http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Przeklęta sobota

Kinga Marszał-Norsworthy
24.05.2011 , aktualizacja: 19.05.2011 12:24
A A A Drukuj
Rodziny i krewni identyfikują zwłoki ofiar pożaru International Ladies Garment Workers Union Archives, Kheel Center, Cornell University/Grey Art Gallery, NYU Rodziny i krewni identyfikują zwłoki ofiar pożaru
Tysiące imigrantek, często nastolatek, pracowało ponad siły, by spełnić amerykański sen. Wiele z nich pozostaje dziś zapomnianych. Jednak nie szwaczki z Triangle Shirtwaist Factory
W pożarze nowojorskiej szwalni w 1911 r. zginęło 146 osób, głównie młodych imigrantek. Była to największa katastrofa w tym mieście do czasu ataku na World Trade Center
Fot. International Ladies Garment Workers Union Archives
W pożarze nowojorskiej szwalni w 1911 r. zginęło 146 osób, głównie młodych imigrantek. Była to największa katastrofa w tym mieście do czasu ataku na World Trade Center
W pożarze nowojorskiej szwalni w 1911 r. zginęło 146 osób, głównie młodych imigrantek. Była to największa katastrofa w tym mieście do czasu ataku na World Trade Center
Fot. New York Herald/Grey Art Gallery, NYU
W pożarze nowojorskiej szwalni w 1911 r. zginęło 146 osób, głównie młodych imigrantek. Była to największa katastrofa w tym mieście do czasu ataku na World Trade Center
Strawione pożarem wnętrze szwalni Triangle
Phot. International Ladies Garment Workers Union Archives, Kheel Center, Cornell University/Grey Art Gallery, NYU
Strawione pożarem wnętrze szwalni Triangle
ZOBACZ TAKŻE
25 marca 1911 roku 146 osób, głównie młodych imigrantek z rodzin żydowskich i włoskich, zginęło w pożarze nowojorskiej szwalni Triangle Shirtwaist Factory. Pożar, który trwał niespełna pół godziny, był największą katastrofą Nowego Jorku przed mającymi miejsce 90 lat później wydarzeniami '9/11'. Szwalnia usytuowana na trzech ostatnich piętrach Asch Building na rogu ulicy Greene i placu Washingtona (dziś budynek Uniwersytetu Nowojorskiego - NYU) w dzielnicy Lower East Side należała do Maxa Blancka i Isaaca Harrisa i dawała pracę ponad 500 kobietom. Uzdolnione, biegłe w krawiectwie europejskie dziewczęta liczyły na sukces w czasach przemysłowego boomu.

W wiosenne marcowe popołudnie 275 roześmianych dziewcząt, których średnia wieku wynosiła 19 lat, kończyło właśnie pracę. Była godzina 16.45 i dla każdej z nich rozpoczynał się jednodniowy weekend. Pół godziny później rozprzestrzeniający się ogień pochłonął w całości budynek i życie przybyłych tego dnia do pracy dziewcząt. Niektórym udało się wydostać z pułapki, większość zginęła w pożarze bądź z przerażeniem wyskakiwała z okien, do których nie dosięgały strażackie drabiny.

W momencie wybuchu pożaru w budynku było jedynie 27 wiader wody, a zewnętrzne schody ewakuacyjne urwały się pod ciężarem uciekających dziewcząt. Wyjścia ewakuacyjne nie były dostępne, a większość drzwi pozostawała zamknięta (za co właściciele szwalni Blanck i Harris zostali po pożarze postawieni przed sądem i skazani). Jedyna działająca w budynku winda zerwała się. Drabiny strażackie sięgały jedynie do siódmego piętra, podczas gdy szwalnia znajdowała się na ósmym, dziewiątym i dziesiątym. Pozostał skok z okien, co dla 62 dziewcząt stało się wyborem ostatecznym.

Niespełna dwa lata wcześniej nowojorczycy byli świadkami licznych strajków kobiecych sprzeciwiających się wyzyskowi i nagminnym praktykom łamania praw pracowniczych. W 1909 roku ponad 20 tys. szwaczek przeszło ulicami Manhattanu, protestując przeciwko zagrażającym ich życiu warunkom pracy, przepełnionym zakładom, wyzyskowi i minimalnej płacy. Młoda żydowska imigrantka Clara Lemlich jako jedna z liderek strajku nawoływała do okazywania szacunku młodym kobietom i poprawy ich warunków pracy: 'Jesteśmy ludźmi - my, tutaj zebrane młode dziewczyny. Oczekujemy szacunku i czystego, bezpiecznego miejsca pracy. Lubimy kapelusze i ładne sukienki jak każda inna kobieta'.

Strajk nazwany później 'powstaniem dwudziestu tysięcy' nagłośnił problem i doprowadził do korzystnych zmian w istniejących już lub rozwijających się szwalniach. Instytucje samorządowe na czele z komisją badającą warunki pracy w fabrykach i szwalniach (FIC) wprowadziły obostrzenia dotyczące standardów pracy.

Mimo strajków i zmieniających się przepisów wiele fabryk sprzeciwiało się wprowadzeniu jakichkolwiek udogodnień na rzecz pracownic. Dwa lata po tragicznych wydarzeniach i cztery po pierwszych nowojorskich strajkach na rzecz zmian w prawie pracy, w 1913 roku, zawiązała się wspólnota International Ladies Garment Workers Union (ILGWU). Organizacja, na czele której stanęła Pauline Newman, zadeklarowała stworzenie silnej i skutecznej organizacji działającej na rzecz zapobiegania podobnym katastrofom jak ta z 25 marca 1911 roku. Newman, 24-latka, z pochodzenia Litwinka, wychowywana w dzielnicy Lower East Side, odgrywała kluczową rolę w walce o prawa nowojorskich kobiet w latach 20., organizowała strajki i protesty, nawoływała do zakładania związków zawodowych. Przez ponad 20 lat od momentu powstania ILGWU, stając się silnym ruchem międzynarodowym, doprowadziła do wielu reform w stanowych kodeksach pracy. Dzięki zaangażowaniu organizacji i poparciu tworzących się związków zawodowych czołowa działaczka, a także przedstawicielka komisji na rzecz poprawy warunków pracy Frances Perkins weszła w skład gabinetu prezydenta Franklina Roosevelta i jako pierwsza kobieta na stanowisku sekretarza objęła Departament Pracy.

