Matka, która sama wychowuje dziecko, wiąże się z nowym partnerem i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Czy to w ogóle możliwe?
Możliwe, ale bardzo trudne.
Zna pani osoby, którym się to udało?
Pewnie znam, ale teraz sobie nie przypominam.
Dlaczego to takie trudne?
Nie jest łatwo, nawet kiedy wiążą się ze sobą dwie bezdzietne osoby. Muszą przecież dostosować swoje zwyczaje, zaakceptować nawyki partnera, coś w sobie zmienić, wypracować kompromisy. Jednak zanim przyjdzie na świat potomstwo, mają czas, żeby się dotrzeć. A tu? Dziecko już jest, a dwie osoby dopiero wchodzą w relację. Ktoś napisał, że dla tego bezdzietnego partnera to trochę jak czytanie książki od czwartego rozdziału. On nie towarzyszył temu dziecku od narodzin, nie widział go, gdy było malutkie, bezbronne, potrzebowało jego pomocy. Nie miał szansy go pokochać...
...Nie włożył w jego opiekę tego wysiłku, który wkładają świeżo upieczeni rodzice. Wysiłku, który dodatkowo przywiązuje ich do dziecka.
No właśnie. To dziecko też nie ma żadnego powodu, by go kochać. A wręcz przeciwnie, może nawet żywić wobec niego wrogie uczucia. Poza tym ono jest już jakoś ukształtowane. Podobnie jak jego relacja z matką. Szalenie istotny jest fakt, że przez pewien czas mieszkali tylko we dwójkę, co oznacza, że dziecko miało matkę na własność. Wiele samotnych mam mówi: 'Córka spała w swoim łóżku, dopóki byłam z mężem, ale teraz, gdy chce, śpi ze mną. Co mi to przeszkadza?'. 'Wcześniej były stałe pory posiłków, ale teraz, jeśli w dni świąteczne syn nie ma ochoty jeść o trzeciej, to je o czwartej. Niech je, kiedy jest głodny'. Okazuje się, że wiele wcześniejszych zasad przestało mieć znaczenie. I teraz, proszę sobie wyobrazić, nagle wkracza trzecia osoba. Mężczyzna, który domaga się, by ta matka także jemu poświęciła uwagę. Chce mieć jakąś regularność w życiu, często drażni go brak granic i zasad. Ma swoje podejście do wychowania dzieci. Nic dziwnego, że pojawiają się konflikty i problemy.
Jeśli samotna matka ma świadomość tego wszystkiego, to naprawdę musi mieć sporo odwagi, żeby decydować się na nowy związek.
Dlatego niektóre matki postanawiają z tym poczekać do momentu, kiedy odchowają dzieci.
To dobry pomysł?
Dla jednych dobry, dla drugich zły. To bardzo zależy od osobowości matki. Niektórym wprowadzanie w życie dziecka kolejnej osoby nie mieści się w głowie.
Myślałam, że pani powie, że tak nie można...
Nie można to w taki sposób poświęcać się dla dziecka, ale można stwierdzić, że szkoda zachodu na nowy związek. Że wejście w niego nie jest tak ważne, by tracić nerwy swoje i dziecka. Naprawdę są kobiety, dla których ta męsko-damska sfera nie jest taka istotna. Zwłaszcza jeśli mają za sobą bardzo zły związek. Znałam panią, która mówiła: 'Miałabym mieć drugiego męża? Co to w ogóle za pomysł! Wystarczy, że jednego się pozbyłam'.
A jeśli sfera uczuciowa jest jednak dla mamy ważna? Ile czasu musi minąć od rozstania z ojcem dziecka, zanim mama przedstawi dziecku swego nowego partnera?
Uważa się, że przystosowywanie się do nowych, trudnych sytuacji trwa około sześciu miesięcy, więc przynajmniej tyle warto odczekać. Wiele jednak zależy od wieku dziecka. Nowego partnera mamy najszybciej zaakceptuje dziecko w wieku przedszkolnym, no, może nawet trochę starsze, tak do 10. roku życia. Jest jeszcze szansa, że się do niego przywiąże. Jeśli przedszkolak nie ma kontaktu z biologicznym ojcem, to może nawet z radością witać tego nowego dorosłego. Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku dzieci pomiędzy 10. a 14. rokiem życia. W tym wieku rodzina odgrywa ogromnie ważną rolę, więc jeśli coś zaburza jej stabilność, dziecko bardzo to przeżywa.
Już łatwiej jest z nastolatkami, bo jeśli młodemu człowiekowi powyżej 15. roku życia coś się nie spodoba, to zawsze może szukać wsparcia u przyjaciół. W tym wieku to głównie rówieśnicy, a nie dorośli, zaspokajają potrzeby.
Skoncentrujmy się na tej najmłodszej grupie.
Dobrze, ale chciałabym jeszcze dodać, że bez względu na to, w jakim wieku jest dziecko, zanim poznamy go z naszym nowym partnerem, musimy być pewne tego związku. Oczywiście nie wiadomo, czy on się uda. Tego nie możemy ani sobie, ani dziecku zagwarantować, ale musimy przynajmniej dojść do wniosku: 'Nie będę już dalej próbować, chodzić na randki z różnymi mężczyznami. Wybrałam - to z nim chcę być na stałe'.
Żeby móc tak powiedzieć, trzeba tego mężczyznę zobaczyć w wielu różnych, codziennych sytuacjach. Mama, która sama wychowuje dziecko, ma tych okazji dużo mniej niż bezdzietna singielka.