Pójdziemy z dymem
Margit Kossobudzka
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-12-30 18:40
Niektórym kobietom w rzuceniu palenia może bardziej pomóc terapia behawioralna u psychologa niż plaster czy guma do żucia
ZOBACZ TAKŻE
- Pominięci w walce o życie bez tytoniu (11-01-10, 06:00)
- Wojciech Mann - palacz elegancki (29-01-07, 11:00)
- Rzucamy palenie (22-11-03, 01:00)
- Dotleń albo rzuć (01-03-03, 01:00)
RAPORTY
Jest to przyjemność, którą są w stanie zrozumieć tylko osoby uzależnione od tytoniu. No bo co może być fajnego w zapełnianiu swoich płuc szarym dymem, w porannym kaszlu, zadyszce oraz śmierdzącym ciele i ubraniach? A jednak. Na świecie setki milionów osób codziennie pali papierosy, szkodząc swojemu ciału, kaszląc i śmierdząc. A prawie każda z nich zapala pierwszego papierosa już pół godziny po obudzeniu się.
Przez wiele lat prym w paleniu wiedli mężczyźni, ale to się zmieniło. Kobiety gonią ich w takim tempie, że niedługo mogą wyjść na prowadzenie. Mimo że dzięki szeroko zakrojonej kampanii antynikotynowej spada liczba palaczy na całym świecie, to liczba uzależnionych kobiet rośnie - szacuje się, że w 2025 roku będzie ich dwa razy więcej niż obecnie.
Co ciekawe, kobiety palą z innych pobudek niż mężczyźni. Inaczej się uzależniają, inaczej też ich ciało reaguje na zawarte w papierosach związki. Nie po raz pierwszy okazuje się, że jesteśmy bardziej skomplikowane. Uczeni doszli do tego, gdy okazało się, że wprowadzone powszechnie terapie zastępcze, takie jak plastry czy gumy nikotynowe, nie bardzo działają na kobiety. To przeczyło ich przypuszczeniom. Dlaczego?
Panie i panowie puszczają dymka z zupełnie innych pobudek. Mężczyźni chcą zabić nudę, zrelaksować się. Kobiety palą, bo to je uspokaja. To dlatego sięgają po papierosy nieregularnie - w stresie odpalają jeden od drugiego, a gdy są spokojne, szczęśliwe, zakochane, mogą zrezygnować z używki w ogóle. Ta cecha kobiet tak bardzo dominuje w paleniu, że niektóre kolosy tytoniowe w swoich raportach pokusiły się o stwierdzenie: "Liczba wypalanych przez kobiety papierosów jest ściśle powiązana ze stopniem ich neurotyzmu". Kobiety ponoć kupują papierosy, by poradzić sobie z własnymi nerwicami.
Tym, co może zmusić nas do porzucenia nałogu, jest też ciąża. Dzielnie nie palimy, czekając na dziecko, a potem, karmiąc je, i... po roku wracamy do papierosów.
Kobietom jest trudniej rzucić palenie na dobre, choć zazwyczaj palić nie lubią. Przykładają dużą wagę do zdrowia, dlatego odstręcza je szkodliwy wpływ substancji smolistych oraz to, że paląc, trują innych. Narzekają, że nikotyna odbija się na ich wyglądzie, ma niedobry smak i zostawia gorzki posmak w ustach. Boją się jednak znacznie bardziej niż mężczyźni, że kiedy rzucą, to utyją.
Firmy miały swego czasu pomysł, żeby wykorzystać ten strach, wymyślając papierosy wspomagające odchudzanie. Nie ma co prawda bezpośrednich dowodów, że produkty zawierające środki hamujące łaknienie dopuszczono do masowej sprzedaży, jednak wiadomo, że były szkice takich projektów.
Reynolds Tobacco Company rozważało na przykład wprowadzenie na rynek papierosów, które "mają unikalny smak brandy, czekolady, cynamonu, mięty lub miodu, które jednocześnie zmniejszają apetyt".
Tylko popalam
Czy są jeszcze jakieś różnice związane z płcią? Kobiety słabiej się zaciągają, ale dłużej przetrzymują dym w płucach. To dla pań są wszelkie "slimy", najlepiej light. Cienkie papierosy spalają się wolniej i jednocześnie łatwiej się nimi zaciągnąć. Podczas palenia tworzy się mniej dymu, którego kobiety nie lubią. To daje wrażenie, że skoro papieros mniej kopci, to również mniej truje.