50 lat po katastrofie, w 1961 roku, ILGWU zorganizowała ceremonię upamiętniającą dramatyczne wydarzenia w szwalni Triangle. Gośćmi honorowymi, a także mówcami w czasie uroczystości byli między innymi ówczesny burmistrz Nowego Jorku Robert Wagner jr, a także była pierwsza dama Eleanor Roosevelt. Uczestniczącym w uroczystości oficjelom rządowym udało się uświadomić, że pożar jest wciąż potencjalnym zagrożeniem w wielu miejscach pracy. Obchody 50. rocznicy upamiętniającej tragiczny w skutkach pożar stały się krokiem milowym w walce o zmiany w kodeksach i przepisach pożarowych wszystkich zakładów pracy. Budynek przy Greene Street, zwany dziś Brązowym Budynkiem (Brown Building), stał się symbolem tragedii, która prowadzi do przemian politycznych.

W tym roku z okazji stulecia tragicznych wydarzeń w szwalni koalicja nowojorskich stowarzyszeń, klubów i muzeów na rzecz pamięci o pożarze Triangle (The Remember the Triangle Fire Coalition) stworzyła platformę dla nowojorskich aktywistów, artystów i związkowców. Artystka i aktorka LuLu LoLo wystawia sztukę 'Soliloquy for a Seamstress' ('Monolog szwaczki'). Podkreślając pochodzenie własnej rodziny zmagającej się z trudami życia w Nowym Jorku lat 20., LoLo oddaje honor wszystkim młodym imigrantkom pracującym w przemyśle odzieżowym w owych czasach. Inna nowojorska artystka Ruth Sergel stworzyła uliczny projekt o nazwie 'Chalk' ('Kreda'). Od 2004 roku w rocznicę pożaru szwalni tuziny wolontariuszy wychodzą na nowojorskie ulice i przed ówczesnymi miejscami zamieszkania ofiar tragedii zapisują kredą ich imiona, nazwiska oraz wiek.

Dzięki współpracy Grey Art Gallery oraz absolwentów Uniwersytetu Nowojorskiego (NYU) powstała wystawa 'Art/Memory/ Place: Commemorating the Triangle Shirtwaist Factory Fire' ('Sztuka/ Pamięć/Miejsce: Upamiętniając pożar Triangle Shirtwaist Factory') ukazująca historyczny i artystyczny wkład w udokumentowanie tragicznych wydarzeń. Wystawie, która będzie czynna do 9 lipca w budynku położonym jedynie ulicę dalej od miejsca zdarzenia, towarzyszą wykłady, dyskusje panelowe, projekcje filmowe i performance.

W tym roku udało się ujawnić tożsamość sześciu nierozpoznanych przedtem kobiet, ofiar pożaru. W czasie tegorocznej ceremonii rocznicowej można więc było odczytać nazwiska wszystkich 146 ofiar. Ich marzenie o bezpiecznych, wolnych od wyzysku i eksploatacji miejscach pracy po latach walki i protestów stało się bardziej realne dla nas, niż mogły sobie to wyobrazić w tę przeklętą sobotę 25 marca.

W przygotowaniu tekstu wykorzystałam publikacje 'Art/Memory/Place: Commemorating the Triangle Shirtwaist Factory Fire', dzięki uprzejmości NYU Grey Art Gallery, a także książkę Leona Steina 'The Triangle Fire'

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • ulanzalasem

    Oceniono 1 raz 1

    "W wiosenne marcowe popołudnie 275 roześmianych dziewcząt, których średnia wieku wynosiła 19 lat, kończyło właśnie pracę. Była godzina 16.45 i dla każdej z nich rozpoczynał się jednodniowy weekend....
    Niespełna dwa lata wcześniej nowojorczycy byli świadkami licznych strajków kobiecych sprzeciwiających się wyzyskowi i nagminnym praktykom łamania praw pracowniczych. W 1909 roku ponad 20 tys. szwaczek przeszło ulicami Manhattanu, "

    Były tak roześmiane bo harowały jak niewolnice?

  • opima

    0

    Jejku, jak niechlujnie napisany artykuł :/

    NAPRAWDĘ nie można było napisać "wydarzeniami z 11 września 2001 roku" lub choćby, jak już tak bardzo się chciało pójść na łatwiznę zarówno edytorowi (był?) jak i autorce "wydarzeniami z 11 września" zamiast "wydarzeniami '9/11' "?

    I kto w końcu brał udział w tych tragicznych wydarzeniach - te, które kończyły pracę czy te, które rozpoczynały??

    Brak profesjonalizmu zniechęcający do czytania :-/

  • czarnekowboje

    0

    nerwuskania:
    oczywiście, że to w porządku - w końcu nie sterczą pod tym budynkiem 25 każdego miesiąca, za to obchodzą konkretne okrągłe rocznice.

  • des58

    0

    Kapitalizm = niewolnictwo

  • nerwuskania

    0

    Wydaje mi się wporządku ,to że za oceanem obchodzą rocznice np. wlasnie takiego pożaru,że oddają hołd tym kobietom,ze pamięc o nich jest żywa!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX