http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jestem w ciąży. Nie róbcie ze mnie chorej

Czytelniczka
22.03.2011 , aktualizacja: 22.03.2011 13:03
A A A Drukuj
Jestem w ciąży. Obecnie w 15 tygodniu. Nadszedł czas, że powoli i stopniowo dziele się tą wiadomością ze znajomymi i rodziną. I co? No i pytania i reakcje mnie zadziwiają.
Ciąża
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Ciąża
ZOBACZ TAKŻE
Np to: 'chodzisz do pracy?' No jasne że chodzę! A dlaczego miałabym nie chodzić? Przecież jestem dopiero w czwartym miesiącu ciąży! Przecież na macierzyński idzie się na 2 tygodnie przed planowanym terminem, czyli przede mną jeszcze 23 tygodnie pracy! Ciągęe pytania, jak się czuje. A jak się mam czuć? Przecież nie zachorowałam, tylko zaszłam w ciąże. Owszem wymiotuje, ale przechodzę na tym do porządku dziennego. Taki urok ciąży, że się wymiotuje i tyle. Płuczę usta i idę dalej. Z czego tu robić wielkie halo? Nawet incydent kiedy musiałam wysiąść z autobusu i zwymiotować do kosza na śmieci na przystanku, opowiadam raczej jako śmieszną anegdotę, a nie wielka tragedie. No i te ciągłe rady, abym się nie przemęczała, dużo odpoczywała, a najlepiej leżała odłogiem do rozwiązania. Przecież wiem, czego potrzebuję i jak chce mi się spać to i w autobusie śpię. Ale poza tym wiem, ze najzdrowszy w ciąży jest ruch i normalne życie. Więc w weekend (niestety w dni powszednie po pracy i dojazdach niewiele zostaje mi czasu) wsiadam na rower i jeżdżę po lasach, łąkach i górach. Jeśli akurat mam mniej siły i za późno się wygrzebię z domu to robię tylko 15 km. Poza tym kino, koncerty, tańce na imprezach - wszystko tak jak było przed, tak jest i teraz.

No a USG? Przecież najważniejsze jest w połowie ciąży, czyli około 20 tygodnia, bo można wykryć najwięcej anomalii. Dobrze też zrobić w 12 tygodniu, bo wtedy można już potwierdzić, że tam w środku jest mały człowieczek (albo więcej). Ale wcześniej? W 6-7 tygodniu? Przecież to absurd. Wystarczy test ciążowy i nie trzeba od razu lecieć na USG. I tak tam nic nie widać oprócz małej kropki - dajmy jej spokój. Jak ma przetrwać, to przetrwa. Na tym etapie rozwoju medycyna jeszcze nie ma przewagi nad naturą. Cotygodniowe USG i jakieś tabletki nie zapobiegną wczesnym poronieniom. A jak mi jakaś ciocia mówi, że u jej córki to już w 8 tygodniu na USG było widać, ze będzie chłopiec, to aż mi przykro, jaki niski jest stan wiedzy, mimo tego całego kultu ciąży.

O reakcjach na mój wegetarianizm już nie wspomnę. No jak to? W ciąży i mięsa nie jesz? Nie no, teraz to już musisz zacząć. Musi ci przecież kiedyś minąć ta fanaberia. A mi jakoś nie w głowie po 18 latach zacząć jeść mięso.

Czy te reakcje i pytania odzwierciedlają mentalność Polaków i ich stosunek do życia poczętego? Że trzeba chuchać, dmuchać, okrywać pierzyną i karmić rosołem? Kiedy zrozumiemy, że można inaczej? Może i nie 'trzeba', ale 'można'. I jak ktoś woli inaczej to pozwólmy na inność.

Na koniec dodam ze bardzo chciałam mięć dziecko już od 4-5 lat. Aktywnie zaczęłam się starać ponad 2 lata temu. Pierwsza próba zakończyła się poronieniem. Obecna ciąża (jak na razie udana) jest wiec długo oczekiwana i bardzo przeze mnie przeżywana. Ale nie znaczy to, że chcę być wykluczona ze społeczeństwa. Nie widzę też powodu, żeby stawiać mnie na piedestale Wielkiej Matki Polki co to Narodowi zapewni przetrwanie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się