Nie dajmy się jednak nabrać. Aż 75 proc. palaczy uważa, że palenie papierosów light lub ultralight jest mniej szkodliwe. Tymczasem badania naukowe wskazują, że w porównaniu z papierosami tradycyjnymi palenie "lajtów" nie zmniejsza ryzyka wystąpienia zawału serca.
Kobiety palą też relatywnie mniej papierosów - kilka, kilkanaście dziennie. Często tym właśnie się pocieszamy. "Przecież od tego nie można się uzależnić" - tłumaczymy.
Nie ma bezpiecznej liczby wypalanych papierosów. Nawet tych pięć dziennie zwiększa ryzyko nadciśnienia. A poza tym często po latach popalania kobiety nagle wchodzą w ostrą fazę i z kilku robi się paczka dziennie. Nigdy nie wiadomo, kiedy taki przełom nastąpi.
Dlaczego dostępne terapie nie działają na kobiety? Wydawałoby się, że skoro palimy mniej i nie zaciągamy się zbytnio, rzucanie pójdzie nam łatwiej. Dostarczymy swojemu ciału nikotynę poprzez gumę czy plaster i już. Problem w tym, że... to nie nikotyna najbardziej uzależnia kobiety od papierosów! To jest coś innego. Ale co? Inny związek zawarty w dymie?
Badania tego nie potwierdziły. Wygląda jednak na to, że uzależnia nas rytuał. Kobiece ciało bardziej pobudza widok zapalonego papierosa, zapach tytoniu niż samo pragnienie nikotyny.
Czerpiemy też ogromną przyjemność ze wspólnego palenia. Widać to dobrze na przykładzie osób, które robią sobie przerwę na papierosa w pracy.
Poobserwujmy chwilę palące towarzystwo. Mężczyźni zazwyczaj palą samotnie, kobiety szukają towarzystwa i łączą się w grupy. Same często rezygnują z dymka, czekając, aż pojawi się kompan do palenia. Bo samotne palenia to żadna frajda.
To dlatego zastępcze terapie nikotynowe słabo na panie działają. Bo nie tylko o nikotynę tu chodzi. To nie znaczy, że związek ten nie ma znaczenia w uzależnieniu kobiet - wyraźnie odczuwają one jej brak. Ale może być subtelna, choć ważna różnica w tym, co odczuwamy jako nagrodę za palenie.
Terapia zamiast plastra
Kobiety szybciej niż mężczyźni bez papierosa stają się rozdrażnione, zirytowane, czują niepokój, boli je głowa. To znajduje potwierdzenie w badaniach. Okazuje się bowiem, że nikotyna jest szybciej metabolizowana (usuwana) przez organizm kobiety niż mężczyzny. Co ciekawe, najszybciej pozbywają się jej panie stosujące antykoncepcję hormonalną.
Przez wiele lat prym w paleniu wiedli mężczyźni, ale to się zmieniło. Kobiety gonią ich w takim tempie, że niedługo mogą wyjść na prowadzenie. Mimo że dzięki szeroko zakrojonej kampanii antynikotynowej spada liczba palaczy na całym świecie, to liczba uzależnionych kobiet rośnie - szacuje się, że w 2025 roku będzie ich dwa razy więcej niż obecnie.
Co ciekawe, kobiety palą z innych pobudek niż mężczyźni. Inaczej się uzależniają, inaczej też ich ciało reaguje na zawarte w papierosach związki. Nie po raz pierwszy okazuje się, że jesteśmy bardziej skomplikowane. Uczeni doszli do tego, gdy okazało się, że wprowadzone powszechnie terapie zastępcze, takie jak plastry czy gumy nikotynowe, nie bardzo działają na kobiety. To przeczyło ich przypuszczeniom. Dlaczego?
Panie i panowie puszczają dymka z zupełnie innych pobudek. Mężczyźni chcą zabić nudę, zrelaksować się. Kobiety palą, bo to je uspokaja. To dlatego sięgają po papierosy nieregularnie - w stresie odpalają jeden od drugiego, a gdy są spokojne, szczęśliwe, zakochane, mogą zrezygnować z używki w ogóle. Ta cecha kobiet tak bardzo dominuje w paleniu, że niektóre kolosy tytoniowe w swoich raportach pokusiły się o stwierdzenie: "Liczba wypalanych przez kobiety papierosów jest ściśle powiązana ze stopniem ich neurotyzmu". Kobiety ponoć kupują papierosy, by poradzić sobie z własnymi nerwicami.
