Maria - na wskroś polska Pochodziła z drobnej szlachty zubożałej na skutek powstań. I była - jak większość Polek tamtych czasów - patriotyczna, romantyczna, optymistyczna, posłuszna, skromna i niezależna. Jak na Polkę przystało. Nawet jej imię jest nasycone polską tradycją.
Jedna z jej biografii, napisana przez amerykankę Susan Quinn, zaczyna się tak: 'W wieku XIX imię Maria, podobnie jak cała religia katolicka, łączyło się w świadomości Polaków ze sprawą narodową (...) Powiadano, że Matka Boska Częstochowska objawiła się osobiście, by odeprzeć szwedzkich najeźdźców i uratować Polskę. Czarna Madonna ukazała się na murach Częstochowy w niebieskiej sukni, rychtowała armaty i zawracała pociski w przeciwną stronę. Nic zatem dziwnego, że Władysław Skłodowski i jego żona Bronisława nadali swemu dziecku imię Maria (...) Dla państwa Skłodowskich, mimo że Władysław był niewierzący, a jego żona nie lubiła afiszować się ze swoją religijnością, Maria była nie tylko imieniem Przenajświętszej Panienki, ale przede wszystkim patronką ojczyzny'. A państwo Skłodowscy byli gorącymi patriotami. Maria, ich córka urodzona zaledwie trzy lata po upadku powstania styczniowego - również.
Patriotyzm widać nie tylko w kultywowaniu przez nią polskiej tradycji, w uczęszczaniu na 'zakazane' zajęcia z historii Polski i prowadzeniu ich, ale również - znacznie później - w wahaniach, czy pojechać na
studia do Paryża. A potem - czy wyjść za Piotra Curie, skoro decyzje te wiązały się z koniecznością opuszczenia ojczyzny. Całe dorosłe życie mieszka we Francji, tam robi karierę, której nie mogła zrobić w ojczyźnie, ale jej serce - mówiąc pompatycznie - pozostaje w Polsce, choć trudno powiedzieć, czy
Polska ma dla Marii tyle samo serca.
Maria - na wskroś obca Jednym z jej najważniejszych doświadczeń, jest doświadczenie obcości. Najpierw obcości klasowej. Pracuje jako guwernantka, doznaje wielu upokorzeń (do siostry pisała: 'Było mi tam tak piekielnie, jak najgorszemu nieprzyjacielowi nie życzę') i fałszów, bo musiała udawać tę, którą nie była (z listu do siostry: 'Abyś wiedziała, jak przykładnie się tu prowadzę! Chodzę do kościoła, prawie nigdy nie mówię o studiach wyższych dla kobiet. Ogólnie biorąc, obserwuję w moich wypowiedziach zahamowania narzucone mi przez moją sytuację'). Do upokorzenia klasowego dołączyło się upokorzenie emocjonalne - jej czteroletni romans z Kazimierzem Żórawskim zakończył się fiaskiem, jego rodzice nie zgodzili się na mezalians syna, a pan Kazimierz nie miał dość siły, by stawić 'klasowy' opór i pójść za głosem serca (notabene zrobił to później z inną kobietą).
Była obca we Francji, gdzie przybyła, żeby studiować. Gdy do prasy dostały się jej listy do żonatego kochanka, prawicowe pisma obrzucały ją inwektywami jako cudzoziemkę, która rozbija francuskie rodziny, jako okropną Polkę, która wykrada mężów. Pojawiały się głosy dotyczące jej obcości rasowej (Żydówka! Dreyfusistka!), kulturowej (Ateistka! Feministka! Ibsenistka!). Przede wszystkim doświadczyła uczucia obcości jako
kobieta.
