http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wszystko, co chcielibyście dowiedzieć się o dziecku, ale baliście się zapytać

Dorota Karaś
13.05.2011 , aktualizacja: 13.05.2011 11:58
A A A Drukuj
W mamusiowym świecie mężczyzna wędruje gdzieś na orbicie
Klub Wysokich Obcasów
Klub Wysokich Obcasów
Urlop tacierzyński
Rys. Jacek Gawłowski
Urlop tacierzyński
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Ojcowie chcą wiedzieć: czy dziecko może zjeść ciastko z podłogi? A parówka mu nie zaszkodzi? Czy niemowlak musi wciąż mieć czapeczkę na głowie? Jak smakuje mleko matki? Czy można "kangurować" noworodka na własnej, włochatej klacie? I gdzie właściwie, w tym zmaternizowanym świecie pieluch, kupek i grzechotek, jest miejsce dla ojca?

Ojcowie, jeśli chcecie znać odpowiedź, idźcie do szkoły. Dla ojców właśnie.

Kiedy zagramy razem w piłkę?

Szymona Budrejko, 32-letniego kardiologa z Gdańska, tatę 2-letniego Miłosza najbardziej interesowało, jak podróżować z dzieckiem. Co zapakować do samochodu, jak długo maluch wytrzyma jazdę i kiedy można z nim polecieć samolotem. Do szkoły ojców zapisał się niedługo po urodzeniu synka. Radosław Kuberski, 28-latek z Torunia, technik pracujący w branży budowlanej, fan bungee jumping i filmów Tarantino, poszedł na zajęcia z ciekawości. Dziecka w ogóle nie planował (ale teraz nie jest już tego taki pewien). Jarosław Kobiela (30 lat, chirurg) nie chciał, żeby jego więź z córką, Niną, sprowadzała się do codziennej kąpieli. Myślał też, jak uzbroić ojców w argumenty do walki z przesądami teściowych. Namówił swoją żonę, żeby założyła w Gdańsku szkołę dla ojców.

Paulina Kobiela, neonatolog, na urlopie macierzyńskim skończyła kurs "Biznes na start", organizowany przez Gdańską Fundację Przedsiębiorczości. Nauczyła się podstaw księgowości, pisania biznesplanu, załatwiania formalności związanych z założeniem firmy. Otworzyła Father's Club - szkołę, w której przez dwa dni mężczyźni dowiadują się nie tylko jak przewijać, karmić i ubierać niemowlaka, ale także jak wpiąć fotelik do samochodu i kiedy w końcu będą mogli razem z dzieckiem iść pograć w piłkę.

- Dla mężczyzn ważne jest, żeby wiedzę przekazywał specjalista - uważa Paulina Kobiela. - Jeśli pytają o przechowywanie krwi pępowinowej, które kosztuje kilka tysięcy zł, to zależy im, by odpowiedzi udzielał lekarz, a nie technik laboratoryjny. Znalazłam w internecie szkołę dla ojców działającą w Trójmieście, którą prowadziła położna i instruktor prawa jazdy. Nie o to mi chodziło.

W Father's Club panowie spotykają się przez dwa dni, w kilkuosobowych grupach, zajęcia trwają osiem godzin dziennie. Prowadzą je lekarz, położna i specjalista z branży akcesoriów noworodkowych. Szkolenie odbywa się w wynajętej sali przy prywatnym szpitalu w Gdańsku. Koszt: 1000 zł - tyle mężczyźni bez wahania wydają na nowy telefon.

Czy torba na pieluchy musi być różowa?

W szpitalu Szymon Budrejko z uwagą patrzył, jak położne błyskawicznie kapią noworodki w umywalce. Doszedł do wniosku, że dziecko nie jest wcale takie kruche i powinien sobie z nim poradzić. Miłoszem zajmował się od pierwszych godzin życia. Zaplanowali z żoną poród rodzinny, ale konieczna była cesarka. Szymon siedział w szpitalu od rana do wieczora, przewijał dziecko, przemywał mu pępek, nosił na rękach.

- Żona była zaskoczona, jak szybko potrafiłem się ogarnąć w nowej sytuacji - mówi Szymon Budrejko. - Syn tego nie będzie pamiętał, ale dla mnie ten kontakt z nim od pierwszych godzin był bezcenny. Udowodniłem, że dam sobie ze wszystkim radę, nabrałem pewności siebie.

Kiedy Paulina Kobiela była w ciąży z Niną, jej mąż Jarosław był przerażony wizją siebie na spacerze, z wózkiem i różową torbą na pieluchy na ramieniu.

- Poszperałem w internecie i uff, okazało się, że można też kupić czarną torbę z trupią czachą - śmieje się lekarz. - Ulżyło mi, ale poczułem się też wykluczony. Sklep z artykułami dla dzieci nazywa się "Mama i ja", gazetka z poradami dla przyszłych rodziców - "Mamo, to ja", pokój w galerii handlowej, gdzie można przewinąć malucha - dla matki z dzieckiem. Do tego Instytut Matki i Dziecka, do którego Nina trafiła zaraz po porodzie. Nawet w dokumentacji medycznej miejsce tylko podpis matki. W tym umamusiowionym świecie mężczyzna wędruje gdzieś na orbicie.

Jarosław patrzył też na kolegów z korporacji, którzy na biurkach w pracy ustawiali zdjęcia swoich dzieci, a po powrocie do domu zasłaniali się gazetą albo siadali do komputera. Chciał, żeby jego relacje z Niną wyglądały inaczej: - Jak ojciec zaangażuje się od początku w opiekę nad dzieckiem, to jest duża szansa, że więź z nim będzie silniejsza i trwalsza - uważa.