Tym, co może zmusić nas do porzucenia nałogu, jest też ciąża. Dzielnie nie palimy, czekając na dziecko, a potem, karmiąc je, i... po roku wracamy do papierosów.
Kobietom jest trudniej rzucić palenie na dobre, choć zazwyczaj palić nie lubią. Przykładają dużą wagę do zdrowia, dlatego odstręcza je szkodliwy wpływ substancji smolistych oraz to, że paląc, trują innych. Narzekają, że nikotyna odbija się na ich wyglądzie, ma niedobry smak i zostawia gorzki posmak w ustach. Boją się jednak znacznie bardziej niż mężczyźni, że kiedy rzucą, to utyją.
Firmy miały swego czasu pomysł, żeby wykorzystać ten strach, wymyślając papierosy wspomagające odchudzanie. Nie ma co prawda bezpośrednich dowodów, że produkty zawierające środki hamujące łaknienie dopuszczono do masowej sprzedaży, jednak wiadomo, że były szkice takich projektów.
Reynolds Tobacco Company rozważało na przykład wprowadzenie na rynek papierosów, które "mają unikalny smak brandy, czekolady, cynamonu, mięty lub miodu, które jednocześnie zmniejszają apetyt".
Tylko popalam
Czy są jeszcze jakieś różnice związane z płcią? Kobiety słabiej się zaciągają, ale dłużej przetrzymują dym w płucach. To dla pań są wszelkie "slimy", najlepiej light. Cienkie papierosy spalają się wolniej i jednocześnie łatwiej się nimi zaciągnąć. Podczas palenia tworzy się mniej dymu, którego kobiety nie lubią. To daje wrażenie, że skoro papieros mniej kopci, to również mniej truje.
Nie dajmy się jednak nabrać. Aż 75 proc. palaczy uważa, że palenie papierosów light lub ultralight jest mniej szkodliwe. Tymczasem badania naukowe wskazują, że w porównaniu z papierosami tradycyjnymi palenie "lajtów" nie zmniejsza ryzyka wystąpienia zawału serca.
Kobiety palą też relatywnie mniej papierosów - kilka, kilkanaście dziennie. Często tym właśnie się pocieszamy. "Przecież od tego nie można się uzależnić" - tłumaczymy.
Nie ma bezpiecznej liczby wypalanych papierosów. Nawet tych pięć dziennie zwiększa ryzyko nadciśnienia. A poza tym często po latach popalania kobiety nagle wchodzą w ostrą fazę i z kilku robi się paczka dziennie. Nigdy nie wiadomo, kiedy taki przełom nastąpi.
Dlaczego dostępne terapie nie działają na kobiety? Wydawałoby się, że skoro palimy mniej i nie zaciągamy się zbytnio, rzucanie pójdzie nam łatwiej. Dostarczymy swojemu ciału nikotynę poprzez gumę czy plaster i już. Problem w tym, że... to nie nikotyna najbardziej uzależnia kobiety od papierosów! To jest coś innego. Ale co? Inny związek zawarty w dymie?
Badania tego nie potwierdziły. Wygląda jednak na to, że uzależnia nas rytuał. Kobiece ciało bardziej pobudza widok zapalonego papierosa, zapach tytoniu niż samo pragnienie nikotyny.
Czerpiemy też ogromną przyjemność ze wspólnego palenia. Widać to dobrze na przykładzie osób, które robią sobie przerwę na papierosa w pracy.
Poobserwujmy chwilę palące towarzystwo. Mężczyźni zazwyczaj palą samotnie, kobiety szukają towarzystwa i łączą się w grupy. Same często rezygnują z dymka, czekając, aż pojawi się kompan do palenia. Bo samotne palenia to żadna frajda.
To dlatego zastępcze terapie nikotynowe słabo na panie działają. Bo nie tylko o nikotynę tu chodzi. To nie znaczy, że związek ten nie ma znaczenia w uzależnieniu kobiet - wyraźnie odczuwają one jej brak. Ale może być subtelna, choć ważna różnica w tym, co odczuwamy jako nagrodę za palenie.
Terapia zamiast plastra
Kobiety szybciej niż mężczyźni bez papierosa stają się rozdrażnione, zirytowane, czują niepokój, boli je głowa. To znajduje potwierdzenie w badaniach. Okazuje się bowiem, że nikotyna jest szybciej metabolizowana (usuwana) przez organizm kobiety niż mężczyzny. Co ciekawe, najszybciej pozbywają się jej panie stosujące antykoncepcję hormonalną.
1
2
następne »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝









