http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Lena Ledoff (posłuchaj mp3)

Monika Piątkowska
2002-06-28, ostatnia aktualizacja 2002-07-02 14:02

Skoro babcia Anisja przestała umierać i namalowała, jak stoi w kapuście w fartuchu w grochy, los naprawdę może się odmieniać - myśli Lena. To pomaga

Lena  w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki, 2002 r.
Fot. Maciej Zienkiewicz
Lena w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki, 2002 r.
Kiedy Lena gra, dzieciaki na podwórku kamienicy tańczą.

Kamienica (stara i zrujnowana) stoi na warszawskiej Pradze. Mieszkają na pierwszym piętrze w wynajętym mieszkaniu z widokiem na podwórze, bez łazienki (na kąpiel trzeba chodzić do znajomych).

Pani jest bogata

Któregoś dnia Lena znalazła dzieciaki z kamienicy pod swoimi drzwiami. Pokazała im swoje elektroniczne pianino, na którym gra Chopina.

- Pani to jest bogata - orzekły.

- Nie jestem bogata - odpowiedziała. Miała na myśli swoje ubrania podarowane przez pomoc społeczną, które zestawia tak, że wyglądają jak najlepsze kreacje sklepowe, niezapłacone rachunki za telefon. Być może miała na myśli również swoje 40 lat.

Dzieci nie dały się jednak przekonać, a blada, może ośmioletnia dziewczynka, już przy drzwiach dodała z dumą: - Za to ja jestem chora. I to jest rzadka choroba i może mnie nawet do szpitala wezmą.

Małgorzata Bocheńska, przyjaciółka artystów i właścicielka słynnego warszawskiego Salonu 101, twierdzi, że ta kamienica do Leny pasuje. - Lena jest bohemą - mówi. - Prawdziwą bohemą bez planów codziennych, jedynie z planami artystycznymi. Jest człowiekiem w drodze.

Ruda, niebieskooka

Lena Ledoff jest Rosjanką, pianistką i jazzmanką.

Jej mąż jest Polakiem, nazywa się Wojtek Czajkowski i również jest jazzmanem.

Jest ruda, niebieskooka, drobna, bardzo dziewczęca.

Tej wiosny walczyła o wydanie swojej pierwszej w życiu płyty. Nagrali Chopina w aranżacjach jazzowych. Płytę nazwali "Życzenie".

Dali do przesłuchania Stanisławowi Sojce: - Chopin hardocorowy. Dobre - powiedział. Polskie wydawnictwa powiedziały: - Recesja na rynku.

Próbowali w Austrii, w wiedeńskim wydawnictwie, ale sprawy utknęły w martwym punkcie.

Lena postanowiła, że płyta musi się ukazać.

Dima tańczy w chruśniaku

Poznali się w Grodnie na Białorusi. Nazywał się Dima Kurakułow i został jej serdecznym przyjacielem.

Było to ponad dziesięć lat temu.

Przyszedł ze swoją historią, gdy ona nie bardzo wiedziała, co robić. Ugrzęzła w Grodnie. Przedpołudniami w liceum kultury akompaniowała zespołom tanecznym. Wieczorami, z zapaleńcami takimi jak ona sama, grała standardy jazzowe Oscara Petersona.

W numerze z 31 lipca