Czym różni się pajacyk od kaftanika?

- Panie Radku, jak pan trzyma dziecko, główką na dół - położna w szkole ojców po raz kolejny zwraca uwagę Radosławowi Kuberskiemu, niańczącemu na rękach fantom, czyli lalkę niemowlaka.

Taką lalkę dostaje w szkole ojców każdy z uczestników pierwszego dnia. Musi się nią opiekować do końca zajęć. Kąpie ją, wyciera, zakłada pieluszkę, przebiera (przy okazji dowiaduje się, czym różni się pajacyk od kaftanika i dlaczego ubranka dla dzieci nie powinny mieć guzików na plecach), a podczas wykładów - trzyma na rękach. Może też wybrać płeć swojego niemowlaka.

- Co wybrałem? Jasne, że dziewczynkę. Kobiety mają w życiu łatwiej - śmieje się Radosław. - Nigdy wcześniej nie miałem na rękach prawdziwego niemowlaka. Bałem się tematu.

Radosław ma 13-letnią siostrzenicę, ale nie zajmował się nią, gdy była mała - siostra wyprowadziła się z domu zaraz po ślubie.

- Przyjaciółka z pracy doczekała się niedawno bobasa. Weź go na ręce, Radek, namawiała mnie. Wolałem nie, jeszcze bym mu coś zrobił - przyznaje. - Aż tu w szkole dla ojców dostałem do noszenia taką lalkę, która wygląda jak prawdziwy dzieciak, wszystko się w niej tak samo wygina. Na początku byłem potwornie skrępowany. Nie wyobrażam sobie, że moja dziewczyna, Dominika byłaby przy tym i widziała, jak totalnie nie daję sobie rady.

Szymon Budrejko fantom trzymał już na rękach w szkole rodzenia. Ale tam była tylko jedna lalka na całą grupę. Kiedy jedna osoba wkładała niemowlaka do wanienki albo mocowała się z pampersem, wszyscy pozostali patrzyli jej na ręce. Krępujące. - Szkoła rodzenia mnie rozczarowała - narzeka Budrejko. - Zajęcia raz albo dwa razy w tygodniu, godziny mało życiowe. Żona w ciąży pracowała prawie do końca, nie zawsze udawało nam się dotrzeć. Położna dużo mówiła o fizjologii i oddychaniu podczas porodu, nie było tematów typowo dla ojców.

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (20)

  • escott

    Oceniono 1 raz 1

    A matki to po prostu, jak rozumiem, mają wiedzieć te wszystkie rzeczy, tak "z instynktu"? Czemu jak matka umie trzymać dziecko to jest normalne, a jak tatuś, to ach och, co za osiągnięcie? Dla mnie kolosalnym osiągnięciem byłoby przeżycie paru godzin w towarzystwie niemowlaka, ale jakoś kiedy trzeba podrzucić komuś na chwilę dziecko, to jest oczywiste, że kobieta, choćby bezdzietna, poradzi sobie śpiewająco. Facet ma prawo nie umieć, nie chcieć, nie mieć instynktu i musieć fundować sobie kurs.

  • natilily

    Oceniono 2 razy 2

    Ja mam kłopot z tym tekstem językowy – czy nikogo nie razi tytuł? Woody Allen w wersji polskiej używał słowa „wiedzieć”, stąd poprzedzało je słówko „co”. Ale tu jest wyraz „dowiedzieć się”, który łączy się już z „czego”. Tytuł powinien brzmieć: Wszystko, CZEGO chcielibyście dowiedzieć się o dziecku…”. Czy podtytuł też nikogo nie razi? A mnie owszem, bo wiem, że jest się na orbicie, ale wędruje się już PO tejże (nawet jeśli to cytat z jednego z ojców – ojcowie też się czasem mylą…).

  • mondego1

    0

    Lepiej ze ktos ich nauczy niz gdyby mieli eksperymentowac na dziecku .Matkom tez polozna pokazuje pierwszy raz jak sie kapie dziecko , a pozniej juz sobie radza .
    Takisobienik napewno wszystko umial od urodzenia, pisac, czytac na prawo jazdy nie zdawal bo przeciez co to za filozofia autem jezdzic, sam sie nauczyl ( trzy pedaly ,wajha i kierownica)

  • takisobienik

    Oceniono 1 raz -1

    @mondego1

    Racja. Tutaj jest tylko ten menskopierdzący bełkot, w którym odkrywa się Amerykę, twierdząc, że tatuś o dziwo też może zajmować się dzieckiem.

  • takisobienik

    Oceniono 3 razy 3

    > Tatuś właśnie jest od tego, żeby być nieświadomym wielu zagrożeń, przez co bobas wreszcie nauczy się jeść łyżką, zjeżdżać ze zjeżdżalni...

    Dzieci samotnych matek nie potrafią jeść łyżką ani zjeżdżać na zjeżdżalni?

    > i co z tego, że się ubrudzi, podrapie, a mieszkanie będzie przypominać poligon po natowskich ćwiczeniach :)

    Jasne, co z tego, przecież mamusia posprząta...

  • takisobienik

    Oceniono 2 razy 2

    > Faceta nie interesuje jak przystawiać dziecko do sutka, tylko w jakich proporcjach mieszać mleko w proszku z wodą.

    Szkoda, że o karmieniu odciągniętym mlekiem facet nie słyszał :>

    > Prowadząca woli, kiedy Miłosz jest ze mną, bo twierdzi, że przy mnie syn jest odważniejszy. Na więcej mu w wodzie pozwalam.

    Ech, te stereotypy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX