http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Piknik zimowy

Agnieszka Kręglicka
2008-12-28, ostatnia aktualizacja 2008-12-29 03:41

Nie trzeba zabierać przeciwsłonecznych okularów ani kremów z filtrem. Można zapomnieć o kleszczach, osach i czerwonych mrówkach. Plener zwalnia z zakładania szpilek i wieczorowej kreacji. A szampan bez trudu utrzyma właściwą temperaturę

Paszteciki
Fot. Arkadiusz Scichocki
Paszteciki
Wszystko wskazuje na to, że piknik zimowy ma więcej zalet niż jego letni odpowiednik. Wczesny zmierzch i niska temperatura otoczenia czynią ognisko w zimie bardziej uzasadnionym i bezpieczniejszym niż w czasie ciepłego i suchego lata. Dodatkowo nie ma ryzyka, że coś się rozpuści albo zepsuje. Mróz trzyma jak lodówka. Do menu można nawet włączyć lody, jeśli temperatura spadnie poniżej zera. Na przekąskę wygodne do złapania w rękę będą wszelkie pieczone pierożki, paszteciki i nadziewane bułeczki podane z kubkiem gorącej zupy z termosu albo grzanego wina. W ognisku zaś można upiec ziemniaki oraz podgrzać gar z daniem głównym przygotowanym wcześniej w domu.


Zamiast tradycyjnego bigosu proponuję ragout, rodzaj gęstego, esencjonalnego gulaszu łatwego do jedzenia na stojąco bez używania noża. Dodatkowo zyskuje on odgrzewany w dymie. Inspiracją do stworzenia własnego ragout mogą być światowe klasyki, węgierski pörkölt, rosyjski boeuf Stroganow, francuski daube lub boeuf bourguignon, teksańskie chili, marokański tadżin i flamandzka carbonnade. Metoda gotowania jest wspólna. Najlepszym mięsem na ragout jest wołowina lub jagnięcina. Łopatka lub zadni kawałek pełne smaku i wytrzymujące długie gotowanie. Może być też wieprzowina lub cielęcina, ale są mniej wyraziste, a kurczak lub indyk - za delikatne. Mięso kroimy w kawałki, osuszamy, posypujemy solą, pieprzem i mąką i porządnie obsmażamy. Robimy to partiami na patelni i zrzucamy do ciężkiego garnka. Po mięsie smażymy pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek, uzupełniając oliwę, jeśli trzeba. Dodajemy listek laurowy, kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego. Do bazy dobieramy zestaw przypraw: suszona papryka słodka i ostra oraz kminek to klimat węgierski; kumin, oregano i chili wskazują na Teksas; kumin, cynamon, mielony imbir, goździki pachną Maghrebem. Pamiętajcie ponadto o suszonym rozmarynie, majeranku, tymianku, gałce muszkatołowej, skórce pomarańczowej, chile chipotle, kurkumie, wędzonym boczku i suszonych grzybach.


Po dodaniu przypraw czas na wybór płynu, w którym mięso się udusi. Smaku więcej niż woda wniesie rosół. Przyda się trochę wina lub piwa do rozpuszczenia aromatów. Pulpa pomidorowa z puszki, woda z moczenia grzybów lub sok owocowy ukierunkują styl całości. Płynu powinno być tyle, by zakryć mięso. Garnek szczelnie przykrywamy i dusimy mięso powoli, aż zmięknie. Równocześnie smażymy na patelni pokrojone w kawałki warzywa, które do sosu dodamy w połowie gotowania. Do wyboru są: marchew, seler, pietruszka, kalafior, pieczarki, fasolka szparagowa z mrożonki, papryka, cukinia, bakłażan. Choć słyszałam teorie, że bez mięsa trudno jest przetrwać zimę, uważam, że spokojnie można przygotować ragout wegetariańskie, które z dodatkiem ugotowanej fasoli, ciecierzycy lub soczewicy będzie miało moc rozgrzewającą. W ostatniej chwili można dorzucić oliwki, zielony groszek, suszone śliwki, morele lub rodzynki. Całość jeszcze chwilę razem podusić i w finale uzupełnić przyprawy. Pomoże musztarda, sos sojowy lub worcestershire, koncentrat pomidorowy lub śmietana. Gotowanie trzeba zakończyć, nim mięso będzie całkowicie miękkie. Studzenie i odgrzewanie je 'podciągnie', a ważne, by się nie rozpadło.


Rozpatrzcie, czy nie zorganizować zimowego pikniku na sylwestra. Sylwester w plenerze zwalnia z zakładania szpilek i wieczorowej kreacji, dekorowania sali balowej i zatrudniania kapeli, bo zimowa aura byłaby szkodliwa dla instrumentów. Jeżeli spadnie śnieg, to sylwester będzie bajkowy i macie ponadto zagwarantowane niebo rozświetlone fajerwerkami. A dzięki toastom noworocznym na świeżym powietrzu można liczyć na lepsze samopoczucie następnego dnia.

Paszteciki

ciasto:

400 g mąki

łyżeczka proszku do pieczenia

20 świeżych drożdży

170 g masła

1 jajko

1 żółtko

1 łyżka octu winnego

2 łyżki cukru

sól

nadzienie (ok. 0,75 l), do wyboru:

ser biały i feta pół na pół wymieszane z dwoma żółtkami i przyprawami

mięso gotowane i zmielone podsmażone z cebulą i przyprawami

postna kapusta z grzybami mocno odparowana

miękkie chorizo wymieszane ze zmielonymi żółtym serem i z kajzerką.


Wymieszaj mąkę z proszkiem do pieczenia. Utrzyj pozostałe składniki ciasta. Połącz wszystko razem, dodaj dwie łyżki wody. Zagnieć, aż powstanie luźne ciasto. Wstaw do lodówki, by stężało. Rozwałkuj, uformuj wąski podłużny prostokąt. Nałóż nadzienie na środek i zwiń długi, wąski wałek z nadzieniem w środku. u Posmaruj wierzch roztrzepanym białkiem i pokrój wałek w nieduże porcje.

Ułóż na pergaminie na blasze do pieczenia. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do temp. 180 st. C, piecz ok. 15-20 minut.

Źródło: Wysokie Obcasy
Brak komentarzy

W numerze z 30 stycznia