej sztuczności. Wierzymy w to, że one są naprawdę spocone, naprawdę podniecone i naprawdę jedna z nich będzie miała orgazm. Nikomu się nic złego nie dzieje.
(Dziewczyna stymulowana waginalnie ręką drugiej dziewczyny zaczyna dodatkowo stymulować sobie łechtaczkę).
Mamy tu dodatkowo walor edukacyjny.
To znaczy?
Widzimy instruktaż, jak powinna wyglądać stymulacja waginalna i łechtaczkowa. Ta dziewczyna stymuluje sobie łechtaczkę długo, cierpliwie i na wiele sposobów, tak jak w zwykłym życiu bywa. Tylko w filmach porno głównego nurtu kobieta ma orgazm za orgazmem w wyniku klasycznego stosunku seksualnego. I dlatego ta scena jest wiarygodna, bo każda kobieta, która choć raz w życiu miała orgazm, może tutaj odnaleźć coś z siebie. Może pomyśleć: 'Jestem OK, nawet wydaję dźwięki takie jak dziewczyny w tym filmie, a nie jak w jakimś pornosie, gdzie wszystko jest odegrane'. Przy takich obrazach kobieta może się spokojnie masturbować, bo czas trwania sceny będzie odpowiadał temu, ile ona może go potrzebować, żeby osiągnąć orgazm. Oglądając klasyczny film porno, musiałaby jedną scenę przewinąć sobie kilka razy, bo tak szybko się to nie stanie. Na dodatek one tu promują bezpieczny seks. Skoro to kontakt przypadkowy, stosują zabezpieczenie w postaci rękawiczek. Dobrze, przeskoczymy do następnej sceny.
(Dwoje ludzi całuje się na klatce schodowej).
To dziewczyna, z którą kobiety mogłyby się identyfikować. Zwykła paryżanka. Śliczna, ale będzie widać, że ma cellulit, porwą się jej rajstopy i rozmaże makijaż. Jej partnerem jest osoba queerowa. Jest niesamowitym kochankiem.
O, coś się zablokowało, bo ten film był wiele razy oglądany przez różne kobiety. Przewińmy do sceny pieszczot.
Były takie filmy przedtem?
Raczej nie i pewnie dlatego właśnie ten wygrał na festiwalu, bo widzowie uznali, że tędy droga. Mnie też zwykła pornografia kojarzy się raczej bazarowo i opresyjnie. A tu się okazuje, że gdy same kobiety zabiorą się do tematu, pornografia nie musi być z założenia zła, ale żeby trafiła w ich potrzeby, musi mieć swoją specyfikę. Kobietom łatwiej się utożsamić z filmem, gdy jest naturalny. Żadnych sztuczności.
Wcześniej nic dla nas nie było?
Coś było, są filmy softpornograficzne takie jak 'Emmanuelle' z 1974 roku, z ładną muzyką i wysmakowanymi scenami. W zamierzchłych czasach nie budziły mojego sprzeciwu, ale teraz bałabym się pokazać je myślącym współczesnym dziewczynom.
Żeby nie umarły ze śmiechu?
Nie, bo te filmy z lat 70. mają po dziś dzień swój urok. Chodzi o ideowość. To są skrajnie seksistowskie filmy. Jeszcze gorsze niż zwykła pornografia, bo tu seksizm jest ubrany w piękną szatkę. To, co jest okropne w tych filmach, to piękne 'wyzwolone' dziewczyny, które zrobią wszystko, żeby tylko zadowolić partnera. I udają, że im to sprawia wielką radość. Plus wątki pseudolesbijskie. Kobiece porno to też sposób filmowania, ważne jest to, jak kochankowie lub kochanki na siebie patrzą i że widać, jak blisko są ze sobą. Współczesna kultura masowa nieustająco stara się przypodobać męskiemu odbiorcy, bo opiera się na bodźcach wzrokowych i przy każdej okazji wykorzystuje seksualne konteksty związane z męską (a nie z kobiecą) wrażliwością seksualną. Nic więc dziwnego, że dla wielu działaczek feministycznych aktywnych w latach 80. pornografia stanowiła ekstremalny wyraz męskiego popędu płciowego i symbol paternalizmu w czystej postaci.
A tak nie jest?
Z inicjatywy słynnych feministek Andrei Dworkin i Catharine MacKinnon zrodziła się propozycja cenzury pornografii. Większość teoretyczek feminizmu sprzeciwia się nie tylko temu, że w tradycyjnej pornografii kobiety są przedstawiane jako przedmioty konsumpcji, ale również - wiązaniu seksu z przemocą. Odgrywające w niej role kobiety czerpią rozkosz z poniżenia, a przemoc ma dla nich posmak erotyczny. Pomimo ogólnej zgody co do wymienionych postulatów pojawiły się feministki, które od razu zaprotestowały, przypominając, że jakakolwiek cenzura zaprzecza podstawowym wartościom ruchów wolnościowych. Kontrowersje wobec pornografii w środowisku kobiecym pozostają gorące do dziś.
Czyli istnieje coś takiego jak pornografia dla kobiet?
Chociaż niemiecka reżyserka Jutta Bruckner stwierdziła, że dominujący model seksu w filmach pornograficznych to 'praca mężczyzny nad kobiecym ciałem, w której nagrodą dla obojga jest rozpryskiwanie spermy', to nie dyskredytowała pornografii całkowicie. Uznała - zresztą jak wiele kobiet - że męska wersja pornografii jest po prostu nużąca, i użyła ciekawego porównania seksualnej wrażliwości kobiety do snu. Sen jest bardziej intuicyjną formą percepcji, nierozdzielającą wyraźnie tego, co na zewnątrz i wewnątrz, otwartą na swobodną grę wyobraźni i uczuć, a nie na ogląd, powtarzalność i logikę, jak to się dzieje w przypadku męskiej pornografii. Kobiety z grupy zwolenniczek pornografii często odrzucają tradycyjne obrazy i poszukują własnego języka porno, który lepiej by przemawiał do ich wrażliwości.
(Tymczasem udaje się nam przesunąć film do sceny w mieszkaniu. Kochankowie są już na łóżku).
Lekko tak. Dlatego zaczęłyśmy oglądać film od sceny, która może budzić kontrowersje. Pokazuję czasem młodym adeptom seksuologii sceny z tego filmu, bo są tu normy seksualne, których niektórzy nie uznają. A oni powinni wyrobić w sobie postawy nieoceniające. Jak widać na filmie, obydwu kobietom ta sytuacja bardzo odpowiada, więc mieszczą się całkowicie w tak zwanej normie. Tu nie ma żadnej sztuczności. Wierzymy w to, że one są naprawdę spocone, naprawdę podniecone i naprawdę jedna z nich będzie miała orgazm. Nikomu się nic złego nie dzieje.
(Dziewczyna stymulowana waginalnie ręką drugiej dziewczyny zaczyna dodatkowo stymulować sobie łechtaczkę).
Mamy tu dodatkowo walor edukacyjny.
To znaczy?
Widzimy instruktaż, jak powinna wyglądać stymulacja waginalna i łechtaczkowa. Ta dziewczyna stymuluje sobie łechtaczkę długo, cierpliwie i na wiele sposobów, tak jak w zwykłym życiu bywa. Tylko w filmach porno głównego nurtu kobieta ma orgazm za orgazmem w wyniku klasycznego stosunku seksualnego. I dlatego ta scena jest wiarygodna, bo każda kobieta, która choć raz w życiu miała orgazm, może tutaj odnaleźć coś z siebie. Może pomyśleć: 'Jestem OK, nawet wydaję dźwięki takie jak dziewczyny w tym filmie, a nie jak w jakimś pornosie, gdzie wszystko jest odegrane'. Przy takich obrazach kobieta może się spokojnie masturbować, bo czas trwania sceny będzie odpowiadał temu, ile ona może go potrzebować, żeby osiągnąć orgazm. Oglądając klasyczny film porno, musiałaby jedną scenę przewinąć sobie kilka razy, bo tak szybko się to nie stanie. Na dodatek one tu promują bezpieczny seks. Skoro to kontakt przypadkowy, stosują zabezpieczenie w postaci rękawiczek. Dobrze, przeskoczymy do następnej sceny.
(Dwoje ludzi całuje się na klatce schodowej).
To dziewczyna, z którą kobiety mogłyby się identyfikować. Zwykła paryżanka. Śliczna, ale będzie widać, że ma cellulit, porwą się jej rajstopy i rozmaże makijaż. Jej partnerem jest osoba queerowa. Jest niesamowitym kochankiem.
O, coś się zablokowało, bo ten film był wiele razy oglądany przez różne kobiety. Przewińmy do sceny pieszczot.
Były takie filmy przedtem?
Raczej nie i pewnie dlatego właśnie ten wygrał na festiwalu, bo widzowie uznali, że tędy droga. Mnie też zwykła pornografia kojarzy się raczej bazarowo i opresyjnie. A tu się okazuje, że gdy same kobiety zabiorą się do tematu, pornografia nie musi być z założenia zła, ale żeby trafiła w ich potrzeby, musi mieć swoją specyfikę. Kobietom łatwiej się utożsamić z filmem, gdy jest naturalny. Żadnych sztuczności.