Francuska opinia publiczna z trudem mogła się pogodzić, że kobieta może być kimś innym niż żoną, matką, ewentualnie prostytutką. Bycie studentką stanowiło przedmiot drwin, bycie kobietą niezależną czy naukowczynią - było niemożliwością! Gdy zdobyła pierwszego Nobla, prasa dowodziła, że jest nikim więcej niż żoną genialnego naukowca, w którym wznieca iskrę bożą. Gdy kandydowała do Francuskiej Akademii, prawicowa opinia francuska twierdziła, że narusza naturalną strukturę porządku doczesnego świata, wszak Akademia należy wyłącznie do mężczyzn.
Maria była 'obca', bo reprezentowała cechy tradycyjnie przypisywane mężczyznom: racjonalność, skrupulatność, intelektualizm, niezależność. I uzurpowała sobie prawo do walki o własne szczęście, prawo do bycia sobą. Piszą o niej: 'cudzoziemka, intelektualistka, utylitarystka, ibsenistka, nietzscheanistka', jednym słowem - szatan: kobieta wyemancypowana.
Kobieta to nie mózg, to płeć Dla prawicowej prasy z pewnością tak. Octave Mirbeau na wieść o tym, że kobieta mogłaby zostać członkiem Akademii, dowodził - jak wielu innych - że to niedorzeczne. 'Kobieta to nie mózg, to płeć i tak jest o wiele lepiej. Ma do odegrania w tym świecie tylko jedną rolę - uprawianie miłości, by zachować rasę. Kobieta nadaje się do miłości i do wychowywania dzieci'.
Maria nie deklarowała feminizmu. W rozbiorowej Polsce należała co prawda do ruchu kobiecego, ale ruch ten jak wszystkie narodowe organizacje stawiał sobie za cel przede wszystkim niepodległość kraju. 'Najpierw niepodległość, potem wyzwolenie kobiet' (skąd my to znamy?). Ale ponieważ ograniczenia wobec kobiet w społeczeństwie żyjącym w niewoli były znacznie mniejsze niż wobec mężczyzn, ich rola kulturowa była znacznie większa. Kobiety nie mogły uczyć się w kierowanych przez Rosjan gimnazjach i kształciły się jedynie prywatnie, więc nie ulegały rusyfikacji i mogły przekazywać następnym pokoleniom tradycję i wiedzę nieskalaną rosyjską propagandą.
W Polsce mimo niewoli Maria Skłodowska zdobyła wykształcenie, które upoważniało ją do studiów na wyższej uczelni. Należała też do tajnej akademii dla kobiet założonej przez Jadwigę Szczawińską-Dawidową. Gdy akademia przekształciła się w sześcioletni
Uniwersytet Latający dający 'podziemny' dyplom, Maria była już na Sorbonie. Gdy Uniwersytet Jagielloński zaczął przyjmować kobiety, Maria miała na koncie pierwszego Nobla.
Nie znaczy to jednak, że
Francja była krajem wyemancypowanych kobiet. Studiować tu mogły głównie cudzoziemki, bo Francuzki nie miały odpowiedniego przygotowania, przede wszystkim matury. We Francji dopiero w 1880 roku przegłosowano słynną ustawę Camille See, która dopuszczała dziewczęta do szkół średnich. Wszelako i na tej reformie zaciążyły przekonania dotyczące 'naturalnych' różnic między płciami: podczas gdy chłopcy uczyli się w liceach fizyki i biologii, łaciny i greki, których znajomość była wymagana na egzaminach maturalnych warunkujących wstęp na wyższe uczelnie, dziewczęta w nowo utworzonych szkołach średnich uczestniczyły głównie w zajęciach praktycznych i przygotowywały się do prowadzenia domu. Dopiero po 57 latach licea żeńskie utworzone na podstawie ustawy Camille See przyjęły ten sam program nauczania, co licea męskie.
