Hit: Teatr Dramatyczny w Warszawie, 'Śmierć i dziewczyna/ Kit: Stary Teatr w Krakowie, 'Czekając na Turka' Andrzeja Stasiuka
Joanna Derkaczew
2009-07-05, ostatnia aktualizacja 2009-07-22 15:44
Joanna Derkaczew poleca i odradza
ZOBACZ TAKŻE
- Hit: 'Tango'/kit: 'Werter' (15-11-09, 16:00)
Hit: Teatr Dramatyczny w Warszawie, 'Śmierć i dziewczyna. Dramaty księżniczek' wg Elfriede Jelinek, reż. Suse Wächter (1), Dagmara Lutosławska (2), Agnieszka Korytkowska-Mazur (3), Maria Kwiecień (4), Małgosia Głuchowska (5), scen. Anna Baumgart
Być może bajki o księżniczkach odchodzą w przeszłość wypierane przez wojownicze 'Czarodziejki z księżyca', 'Atomówki' czy 'W.I.T.C.H.'. Na razie księgarnie puchną od bajek, w których kruche księżniczki są kłute, trute, więzione, pożerane. I tylko za sprawą dzielnego królewicza odzyskują jako taką integralność cielesną. Elfriede Jelinek wydobyła z dziecięcych historyjek całe absurdalne okrucieństwo. Gdy bohaterki zbioru 'Śmierć i dziewczyna' opowiadają, co działo się z ich ciałami, uderza nie tylko drastyczność obrazów, ale i język. Księżniczki (te bajkowe jak Śpiąca Królewna i te współczesne jak Jackie Kennedy czy Marilyn Monroe) wierzą w system, który traktuje ich fizyczność jak towar. Zgadzają się być męską fantazją, ubraniem, publicznym wizerunkiem do ogólnego użytku.
Pięć reżyserek, które wystawiły dramaty księżniczek w Teatrze Dramatycznym, miało więc do wyboru: pójść w traumę albo zabawić się z autorką. Wybrały to, co podsuwa sam tekst - ironię. W przytłaczającej przestrzeni piwnicy Fritzla Jackie i Marilyn prowadzą kłótnie i flirty, Śpiąca Królewna opędza się od obleśnego księcia, a Barack Obama zjawia się, by stwierdzić: 'Kobieta jest czarnuchem świata'.
Artystki wezwały na świadka tych niebezpiecznych zabaw samą Jelinek, która jako komiczna lalka udziela egzaltowanych wywiadów bądź pociesza pięcioletnią siebie (także lalkową): 'Nie przejmuj się, zabiję naszą matkę'. Spektakl pokazuje inną stronę dziewczęcych zabaw: mroczną, wywrotową, fascynującą.
Kit: Stary Teatr w Krakowie, 'Czekając na Turka' Andrzeja Stasiuka, reż. Mikołaj Grabowski
Światowa dramaturgia jest pełna luk. Brakuje dramatów o migracji zagrożonych gatunków płazów, o najnowszych trendach w muzyce organowej, o kulturotwórczej roli wprowadzenia systemu dziesiętnego. Brakuje też oczywiście tekstów na tematy niezwykle skomplikowane i poważne, jak skutki transformacji czy napięcia w nowej, rozszerzonej Europie. Problem w tym, że gdy autorzy zaczynają na zamówienie wypełniać te braki, efekty bywają pocieszne. Andrzej Stasiuk, biorąc udział w projekcie Instytutu Goethego 'After the Fall', zamierzał pokazać społeczne konsekwencje upadku muru berlińskiego i wejścia Polski do strefy Schengen. Świat bez murów i granic próbował uchwycić przez soczewkę byłego punktu celnego między Polską a Słowacją. Społeczność byłych przemytników i byłych pograniczników trwa tam w szoku i przerażeniu. Granica była ich 'małą ojczyzną' i źródłem dochodu. Wdzierająca się zewsząd wolność obezwładnia ich i przytłacza.