Wcześniej nic dla nas nie było?
Coś było, są filmy softpornograficzne takie jak 'Emmanuelle' z 1974 roku, z ładną muzyką i wysmakowanymi scenami. W zamierzchłych czasach nie budziły mojego sprzeciwu, ale teraz bałabym się pokazać je myślącym współczesnym dziewczynom.
Żeby nie umarły ze śmiechu?
Nie, bo te filmy z lat 70. mają po dziś dzień swój urok. Chodzi o ideowość. To są skrajnie seksistowskie filmy. Jeszcze gorsze niż zwykła pornografia, bo tu seksizm jest ubrany w piękną szatkę. To, co jest okropne w tych filmach, to piękne 'wyzwolone' dziewczyny, które zrobią wszystko, żeby tylko zadowolić partnera. I udają, że im to sprawia wielką radość. Plus wątki pseudolesbijskie. Kobiece porno to też sposób filmowania, ważne jest to, jak kochankowie lub kochanki na siebie patrzą i że widać, jak blisko są ze sobą. Współczesna kultura masowa nieustająco stara się przypodobać męskiemu odbiorcy, bo opiera się na bodźcach wzrokowych i przy każdej okazji wykorzystuje seksualne konteksty związane z męską (a nie z kobiecą) wrażliwością seksualną. Nic więc dziwnego, że dla wielu działaczek feministycznych aktywnych w latach 80. pornografia stanowiła ekstremalny wyraz męskiego popędu płciowego i symbol paternalizmu w czystej postaci.
A tak nie jest?
Z inicjatywy słynnych feministek Andrei Dworkin i Catharine MacKinnon zrodziła się propozycja cenzury pornografii. Większość teoretyczek feminizmu sprzeciwia się nie tylko temu, że w tradycyjnej pornografii kobiety są przedstawiane jako przedmioty konsumpcji, ale również - wiązaniu seksu z przemocą. Odgrywające w niej role kobiety czerpią rozkosz z poniżenia, a przemoc ma dla nich posmak erotyczny. Pomimo ogólnej zgody co do wymienionych postulatów pojawiły się feministki, które od razu zaprotestowały, przypominając, że jakakolwiek cenzura zaprzecza podstawowym wartościom ruchów wolnościowych. Kontrowersje wobec pornografii w środowisku kobiecym pozostają gorące do dziś.
Czyli istnieje coś takiego jak pornografia dla kobiet?
Chociaż niemiecka reżyserka Jutta Bruckner stwierdziła, że dominujący model seksu w filmach pornograficznych to 'praca mężczyzny nad kobiecym ciałem, w której nagrodą dla obojga jest rozpryskiwanie spermy', to nie dyskredytowała pornografii całkowicie. Uznała - zresztą jak wiele kobiet - że męska wersja pornografii jest po prostu nużąca, i użyła ciekawego porównania seksualnej wrażliwości kobiety do snu. Sen jest bardziej intuicyjną formą percepcji, nierozdzielającą wyraźnie tego, co na zewnątrz i wewnątrz, otwartą na swobodną grę wyobraźni i uczuć, a nie na ogląd, powtarzalność i logikę, jak to się dzieje w przypadku męskiej pornografii. Kobiety z grupy zwolenniczek pornografii często odrzucają tradycyjne obrazy i poszukują własnego języka porno, który lepiej by przemawiał do ich wrażliwości.
(Tymczasem udaje się nam przesunąć film do sceny w mieszkaniu. Kochankowie są już na łóżku).
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 166 komentarzy na Forum
-
Kobiece porno
malpieldzekson
02.02.10, 10:55
oj będziecie jeszcze żałowały takiego obrotu spraw, jaki dzieje się w naszejzachodniej, 'posępowej' kulturze...następne pokolenie 'superkobiet' będziemyślało ze złapało Pana Boga za nogi, »
-
Kobiece porno
alicja.y
03.03.10, 23:53
Ty kolego za to brzmisz jak zakompleksiała osoba, która nie ma pojęcia o czym mówi. Jestem pewna, że nie masz żadnej dziewczyny a spełnienie seksualne osiągasz w piątkowe wieczory, kiedy »
-
Kobiece porno
zupenieniezwyczajna
30.03.10, 10:25
Nie czytałam artykułu tylko ale lubię oglądać porno, takie bardziej naturalnei rzeczywiście szukam śladów prawdziwego orgazmu u kobiet ale rzadko to widać,więc zadowalam się tym co jest. »
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień






odtwórz
odtwórz
odtwórz
odtwórz




