Fot. APAjatollah Ali Chamenei, najważniejsza postać Islamskiej Republiki Iranu
Gdy Gulnara Karimow organizowała charytatywne koncerty na walkę z AIDS, w Uzbekistanie skazano na 7 lat więzienia człowieka, którego jedynym przewinieniem było rozdawanie ulotek propagujących profilaktykę HIV
Fot. Anvar Ilyasov AP
Uzbekistan. Obchody święta Navruz w Taszkiencie. W Azji centralnej dzień ten uznawany jest za początek nowego roku
Nie ma lepszej wizytówki rodzica niż piękne, szlachetne i kroczące od sukcesu do sukcesu dzieci. Wie o tym prezydent Uzbekistanu Islam Karimow. U siebie w kraju bez wahania torturuje i zabija przeciwników (w 2005 roku w uzbeckim Andiżanie siły porządkowe zastrzeliły kilkuset pokojowo manifestujących protestantów), ale za granicę, na paryskie i nowojorskie salony, wysyła swoje powabne córki Gulnarę i Lolę. Pierwsza jest ambasadorką Uzbekistanu przy ONZ w Genewie, druga przy UNESCO w Paryżu. Na charytatywnych galach organizowanych przez obie Karimówny goszczą takie sławy jak Alain Delon czy Monica Belluci.
Gdy jednak Augustin Scalbert, autor francuskiego portalu Rue89, napisał wprost: "Córki dyktatora Karimowa kontynuują swoją misję wybielania uzbeckiego reżimu", młodsza z dziewcząt, Lola, postanowiła podać go za to do sądu.
Pierwsze posiedzenie w sprawie Karimówna kontra Scalbert zaplanowano na 19 maja. W tym tygodniu piszą o niej wszystkie światowe media. Jak donosi Uznews - niezależny uzbecki portal internetowy (blokowany w Uzbekistanie) kobieta domaga się od dziennikarza 30 tysięcy euro zadośćuczynienia za straty moralne. Nie spodobało jej się, że w artykule sprzed roku 'AIDS: Uzbekistan prześladuje u siebie ale bryluje w Cannes' nazwał jej tatusia dyktatorem.
"Czeka ją wiele pracy jeśli zamierza pozwać wszystkie gazety, które uważają tak samo" - komentował Gilles Lordet prawnik związany z broniącą wolności słowa organizacją Reporterzy bez Granic.
Uznews sarkastycznie zauważa, że młodej Karimówny nie oburzyły jakoś inne fakty przytaczane przez dziennikarza. Scalbert opisał, że w tym samym czasie gdy jej siostra Gulnara organizowała charytatywne koncerty na walkę z AIDS, w Uzbekistanie skazano na 7 lat więzienia człowieka, którego jedynym przewinieniem było rozdawanie ulotek propagujących profilaktykę HIV.
Córki dostojników irańskiej teokracji nie mogłyby wzorem uzbeckich koleżanek błyszczeć na europejskich salonach w pozłacanych kreacjach z gołymi plecami. Dlatego reżim z Teheranu zdecydował się w inny sposób zareklamować swojego przywódcę. W ciągu ostatnich dwóch lat autorytet, jakim cieszył się u wielu Irańczyków Ali Chamenei niebezpiecznie podupadł. Chamenei murem stał za podejrzewanym o oszustwa wyborcze prezydentem Ahmadineżadem a następnie popierał brutalne traktowanie domagających się sprawiedliwych wyborów demonstrantów. Część rodaków przestała wierzyć, że sprawiedliwie realizuje wolę bożą, a zobaczyła w nim polityka, przedkładającego interesy własnej kliki nad dobro ogółu. Teraz posłuszni Najwyższemu Przywódcy duchowni starają się za wszelką cenę dowieść, że ich pryncypał ma jednak moce najwyższe po swojej stronie.
Golnaz Esfandiari, znakomita publicystka irańskiej sekcji radia Wolna Europa opisuje nagranie, które od kilku dni krąży na youtubie i było nawet emitowane przez państwowe irańskie media.
Znany ajatollah, opowiada w nim - całkiem na serio - jak to siostra przyrodnia Chameneiego wyznała podobno, że gdy rodził się jej brat, położna przyjmująca poród zawołała nagle na cały głos: "Niech Ali cię strzeże". Ali to zięć proroka Mahometa, bardzo ważna figura w szyickim islamie, a więc także w Iranie, gdzie szyicki islam jest ideologią państwową. Zapytana przez rodzinę, co było powodem tego okrzyku wyjaśniła, że usłyszała przed chwilą "Oh Ali". To oczywiście krzyczało nienarodzone jeszcze niemowlę, przyszły Najwyższy Przywódca.
Zoszczenko opisywał perypetie Lenina, z których wynikało, że wódz rewolucji radzieckiej już w dzieciństwie zdradzał przejawy geniuszu. Wyższość rewolucji islamskiej polega niewątpliwe na tym, że jej przywódca swój geniusz udowodnił już przeciskając się przez ciasne kanały rodne własnej matki.