http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Dominika Buczak i Mike Urbaniak 'Gejdar'/ Kit: Anna Onichimowska 'Trzecie oko'

Kazimiera Szczuka
2009-01-25, ostatnia aktualizacja 2009-07-23 10:45

Kazimiera Szczuka poleca i odradza


Hit: Dominika Buczak i Mike Urbaniak 'Gejdar', korporacja Ha!art, Kraków 2008

Komu się jeszcze nie znudziły dylematy życia gejów w Polsce - zachęcam do kolejnej publikacji. Wśród wywiadów przeprowadzonych przez Mike'a Urbaniaka i Dominikę Buczak nie ma ani jednego z kobietą - geje to geje, często nawet niechętni może nie samym kobietom, ale lesbijkom, z którymi wspólnego języka nie znajdują. Dlaczego? Bo lesbijki nie interesują się mężczyznami. Autorzy są wrażliwi na takie niuanse, dociekają, dopytują, drążą. Sami jednak zdecydowali się na jednopłciową reprezentację świata 'mniejszości seksualnej', chcąc zapewne pokazać, ile w tej grupie komplikacji, społecznych kontrastów, pokoleń i frakcji. Poznamy młodych balangowiczów, ludzi sukcesu, obok nich chorych, starych, żonatych, mężczyzn 'spełnionych' albo przegranych. Poznamy artystów, robotników i mieszczuchów, 'gwiazdy' i straceńców, niedoszłego księdza, głęboko wierzącego artystę albo legendarnego skandalistę. Wywiady są napisane bardzo dobrze, żywo, niejednorodnie. Głosy rozmówców tworzą postaci pełnokrwiste, często brutalnie szczere, często prawdziwe w swoim zakłamaniu traktowanym jako strategia przetrwania. 'Gejdar' powstał w epoce po 'Lubiewie' Michała Witkowskiego i po upowszechnieniu teorii gender i queer. To widać. Nie ma tu reżimu poprawności politycznej, nie ma lęku przed tym, co odległe od 'normy'. Jest za to szacunek, ciekawość, otwartość. Efekt: kopalnia socjologicznej wiedzy, kilka pomysłów na scenariusz, sporo dobrego dziennikarstwa.

Kit: Anna Onichimowska 'Trzecie oko', W.A.B., Warszawa 2009

Z upodobaniem przeczytałam szczupłą powieść Anny Onichimowskiej, a na końcu z pewnym ociąganiem zdecydowałam się jej dokopać. Dlaczego? Bo zbyt smutno się kończy. Sprytna i zabawna literacka gra z gatunku powieści eksperymentalnych czy antypowieści tym razem przyobleka postać popularnej powiastki dla kobiet. I to tych kobiet, co to się polityką nie interesują, życie poza trójkątem bermudzkim mąż - matka - praca wiodą jedynie we śnie i nieodmiennie, acz w skrytości, martwią się, że 'on' sobie może znaleźć inną. Odtrutką na ten stan rzeczy staje się dla autorki/bohaterki pisanie. Ucieczką - niezgłębiona toń monitora. 'Nie święci garnki lepią!' - oznajmia Marta mężowi i przystępuje do dzieła. A dzieło, jak to bywa, zaczyna żyć własnym życiem. Relacje między bohaterką, autorką i czytelniczką, które są materią całego 'Trzeciego oka', stanowią rodzaj terapii małżeńskiej, której poddaje się jednak tylko jedna strona - kobieta. Ucieczka z czterech ścian, rutyny milkliwego związku i rytuałów niedzielnego jedzenia bezików jest ucieczką w głąb, nie na zewnątrz. 'On', Karol, małżonek, o którym nie wiadomo, czy jest nudny, martwy, wredny, czy nijaki - jest słońcem, wokół którego kręci się cały kontredans. Karol to, Karol tamto. Tytuły wszystkich, oprócz jednego, rozdziałów poświęcone są 'uprzywilejowanemu znaczącemu'. 'Karol bez piżamy', 'Karol w deszczu' i tak dalej. 'Pusta piżama w paski' to też Karol, tyle że wyjątkowo bez substancji. Happy end, moim zdaniem fatalny dla Marty.

Źródło: Wysokie Obcasy

W numerze z 28 sierpnia