Stasiuk, przyzwyczajony do form prozatorskich, zlepił swój dramat z wzorów pierwszej jakości: słychać tam Różewicza, Mrożka, Becketta, Dürrenmatta. Razem brzmi to jednak wtórnie i sucho, naśladowczo. Społeczna apokalipsa Stasiuka jest bezbarwna i przegadana. Co bardziej niepokojące - ważnym elementem tej katastrofy okazuje się wzrost znaczenia kobiet. Tak samo niebezpiecznych i nieprzewidywalnych jak fantazmatyczni 'obcy', którzy całymi hordami nadciągają już, by nas zniszczyć, wykupić, zdeprawować.
Być może bajki o księżniczkach odchodzą w przeszłość wypierane przez wojownicze 'Czarodziejki z księżyca', 'Atomówki' czy 'W.I.T.C.H.'. Na razie księgarnie puchną od bajek, w których kruche księżniczki są kłute, trute, więzione, pożerane. I tylko za sprawą dzielnego królewicza odzyskują jako taką integralność cielesną. Elfriede Jelinek wydobyła z dziecięcych historyjek całe absurdalne okrucieństwo. Gdy bohaterki zbioru 'Śmierć i dziewczyna' opowiadają, co działo się z ich ciałami, uderza nie tylko drastyczność obrazów, ale i język. Księżniczki (te bajkowe jak Śpiąca Królewna i te współczesne jak Jackie Kennedy czy Marilyn Monroe) wierzą w system, który traktuje ich fizyczność jak towar. Zgadzają się być męską fantazją, ubraniem, publicznym wizerunkiem do ogólnego użytku.
Pięć reżyserek, które wystawiły dramaty księżniczek w Teatrze Dramatycznym, miało więc do wyboru: pójść w traumę albo zabawić się z autorką. Wybrały to, co podsuwa sam tekst - ironię. W przytłaczającej przestrzeni piwnicy Fritzla Jackie i Marilyn prowadzą kłótnie i flirty, Śpiąca Królewna opędza się od obleśnego księcia, a Barack Obama zjawia się, by stwierdzić: 'Kobieta jest czarnuchem świata'.
Artystki wezwały na świadka tych niebezpiecznych zabaw samą Jelinek, która jako komiczna lalka udziela egzaltowanych wywiadów bądź pociesza pięcioletnią siebie (także lalkową): 'Nie przejmuj się, zabiję naszą matkę'. Spektakl pokazuje inną stronę dziewczęcych zabaw: mroczną, wywrotową, fascynującą.
Kit: Stary Teatr w Krakowie, 'Czekając na Turka' Andrzeja Stasiuka, reż. Mikołaj Grabowski
Światowa dramaturgia jest pełna luk. Brakuje dramatów o migracji zagrożonych gatunków płazów, o najnowszych trendach w muzyce organowej, o kulturotwórczej roli wprowadzenia systemu dziesiętnego. Brakuje też oczywiście tekstów na tematy niezwykle skomplikowane i poważne, jak skutki transformacji czy napięcia w nowej, rozszerzonej Europie. Problem w tym, że gdy autorzy zaczynają na zamówienie wypełniać te braki, efekty bywają pocieszne. Andrzej Stasiuk, biorąc udział w projekcie Instytutu Goethego 'After the Fall', zamierzał pokazać społeczne konsekwencje upadku muru berlińskiego i wejścia Polski do strefy Schengen. Świat bez murów i granic próbował uchwycić przez soczewkę byłego punktu celnego między Polską a Słowacją. Społeczność byłych przemytników i byłych pograniczników trwa tam w szoku i przerażeniu. Granica była ich 'małą ojczyzną' i źródłem dochodu. Wdzierająca się zewsząd wolność obezwładnia ich i przytłacza.
Stasiuk, przyzwyczajony do form prozatorskich, zlepił swój dramat z wzorów pierwszej jakości: słychać tam Różewicza, Mrożka, Becketta, Dürrenmatta. Razem brzmi to jednak wtórnie i sucho, naśladowczo. Społeczna apokalipsa Stasiuka jest bezbarwna i przegadana. Co bardziej niepokojące - ważnym elementem tej katastrofy okazuje się wzrost znaczenia kobiet. Tak samo niebezpiecznych i nieprzewidywalnych jak fantazmatyczni 'obcy', którzy całymi hordami nadciągają już, by nas zniszczyć, wykupić, zdeprawować.
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