Wieczyście małoletnie Polki pod zaborami były pod wieloma względami w bardziej komfortowej sytuacji niż Francuzki w niepodległym państwie narodowym. Po pierwsze, Francuzki podlegały prawodawstwu, które je ubezwłasnowolniało. Kodeks Napoleona, z którego Francuzi byli tak dumni, uznawał kobiety za 'wieczyście małoletnie'. Pełnia władzy rodzicielskiej spoczywała na ojcu (prawo ojcowskie zostało zmienione na prawo rodzicielskie dopiero w latach 70. ubiegłego wieku), mężatka (czyli kobieta przyzwoita) była w znacznie gorszej sytuacji niż panna, cudzoziemka czy prostytutka, prawo nakazywało jej bowiem pełne posłuszeństwo mężowi, który sprawował zarząd zarówno nad majątkiem wspólnym, jak i osobistym żony. Mężczyzna nie miał kłopotów z wystąpieniem o rozwód, kobieta mogła się go domagać wyłącznie wtedy, gdy mężczyzna trzymał w domu kochankę i odmawiał jej wydalenia. W Polsce prawodawstwo dotyczyło sfery publicznej, która jako należąca do obcych (zaborców) miała mniejsze znaczenie niż sfera prywatna. A tu dominowały kobiety - prowadziły gospodarstwa, pracowały, były względnie niezależne.
Po drugie, społeczeństwo francuskie było kapitalistyczne, z silnym podziałem na sferę prywatną, gdzie 'zamykano' kobiety, i sferę publiczną, gdzie przebywali mężczyźni. Jak pisze jeden z francuskich historyków: 'Zmierzch arystokratycznego salonu i pojawienie się czysto męskiego klubu burżuazyjnego odebrały kobietom w XIX wieku jedyne powszechnie akceptowalne miejsce działania'. We Francji burżuazyjna sfera publiczna usunęła kobiety w zupełny cień prywatności. Pod wieloma względami w Trzeciej Republice kobiety miały mniej możliwości działania niż pod rządami Ludwika Napoleona.
Wykluczenie kobiet jest z reguły najsilniejsze tam, gdzie silne jest społeczeństwo kapitalistyczne, którego nowoczesność budowana jest na zachowującej feudalne stosunki sferze prywatnej. Polska była krajem agrarnym, kapitalizm był w powijakach, klasa średnia się nie rozwinęła. A to właśnie ona wyrzucała kobiety poza obręb tego, co publiczne. W krajach, w których występowała silna klasa średnia, funkcje kobiet ograniczano do prokreacyjno-dekoratywnych.
Paradoksalnie więc, niedorozwój Polski, jej agrarna struktura społeczna, a także historia walki o niepodległość z licznymi powstaniami i zsyłkami, które dotykały głównie mężczyzn, "pracowały" na rzecz względnej niezależności kobiet.
Maria miała tę niezależność przywiezioną z ojczyzny. Zapewne dlatego łatwiej przyszło jej znosić dyskryminację i borykać się z poczuciem obcości. Była więc feministką? We Francji - radykalną. W Polsce feminizm mamy we krwi.
Podyskutujmy o kobiecej wolności W setną rocznicę przyznania Marii Skłodowskiej-Curie drugiej Nagrody Nobla Instytut Francuski w Warszawie, Gender Studies przy Instytucie Badań Literackich PAN i fundacja Gender Center organizują konferencję pod tytułem 'Wiek po Marii Skłodowskiej- Curie. Emancypacja kobiet w Polsce i we Francji'. Konferencja odbędzie się w Warszawie w Pałacu Staszica 19 i 20 maja 2011 r. Pisarki, socjolożki, prawniczki i psycholożki oraz działaczki feministyczne z Francji i z Polski wymienią opinie o drogach emancypacji kobiet w obu krajach.
Organizatorzy chcą skonfrontować francuski i polski punkt widzenia na obecność kobiet w życiu społecznym i politycznym, realizację ich ambicji zawodowych i twórczych. Przyjrzeć się zmianom wzorca rodzinnego i porównać role kobiet w życiu publicznym we Francji i w Polsce. Odbędą się cztery panele tematyczne: 'Kobiety pionierki', 'Rodzina, szkoła, zdrowie: czy kobiety maja dzisiaj wolność wyboru?', 'Kobiety i biznes', 'Życie publiczne i polityka parytetów'.
Pełny
program konferencji znajdziesz tu.