- Jest społeczna tendencja, aby katar, przeziębienie i inne niegroźne choroby tłumaczyć niedoborami odporności. To nadużycie, które powoduje, że kwestie odporności się bagatelizuje - mówiła na konferencji prasowej inaugurującej kampanię społeczną "Postaw na odporność, zacznij od diagnozy" prof. Ewa Bernatowska z Instytutu Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka.
Grypa czy przeziębienie są przede wszystkim wynikiem działania wirusów czy bakterii. Reklamy i producenci co i rusz nadużywają zwrotu "poprawienia odporności" w kontekście dobroczynnego działania jogurtów czy innych specyfików ratujących nas przed infekcjami. Jakby poprawienie odporności człowieka rzeczywiście zależało od zjedzenia jogurtu czy łyknięcia tabletki kupionej bez recepty.
Prof. Ewa Bernatowska przestrzega przed używaniem środków wspomagających odporność, gdyż organizm dziecka sam, bez pomocy leków, musi nabrać własnej odporności.
Niestety nie każdy się rodzi z taką umiejętnością. Wielu Polaków, jak wynika z badań, nie ma pojęcia, że istnieje rzeczywista jednostka chorobowa zwana pierwotnymi niedoborami odporności. Badania opinii społecznej pokazują, że ok. 79 proc. Polaków nie spotkała się nigdy z takim terminem i nie wie, co on oznacza. Co istotne ok. 23 proc. opiekunów lub rodziców nie wie, że taka choroba istnieje. A chorzy na PNO bardzo często wymagają w ciągu kilku pierwszych lat życia przeszczepu szpiku kostnego lub przynajmniej podawania leków, bo inaczej grożą im poważne powikłania, a nawet śmierć.
Wielu Polaków jak wynika z badań nie ma pojęcia, że istnieje rzeczywista, poważna choroba, zwana pierwotnymi niedoborami odporności. Badania opinii społecznej pokazują, że ok. 79 proc. Polaków nie spotkała się nigdy z takim terminem i nie wie, co on oznacza. Co istotne ok. 23 proc. opiekunów, rodziców nie wie, że taka choroba istnieje. A chorzy na PNO bardzo często wymagają w ciągu kilku pierwszych lat życia przeszczepu szpiku kostnego lub przynajmniej podawania leków, bo inaczej grożą im poważne powikłania, a nawet śmierć.
Od 30 lat diagnozuje się PNO w Instytucie Pomniku-Centrum Zdrowia Dziecka mówi prof. Ewa Bernatowska, ale nadal w porównaniu do Europy wykrywalność jest 10 razy mniejsza i jest jeszcze sporo do zrobienia. Każde
dziecko ma prawo do chorowania, nawet 10 razy w roku, jeśli chodzi do żłobka, przedszkola lub ma starsze rodzeństwo - mówi pani profesor. Dlatego nie chodzi o to, aby opiekunowie biegli do lekarza immunologa z każdym katarem. Ważne natomiast, aby zwrócić uwagę na nawracające zapalenia zatok z katarem, zapalenia płuc (2 lub więcej), ropnie skórne, zapalenie mózgu, kości, grzybice jamy ustnej lub narządowe, biegunki, a także poważne alergie skórne. PNO objawia się też zahamowaniem wzrostu u małych
dzieci i nieprzybieraniem ich na wadze. Niedobory odporności mają różne oblicza, od bardzo lekkich i łatwo wyleczalnych po ciężkie wymagające przeszczepu szpiku kostnego.
Na świecie na PNO choruje ok. 10 mln ludzi. Ok. 70-90 proc. z nich pozostaje nierozpoznanych w odpowiednim czasie. Tymczasem istnieje wiele skutecznych metod leczenia pacjentów, które mogą umożliwić im prowadzenie normalnego życia, np. leki gammaglobulinowe czy przeszczep komórek macierzystych, aż do przeszczepu szpiku kostnego. Inaczej dzieci latami chorują, cierpią, nie wychodzą z domu lub szpitala, nie kontaktując się z otoczeniem, poddawane różnym terapiom.