Czy szpilki za prawie 800 dolarów mogą być podróbką? Zdaniem Christiana Louboutina, zdecydowanie tak. Na początku kwietnia złożył on pozew w sądzie na Manhattanie przeciwko Yves Saint-Laurentowi. Poszło o szpilki z czerwoną podeszwą, które pojawiły się w zimowej kolekcji projektanta
Dotychczas widok eleganckiej kobiety w butach o takim spodzie oznaczał jedno - należy ona do szerokiego grona wyznawczyń Christiana Louboutina i wąskiego grona osób, które stać na jego buty. Kiedy jednak nawet wytrawne znawczynie mody zaczęły mylić buty YSL z jego projektami, obuwniczy guru naprawdę się zapieklił. W pozwie projektant żąda wycofania ze sprzedaży mylących butów oraz zadośćuczynienia finansowego. Jego zdaniem kilka miesięcy obecności na rynku podszytych czerwienią szpilek YSL pozbawiło go 1 miliona dolarów.
Czemu mało widoczny spód buta jest aż tak cenny? Bo podeszwa Louboutina jest najważniejszym znakiem rozpoznawczym jego produktów. Prawdziwa dama może nie znać logotypu firmy, może nie wiedzieć, jak wygląda projektant. Wystarczy jednak trwające ułamek sekundy spojrzenie na szpilki i będzie wiedziała, że pochodzą z jego butiku.
Zabawne, że do stworzenia prototypu tak rozpoznawalnych dziś butów, Louboutin w 1992 r. użył czerwonego lakieru do paznokci. - To wydarzyło się przypadkiem. Uznałem, że moim projektom brakuje energii, więc spróbowałem nałożyć lakier na podeszwę. Pomysł okazał się sukcesem - wyjaśnił we wniosku patentowym obuwniczy guru. Od trzech lat w USA czerwona podeszwa jest zarejestrowana jako znak firmowy marki Christian Louboutin. Krwisty odcień wybitnie pasuje do szpilek, których cieniutki obcas ma 12 cm lub więcej. - One cię zabiją, ale to najseksowniejsze buty na świecie - powiedziała o swojej ulubionej parze Jennifer Lopez. Sam twórca w ciągu 20-letniej kariery wiele nasłuchał się o wadach swoich projektów.
Feministki zarzucały, że w tak wysokich szpilkach nie da się nawet podbiec. Louboutin zapytał tylko: "a kto biega w biurze?'. Kiedy wprowadził klapki na obcasie, nowojorska elita uważała, że to buty dla hiszpańskich pokojówek. Dziś te same panie noszą je na każdą okazję. Nawet czerwona podeszwa wywoływała ironiczne uśmiechy. Bo po co lakierować coś, czego niemal nie widać. Dziś buty od Louboutina kosztują przynajmniej 1000 dol. i marzy o nich niemal każda kobieta na świecie. Noszą je nie tylko gwiazdy, takie jak Madonna, Gwyneth Paltrow i Beyonce, ale także damy z wyższych sfer. Wśród stałych klientek francuskiego projektanta znaleźć można Ranię, królową Jordanii oraz Imeldę Marcos, pierwszą damę Filipin.
Nic więc dziwnego, że Christian Louboutin będzie bronił swego znaku rozpoznawczego jak niepodległości. Proces z YSL pokaże, czy zamiłowanie do mody jest typowe także dla nowojorskiego sądu.