http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: ''Sponsoring''/kit: ''Odrobina nieba''

Karolina Sulej
23.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 16:19
A A A Drukuj
Karolina Sulej poleca i odradza filmy
Karolina Sulej
FOT. MICHAL JANICA
Karolina Sulej
Jean Luc Godard powiedział kiedyś, że do zrobienia filmu wystarczy pistolet i dziewczyna. Jestem coraz bardziej przekonana, że do zrobienia polskiego filmu wystarczy Małgorzata Szumowska i Michał Englert. Godarda przywołuję jednak nie bez kozery, bo ''Sponsoring'' to film bardziej francuski niż polski. Konkretnie - nowofalowy. Nie zatracając ambicji artystycznych, chce też opowiadać o ekonomii, stosunkach społecznych, polityce, płci, klasie, rasie i relacji władzy z wiedzą, tak jak definiował ją francuski filozof Michel Foucault. Wrzuca nas też po raz kolejny w dyskusje rodem z feminizmu drugiej fali. Czym jest prostytucja? Czy małżeństwo nie jest przypadkiem podobnym procederem, tylko społecznie akceptowanym? Co nas stygmatyzuje bardziej - seks za pieniądze czy brak pieniędzy? Zaraz, zaraz - a może wcale nie po raz kolejny? Nie przypominam sobie, żebyśmy w Polsce mieli drugą falę. Może Szumowska napędzi nam tsunami? We Francji film Szumowskiej będzie bardziej trzeciofalowy - to głos kobiet, które osiągnęły ''wszystko''. Mają sukces, stabilną miłość, dzieci, cool pracę, ale nie są pewne, czy nie trafiły do matriksa. Anne śledzi historie dziewczyn, które zdecydowały się na tytułowy sponsoring, i w trakcie pracy nad tekstem zaczyna się zastanawiać, na co ona sama się zapisała. Szumowska przypomina mi Bunuela w tym swoim satyrycznym, a jednak poetyckim zacięciu do portretowania mieszczaństwa. To dotkliwe drwiny, ale też czuły dotyk. Juliette Binoche jest też jak bunuelowska ''Piękność dnia'' - spragniona transgresji, a jednak przywiązana do konserwatywnych wartości.

''Sponsoring'', reż. Małgorzata Szumowska

''Seks w wielkim mieście'', ''Ostry dyżur'', ''Uwierz w ducha''. Osobno są jak obiad u babci, kiedy już nie masz siły na przełykanie gorzkich pigułek. Połączone jako składniki przepisu na współczesne ''Love Story'' (kultowy film z 1977 r. na podstawie powieści Ericha Segala o przeklętych kochankach Jennifer i Oliverze) są absolutnie niestrawne. Ból brzucha uśmierza trochę gra Gaela Garc~i Bernala i Kate Hudson. Nie potrafią oni jednak zamieniać -wody w wino. A film jest zły jak odcinek ''M jak miłość''. Współczesny Oliver jest onkologiem żydowsko-latynoskiego pochodzenia (co jest powodem do ''śmiesznych'' żartów o gefilte fish tacos). Współczesna Jennifer zaś pracuje w agencji reklamowej. Oboje są singlami i to lubią. On, bo chce się poświęcać pracy; ona, bo nie chce, żeby chłopak odszedł jak wcześniej tata. W tej części filmu zdarzają się momenty urocze i bezpretensjonalne jak z dawnych, dobrych czasów serialu ''Przyjaciele''. Ale kiedy ona dowiaduje się, że ma raka, film zamienia się w kiczowaty moralitet o tym, co jest w życiu najważniejsze. O tym zaś, co najważniejsze, wie Bóg, którym okazuje się Whoopi Goldberg. Miałam wątpliwości, czy da się tak na poważnie. Kiedy więc zobaczyłam, że kochankowie chadzają do nocnych klubów, gdzie tańczą z transami i oglądają występy drag queens, pomyślałam nawet, że być może ten film to świadoma drwina z konwencji melodramatu. Ale kiedy patrzyłam potem, jak biedna Kate Hudson prezentuje egzystencjalny ból w lekko rozmazanych smoky eyes, które mają sugerować ciężką chorobę, to nawet tuziny pięknych drag queens nie mogły już pomóc. ''Odrobina nieba'', reż. Nicole Kassell

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • shesadda

    Oceniono 2 razy -2

    Ja bym się aż tak bardzo nie denerwowała,raczej zasługuje to na współczucie.Jeśli bowiem ktoś potrafi tak zbrukać wielkie wartości tak cudowne i piękne sprawy jakimi są Miłość czy Małżeństwo by porównać je z prostytucją,to oznacza że nigdy Miłości prawdziwiej ani więzi czy bliskości z drugim człowiekiem nie zaznał ani też nie wie czym jest,czym może być i czym być powinno Małżeństwo.Sądzę że za tym kryją się głębokie zranienia i zagubienie.Myślę że te osoby poznały tylko wypaczoną atrapę,karykaturę małżeństwa,a ich osobiste doświadczenia musiały być bardzo fatalne.Dlatego bardzo takim osobom współczuję,choć faktycznie czytać takie rzeczy jest przykro.Z feminizmem naturalnie ,tego typu rzeczy nie mają zupełnie nic wspólnego.

  • axagax

    Oceniono 12 razy 0

    gratuluję wam, autorki dodatku do GW, tak marnych postaw moralnych. jeżeli zrównujecie zwykle k***stwo z małżeństwem, jeśli jesteście gotowe nazwać prostytucję III falą feminizmu i oczekujecie rewolucji w świadomości ludzkiej to radzę wam iść pod latarnię i cieszyć się życiem. swoją przygodę z WS uważam za skończoną. kogo chcecie oszukać> siebie czy czytelniczki? ta pogoń za "równością" robi się w waszym wydaniu żałosna. gdzie tu szacunek dla kobiety, skoro ktokolwiek kto zaśmierdzi kasą może ją dowolnie posiąść? koniec. kropka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX